„Salezjańskie Lato” – chyba nie ma w Przemyślu osoby, która nie słyszałaby tej nazwy. Festiwal, obecny w nadsańskim mieście od 25 lat, trwale wpisał się w kalendarz wydarzeń artystycznych przełomu lipca i sierpnia. Zyskał naprawdę liczne grono wielbicieli wśród przemyślan, ale i turystów. Kto wie jednak, czy nie są to jego ostatnie podrygi... Organizatorzy tego międzynarodowego przedsięwzięcia skierowali w tej sprawie list otwarty do radnych Rady Miejskiej w Przemyślu.
Autorami bardzo dramatycznego, ale i znamiennego listu są dyrektor festiwalu dr hab. Tomasz Ślusarczyk oraz kierownik artystyczny tegoż dr hab. Daniel Prajzner. Na początku podają kilka faktów, które pokazują skalę zainteresowania i prestiż imprezy.
– napisali na wstępie.
Nie da się ukryć, że na przestrzeni tych lat festiwal zdobył wielkie uznanie w świecie muzycznym. Nie popełni się żadnego błędu, jeśli się powie, że jest on wymieniany wśród najważniejszych imprez muzycznych w kraju. Organizatorom udało się zaprosić do udziału ponad 3 tys. artystów, których podziwiała widownia licząca ok. 100 tys. osób.
Jak wiadomo, organizacja takich imprez wymaga przede wszystkim pieniędzy. Autorzy listy wskazują, że w ostatnich latach pozyskanie wystarczającego dofinansowania, w tym środków z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, było (i jest) mocno utrudnione.
– napisali w dokumencie[paywall].
W 2000 r. kwota 35 tys. zł, jaką ówczesny prezydent miasta Robert Choma wyasygnował na pierwszy festiwal, pozwoliła organizatorom na zrealizowanie ośmiu koncertów. Wówczas była to kwota porównywalna do połowy ceny kawalerki w Przemyślu. Nie jest żadną tajemnicą – co podkreślają T. Ślusarczyk i D. Prajzner – że w dzisiejszych czasach na tego rodzaju imprezy, które odbywają się w miejscowościach liczących ok. 20 – 30 tys. mieszkańców, lokalne władze przeznaczają od 100 do 150 tys. zł, udowadniając tym swoje podejście do kultury tzw. wysokich lotów. W Przemyślu jest inaczej... Kultury tzw. wysokich lotów już prawie nie ma.
– podsumowali.
Temat tego dramatycznego w swojej wymowie listu podczas sesji Rady Miejskiej w Przemyślu próbowała dyskutować radna Anna Grad-Mizgała. Niestety, nie spotkała się z praktycznie żadnym odzewem reszty wybrańców przemyskiego społeczeństwa.
– Ten festiwal, w szczycie sezonu turystycznego, z szeregiem wyjątkowych koncertów, dostępnych dla publiczności za darmo, to znakomite urozmaicenie oferty turystycznej miasta. Niestety, zaangażowanie ze strony miasta od kilku lat znacznie zmalało. Oczywiście, urząd miejski udostępnia nagłośnienie, oświetlenie oraz obsługę tegoż, ale nie ulega wątpliwości, że muzycy, nawet muzyki dawnej, powinni za swą pracę otrzymać wynagrodzenie. W końcu też muszą jeść, mają rachunki do opłacenia, a instrumenty, na których grają, potrafią kosztować kilkadziesiąt tysięcy złotych
Reklama
– powiedziała podczas sesji.
– Ta impreza to wypromowany, gotowy produkt turystyczny. I to taki produkt, którym Przemyśl się chlubi we wszystkich sprawozdaniach, raportach i podsumowaniach. Owszem, nie jest to koncert gwiazdy disco polo, ale bardzo liczny udział publiczności świadczy o tym, że mieszkańcy i turyści doceniają walory artystyczne festiwalu. Tym bardziej niezrozumiały jest upór, z jakim prezydent miasta unika zwiększenia dotacji na to wydarzenie. Dla porównania dotacje miejskie dla choćby festiwalu w Busku-Zdroju, Mielcu, festiwalu Kromer w Bieczu to kwoty od 100 do 150 tysięcy złotych. Przy tym dotacja przemyska w wysokości 40 tysięcy wygląda jak jałmużna. Na ostatniej sesji prezydent Wojciech Bakun, odpowiadając na ów list, odczytany przeze mnie, stwierdził, że więcej dać nie może i to maksymalna stawka. A więcej można byłoby przeznaczyć, gdyby to miasto było organizatorem. Ale po co? To przerażające, że Salezjańskie Lato to ostania takiej rangi impreza, jaka została w Przemyślu. Nie ma już festiwalu Galicja, nie ma już festiwalu rowerowego Bike Town, po dwóch latach zniknął festiwal Łączy nas Historia, którego nie byłam fanką, ale druga edycja była bardzo udana. Byłoby wielką stratą dla miasta Przemyśla, gdybyśmy stracili tak samo festiwal Salezjańskie Lato
Reklama
– podsumowała.
Mimo że podczas sesji prezydent W. Bakun odpowiedział na kilka pytań radnej A. Grad-Mizgały, ta zdecydowała o napisaniu interpelacji w tej sprawie. Czeka na odpowiedź...
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze