KRYMINAŁEK
Zapewne nasi czytelnicy znają serial „Archiwum X”, w którym fikcyjni agenci Federalnego Biura Śledczego rozwiązują nietypowe zagadki kryminalne i ujawniają sprawców zbrodni popełnionych wiele lat temu. Popularność serialu sprawiła, że wydziały kryminalne naszej policji, zajmujące się trudnymi sprawami, przez media często nazywane są „Archiwum X”. Zwykle chodzi o duże sprawy, takie jak tajemnicze zabójstwo Iwony Wieczorek, o czym co pewien czas przypominają media. Trzeba przyznać, że naszej policji, choć cierpiącej na niedobory kadrowe, też zdarzają się sukcesy, tyle że nie zawsze są one tak medialne. Oto jeden z przykładów z naszego regionu.
W 2016 roku w małym miasteczku doszło do włamania do mieszkania, z którego skradziono kilkaset złotych i parę przedmiotów o historycznym znaczeniu. Pomimo starań policjantów z powiatowej komendy nie udało się wykryć sprawców włamania. Mijały lata, akta sprawy odłożone na półkę z niewykrytymi sprawcami pokrył kurz, aż w styczniu nastąpił przełom. Pewien policjant, kolekcjoner białej broni, wybrał się na giełdę staroci i zauważył tam niemiecki oficerski kordzik Luftwaffe. Kiedy oglądał kordzik, sprawdzając, czy to nie podróbka, przypomniał sobie, że kiedyś widział podobny, narysowany przez policyjnego technika do sprawy włamania.
Wprawdzie na rynku staroci takich kordzików jest sporo, ale akurat ten egzemplarz miał charakterystyczne uszkodzenie rękojeści. Na wszelki wypadek policjant odszukał w archiwum rysunek i dwie niedziele później z kopią pojechał na giełdę. Wszystko się zgadzało. Sprzedawca, słysząc, że przedmiot prawdopodobnie pochodzi z przestępstwa, podał dane osoby, od której kupił kordzik. Niestety okazało się, że sprzedający zabytkowy przedmiot również od kogoś odkupił. Policjant zawziął się i drążył dalej. Wyszło na to, że kordzik wędrował z rąk do rąk, z każdą transakcją zyskując na cenie. Wreszcie policjant dotarł do Waldemara K., który siedem lat temu przewijał się w sprawie włamania jako potencjalny podejrzany.
Wtedy policjanci nie znaleźli żadnych dowodów, które pozwoliłyby postawić Waldkowi zarzuty. Ponieważ zgodnie z obecnymi normami prawnymi przestępstwo traktowane przez kodeks karny jako występek oraz zagrożone karą pozbawienia wolności przekraczającą 5 lat ulega przedawnieniu z upływem 15 lat od daty popełnienia, sprawa ruszyła od nowa. Waldek wzięty w obroty tak zaplątał się w tłumaczeniach, że w końcu się przyznał. Sukces na miarę „Archiwum X”.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze