– Do czego my doszliśmy? – pytał na przemyskim Rynku burmistrz Ustrzyk Dolnych Bartosz Romowicz, lider partii Polska 2050 Szymona Hołowni na Podkarpaciu. Tym pytaniem skomentował prośby mieszkańców Przemyśla, z którymi rozmawiał o polityce, aby ich nie fotografować ani nie filmować, bo: „jak oni zobaczą, że byłem na spotkaniu, to będę mieć kłopoty”.
– Doszliśmy do tego, że w demokracji ludzie boją się, że znajdą się na zdjęciu czy nagraniu ze spotkania jakiejś partii politycznej czy stowarzyszenia, z którymi się utożsamiają. To nie jest normalne. Urodziłem się w 1988 roku i poprzedni system znam tylko z lekcji z wiedzy o społeczeństwie i ja się nie godzę na życie w takim kraju – mówił Romowicz.
13 stycznia, na konferencji prasowej podkarpacki lider Polski 2050 Szymona Hołowni zaprezentował główne założenia[paywall] partii.
– W Polsce 2050 jest miejsce dla każdego. Czy to w partii, czy Stowarzyszeniu Polska 2050, czy w Instytucie Strategii Szymona Hołowni, gdzie skupieni są nasi fachowcy. Czekamy na Państwa, jesteśmy do dyspozycji – zapewniał burmistrz Ustrzyk Dolnych.
Te trzy struktury powstały celem utworzenia programu politycznego, sprawnego jego wdrażania i intelektualnego wspierania jego realizacji. Konferencja była też okazją do zaprezentowania lidera przemyskiej struktury Polski 2050. Został nim Arkadiusz Południak, przemyski przedsiębiorca.
– Nasz ruch składa się z ludzi zaangażowanych na co dzień w poprawianie naszego małego świata, czyli lokalnych aktywistów, społeczników. Z ludzi, którzy zajmują się ekologią, pomocą niepełnosprawnym, bezdomnym. My chcemy przywrócić politykę ludziom. Zmienić to, co funduje nam obecna władza, czyli rządzenie bez pytania ludzi o zdanie, bez konsultacji i bez brania pod uwagę interesów różnych grup społecznych, przez co ludzie dopiero wychodząc na ulicę, usiłują wymóc na władzy na przykład zmianę złego prawa – mówił podczas konferencji Arkadiusz Południak.
Zarówno B. Romowicz, jak i A. Południak podkreślali, że spotkanie w Przemyślu nie jest początkiem kampanii wyborczej. W ich ocenie to jedno ze spotkań informacyjnych połączonych z budowaniem struktur partii.
Uchylili się od jednoznacznej odpowiedzi na pytanie o liczbę list wyborczych ugrupowań opozycyjnych w zbliżających się wyborach parlamentarnych.
– Ostateczne decyzje podejmą władze partii. Moje osobiste zdanie jest takie. Mnie byłoby trudno startować z jednej listy na przykład z osobami o skrajnie lewicowych poglądach. Dlatego – moim zdaniem – powinny być dwie listy ugrupowań opozycyjnych: liberalna i centrowa. Podczas spotkań wiele osób, które głosowały na PiS, mówi o swoim rozczarowaniu polityką obozu rządzącego. Mają poglądy tradycyjne, konserwatywne, gdzie ważną rolę odgrywa rodzina. Polska 2050 może być dla nich alternatywą. W przeciwnym razie prawdopodobnie nie pójdą do wyborów. Ale, tak jak powiedziałem, ostateczne decyzje co do list podejmą władze partii – mówił Bartosz Romowicz.
Na pytanie o przyszłe zaangażowanie Polski 2050 w prace samorządów lokalnych i czy liderzy mają już swojego kandydata, na przykład na prezydenta Przemyśla, obaj przedstawiciele Polski 2050 zapewnili, że mówienie o tym jest przedwczesne.
– Na poziomie prezydentów i sejmików wojewódzkich kandydatów wystawiać będzie partia. Na poziomie burmistrzów, wójtów – stowarzyszenie. Analizujemy pracę obecnych samorządów. Od wyników oceny uzależnimy, czy wystawimy swoich kandydatów, czy poprzemy urzędujących. Skoro o Przemyślu mowa: ja pozytywnie oceniam pracę prezydenta Przemyśla Wojciecha Bakuna – odpowiadał Romowicz.
– Najlepiej na razie skoncentrować się na wyborach parlamentarnych. Zakładamy, że wygrają ugrupowania opozycyjne. Ale przecież nie ma nic pewnego. Czy są w stanie sobie Państwo wyobrazić, co będzie, gdyby się okazało, że wygra PiS? – pytał Arkadiusz Południak.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze