Często w filmach kryminalnych pojawia się postać profilera. To doświadczony policjant, który zgłębił psychologię i na podstawie analiz wielu informacji o rodzaju i modus operandi przestępstwa zajmuje się tworzeniem charakterystyki sprawcy. Na razie w szeregach naszej policji nie ma zbyt wielu takich fachowców, więc zdarza się, że w role profilerów wcielają się nieprofesjonaliści, niekoniecznie w policyjnych mundurach, a skutki bywają różne.
Na początku lata w K. doszło do zbrodni. Choć to może za duże słowo, ale tak mówili miejscowi ze względu na wiek ofiary. Pewnego dnia osiemdziesięciodwuletnia Kazimiera wybierała się do miasta, żeby kupić nowy telewizor i zorientowała się, że zginęło jej sześć tysięcy złotych, które trzymała w kopercie, w szafce z lekarstwami. Zmartwiona kobieta zadzwoniła na drugi koniec Polski do córki, żeby się podzielić nieszczęściem i zapytać, co ma robić w tej sytuacji. Córka oczywiście poradziła telefon na policję. Mundurowi przyjechali, przepytali poszkodowaną, najbliższych sąsiadów, pobrali odciski palców z drzwi oraz szafki. Niestety nie znaleźli żadnych poszlak. Nikt ostatnio nie odwiedzał Kazimiery, ani nie kręcił się koło jej domu, a pieniądze jakby wyparowały. W wiosce zrobiło się o tym głośno i wszyscy współczuli Kazimierze. Wtedy sprawę w swoje ręce wzięła Maria, miejscowa aktywistka, udzielająca się w radzie parafialnej i Kole Gospodyń Wiejskich. Od początku była pewna, że to był ktoś z miejscowych. Najbardziej podejrzanym wydał się jej 25-letni Andrzej P. Od zawsze był jakiś dziwny. Rodziny nie założył, raczej nie pił, nie udzielał się w życiu wioski, nie miał wielu znajomych i do ludzi odzywał się półgębkiem. Ponadto Maria dowiedziała się, że jeszcze będąc w szkole podstawowej, podobno ukradł rower koledze, a więc jej zdaniem miał złodziejskie inklinacje. Do tego wszystkiego jeżdżąc na rowerowe wycieczki, często przejeżdżał obok domu Kazimiery. Maria, pytając znajomych o Andrzeja, sugerowała, że go podejrzewa, bo kto inny mógł to zrobić? O jej podejrzeniach dowiedzieli się policjanci i też zaczęli się nim interesować. Na szczęście pieniądze się znalazły. Kazimiera dwa miesiące wcześniej, robiąc porządki w szafce, przeterminowane lekarstwa razem z kopertą przełożyła do pudełka po butach, które wyniosła na strych. No cóż, tak w życiu bywa, kiedy za poważne sprawy biorą się amatorzy.
Jot.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze