Reklama

Korespondencja z Syhotu Marmaroskiego: Historia zadziwiająco aktualna

18/06/2018 15:30

Stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości ma też epizody związane z Przemyślem, chociaż bardzo od niego odległe.

8 czerwca 1918 roku rozpoczął się w ówczesnym Szegecie węgierskim (dzisiejszym rumuńskim Syhocie Marmaroskim) proces 115 polskich legionistów, uwięzionych przez Wiedeń po ich proteście przeciwko postanowieniu traktatu brzeskiego, odbierającego nam[paywall] Chełmszczyznę i Podlasie na rzecz Ukraińskiej Republiki Ludowej, co było złamaniem przez Austro-Węgry wcześniejszych ustaleń z Polskim Komitetem Narodowym. Opinia polska potraktowała to jako kolejny rozbiór kraju. Nie godząc się na sojuszniczą zdradę, Legiony pod dowództwem Józefa Hallera miały opuścić szeregi wojska austro-węgierskiego, przejść front i połączyć się z bliźniaczymi Legionami w Rosji. Nie do końca się ten zamiar powiódł, bowiem częściowo otoczonych w nocy z 15 na 16 lutego 1918 roku pod Rarańczą Polaków Austriacy aresztowali.

Po czterech miesiącach przetrzymywania w węgierskich więzieniach właśnie w jednym z nich, w ówczesnym Szegecie, polscy legioniści stanęli przed sądem oskarżeni o dezercję, która wówczas karana była śmiercią. Wiemy, jak się to skończyło. Dramatycznej obrony żołnierzy polskich podjął się m.in. przemyślanin Herman Lieberman, poseł do parlamentu austriackiego. To jego mowa obrończa, w której argumentował, że oskarżeni powołani zostali do służby wojskowej na mocy umowy władz austro-węgierskich z Polskim Komitetem Narodowym i wyłącznie przed tym komitetem ponosić mogą odpowiedzialność, z wierności jemu mogą być rozliczani – to owa argumentacja przesądziła o oddaleniu zarzutu zdrady.

Reklama

W ubiegły piątek, równo sto lat od tamtej daty początku procesu, w budynku dawnego więzienia austro-węgierskiego, a dziś Muzeum Memoriału rumuńskiego – odsłonięto piękną tablicę, upamiętniającą tamte wydarzenia. Stało się to z inicjatywy warszawskiego Stowarzyszenia Res Carpathica oraz Instytutu Polskiego w Bukareszcie, przy wsparciu naszego Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego – w obecności licznie przybyłych z kraju inicjatorów, przedstawicieli bukareszteńskiej ambasady polskiej i lwowskiego konsulatu polskiego, a także rumuńskiego Memoriału, Fundacji Akademia Civica w Bukareszcie, władz miasta i regionu marmaroskiego oraz w asyście pocztów wojskowych obu krajów. Po uroczystości odbyła się owocna sesja naukowa historyków polskich i rumuńskich. Podkreślano podczas niej, że Rarańcza i Syhot Marmaroski to synonimy godności polskiego żołnierza oraz jego heroicznej niezgody na niesprawiedliwość dziejową.

Wspaniały polski obrońca

To podczas tej sesji jeden z historyków przypomniał odkrytą przez siebie korespondencję rotmistrza Jana Dunin-Brzezińskiego, piszącego w liście z więzienia w Szekleszczach o Hermanie Liebermanie: „wspaniały polski obrońca”. Dzisiejsi nasi obrońcy demokracji, szczególnie europarlamentarzyści, koniunkturalnie apelujący do obcych o interwencję w sprawach polskich, powinni raczej brać przykład z tego wielkiego przemyślanina, który altruistycznie, rezygnując z jakichkolwiek honorariów, bronił przed obcymi legionistów tylko dlatego, że byli Polakami. Sam, będąc socjalistą, bronił hallerczyków, nie patrząc na ich przekonania polityczne, ani oglądając się na konsekwencje dla swojej kariery politycznej. Historia daje nam zadziwiająco aktualne nauki.


Jan Musiał
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama