Reklama

KRYMINAŁEK: Na grzyby

12/11/2022 06:42

Kończy się sezon grzybowy i policjanci wreszcie mogą odetchnąć. Nie dlatego, że mundurowi jakoś szczególnie uganiają się za prawdziwkami, ale tylko w październiku, w całym kraju musieli kilkaset razy szukać zaginionych grzybiarzy, co wymagało zaangażowania dużych sił. Niestety w kilkunastu przypadkach grzybobranie skończyło się tragicznie.


Na początku października po kilku dniach poszukiwań w okolicach Strzyżowa znaleziono w lesie 50-letniego grzybiarza, który zmarł z nieustalonych przyczyn. W Mszanie starszy mężczyzna, błądząc po lesie, zginął, spadając ze starego wiaduktu. W mazurskich lasach zgubiła się 70-letnia kobieta, którą po trzech dniach znaleziono martwą. Oczywiście nie każda wyprawa na grzyby kończy się dramatem, ale uważać trzeba. Dwa tygodnie temu 38-letni Maciej oznajmił żonie, że wybiera się na grzyby. Wprawdzie znawcy tematu twierdzą, że trzeba zacząć o świcie, tak jakby grzyby później się chowały, ale Maciek zaopatrzony w wałówkę i termos wyjechał z domu dopiero przed południem. Kiedy zaczęło zmierzchać, żona zaniepokojona zadzwoniła do niego, ale nie odbierał telefonu. Po kilku bezskutecznych próbach kobieta zaczęła się martwić i o dziewiętnastej, kiedy było już zupełnie ciemno, zadzwoniła na policję. Policjant z miejscowego komisariatu potraktował sprawę poważnie. Zanotował numery i kolor auta, a że był myśliwym i znał okoliczne lasy, wsiadł do radiowozu i postanowił objechać okolicę. Żeby nie angażować kolegów, zabrał ze sobą znajomego strażnika leśnego. Przejechali kilkanaście kilometrów po leśnych dróżkach, ale nigdzie nie spotkali srebrnej hondy. Funkcjonariusz zgłosił o tym dyżurnemu i wrócił do komisariatu. Kilka minut później otrzymał informację o kolizji, w której udział brała srebrna honda. Okazało się, że w pobliskim zajeździe kierowca, wyjeżdżając z parkingu, zderzył się z motocyklistą. Na miejscu policjant zastał zdenerwowanego Maćka, któremu towarzyszyła młoda kobieta. Na szczęście nic się nikomu nie stało, a obaj kierujący byli trzeźwi. Policjant, wyjaśniając okoliczności zdarzenia, usłyszał od właściciela zajazdu, że od kilku godzin para przybywała w lokalu, gdzie zjedli obiad, a od syna właściciela kupili koszyk dorodnych prawdziwków. Wtedy policjant powiedział Maćkowi, że żona zgłosiła jego zaginięcie. Na tym skończyła się rola funkcjonariusza, a co działo się dalej, to już jest prywatną sprawą Maćka.

Jot.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama