Reklama

KRYMINAŁEK: Niepoprawny

31/10/2022 06:27

Zgodnie z najnowszymi danymi z sierpnia tego roku, udostępnionymi przez resort sprawiedliwości, w latach 2015-2019 przestępstwa ponownie dopuściło się 38,8 procent więźniów, którzy opuścili zakład karny.

Jednym z tych, którzy zawyżają statystyki, jest Paweł K. Ubiegłej jesieni opuścił zakład karny, w którym spędził ostatnie półtora roku. Będąc już za bramą, odwrócił się, wystawił środkowy palec w kierunku znienawidzonych murów i przysiągł sobie, że już nigdy tam nie trafi, jednak jego intencje należało rozumieć inaczej. Po prostu nie chodziło o to, że zrezygnuje z przestępczego życia, tylko teraz będzie mądrzejszy i nie da się złapać.

Do wiosny jakoś wytrzymał. Ale kiedy trochę przyświeciło kwietniowe słoneczko, Paweł zaczął się rozglądać za jakąś robotą, co w jego przypadku znaczyło, że planuje skok. Za cel obrał pewną posesję w sąsiedniej miejscowości. Od znajomych dowiedział się, że jej właściciel uchodzi za bogatego i ma w domu sporo cennych antyków. Zaczął od rozpoznania terenu. Najpierw upewnił się, czy na domu nie ma monitoringu. Później zdobył informacje o zwyczajach właściciela i dowiedział się, że gość mieszka sam i w weekendy często wyjeżdża. Zaplanował, że wejdzie do domu przez okienko od garażu. Pamiętając o przyrzeczeniu, tym razem dobrze się przygotował. Miał kominiarkę, rękawiczki i niewielki łom kupiony na bazarze.

W sobotnią noc, upewniwszy się, że właściciel wyjechał, przystąpił do dzieła. Z łatwością sforsował piwniczne okienko, ale okazało się, że będą kłopoty z drzwiami prowadzącymi z garażu do mieszkania. Obite solidną blachą, z porządnym zamkiem, nie chciały łatwo ustąpić. Paweł wsunął łom w szparę i skoczył na niego całym ciężarem. Niestety łom okazał się zwykłam chińskim badziewiem i się złamał. Wściekły podniósł się z podłogi, ale nie miał zamiaru rezygnować.

Przyświecając sobie zapalniczką, rozglądnął się po garażu i znalazł kawał solidnej rurki, za pomocą której próbował dokończyć dzieła. Niestety nie przewidział, że hałas, jaki zrobił przy pierwszej próbie, usłyszy sąsiad, który wracał właśnie z nocnej zmiany. Sąsiad najpierw zadzwonił na policję, a potem zaczął obserwować okienko, w którym widział rozbłyski światła. Kiedy Paweł kolejny raz przymierzał się do drzwi, przez okienko wpadł strumień światła i usłyszał: – Stać! Policja!

No i nici z przyrzeczenia.


Jot.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości