Reklama

Kolekcjoner

10/12/2018 07:37

Kazik za młodu kolekcjonował puszki po napojach, które docierały do nas z Zachodu. Kiedy trochę dorósł kolekcjonował dziewczyny, potem przerzucił się na portrety Waszyngtona, ale tylko te na banknotach. Po prostu kolekcjonerstwo miał we krwi. Szybko zrozumiał, że w ciągle zmieniającym się świecie monotematyczność nie popłaca i stał się kolekcjonerem od wszystkiego, przynajmniej za takiego chciał uchodzić wśród znajomych, a co najważniejsze, przynosiło mu to jakiś dochód.

Zainwestował w parę fachowych katalogów, resztę doszukał w internecie i od czasu do czasu na giełdach staroci błyszczał wiedzą wśród takich jak on fachowców. Znał się na znaczkach, monetach, odznakach, lampach, militariach, a jak trzeba to nawet na radioodbiornikach, czyli na tym, na czym można trochę zarobić. Bywało też, że zarobek wiązał się z ryzykiem, bo rynek zalany jest podróbkami, które są doskonałe i tylko fachowiec może je wyłapać. To było niejako ryzyko zawodowe, ale Kazik ryzykował jeszcze w inny sposób. Ponieważ na parafii wszyscy wiedzieli o jego zainteresowaniach, zdarzało się, że wpadał do niego ten i ów, wyjmował zza pazuchy jakiś obrazek w złotych ramach albo sześć srebrnych łyżek z hrabiowskimi monogramami. Wtedy Kazik wyciągał lupę oglądał fanty fachowym okiem, po czym krzywił się i mówił, że to niewiele warte, ale spróbuje komuś to opchnąć. Patrząc na oferujących towar, można było podejrzewać, że fanty pochodzą z nielegalnego źródła albo nawet z przestępstwa. Kazik jednak nie był aż tak podejrzliwy i brał, co mu przynoszono. Któregoś dnia wziął do opchnięcia ramkę, w której do zielonego sukna poprzypinane były jakieś odznaczenia i po baretkach zorientował się, że były to zagraniczne odznaczenia drugowojenne.

Wpadł z nimi na giełdzie staroci w wojewódzkim mieście. Odznaki rozpoznał ich właściciel, któremu skradziono je podczas włamania pół roku wcześniej. Były to jego pamiątki rodzinne po ojcu i do każdego odznaczenia miał książeczkę, więc nie miał problemu z udowodnieniem własności. W tej sytuacji Kazik wrócił do domu w asyście policjantów. Funkcjonariusze starannie zapakowali w trzy kartony różne przedmioty kolekcjonerskie znalezione podczas przeszukania i zawieźli razem z kolekcjonerem na komendę. Powołany biegły rzeczoznawca stwierdził, że większość z tych przedmiotów to podróbki i żaden nie przedstawia wartości zabytkowej. Kazik usłyszał zarzut o paserstwo i teraz będzie musiał poważnie zastanowić się nad swoją pasją.



podpis jot
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości