Marian Król z Przemyśla był pewny, że w tej konkretnej sprawie ma rację. Wystawiony przez kontrolera mandat przyjął, ale kilka godzin później udał się do centrali Miejskiego Zakładu Komunikacji w Przemyślu. Tu spotkała go niespodzianka.
Krystyna Kilon, kierowniczka firmy K&K „Kontrola”, z którą przemyska spółka MZK ma podpisaną umowę na kontrolę biletów i windykację należności, potwierdziła słowa Mariana Króla. – Nasz kontroler się pomylił. Był na tyle uczciwy, że przyszedł do mnie kilkanaście minut po zdarzeniu i opowiedział wszystko, przyznając się do błędu. Rzadko się zdarzają takie sytuacje. Pasażer zażądał przeprosin, co oczywiście uczyniliśmy. Otrzyma zwrot kosztów przejazdu – tłumaczy.
K. Kilon zorganizowała również zebranie dla kontrolerów, podczas którego raz jeszcze przypomniała zasady, którymi ci muszą się kierować w swojej pracy. – Każdy, kto nie zgadza się z wystawionym mandatem, może przyjść z reklamacją. Ma na to siedem dni. Każda skarga jest rozpatrywana, a klient odpowiedź otrzymuje na piśmie. Do tego czasu nie musi płacić kary – zapewniła K. Kilon.
– Zdecydowałem się poinformować media o tym zdarzeniu, bo tego rodzaju przypadek nie musiał być jednostkowy. Zastanawiam się, co z osobami, które miały ważny bilet, a mimo to zostały ukarane mandatem? Starsi ludzie zwykle przyjmują taki mandat i nie wiedzą, że mogą się z nim nie zgodzić. Dlatego apeluję do innych, których, podobnie jak mnie, spotkała taka nieprzyjemna sytuacja, by poszli do MZK i szukali sprawiedliwości – spuentował Marian Król.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze