Reklama

KRYMINAŁEK: Terroryści na osiedlu

25/10/2022 06:33

Tylko ktoś, kto mieszka na dużym osiedlu, wie, jakie wiążą się z tym atrakcje. Mieszkając w bloku, na wszystko można narzekać, tylko nie na nudę. A to sąsiad zza ściany robi żonie wykład albo kłócą się dwie panie, bo jednej majtki spadły z balkonu na balkon tej drugiej. Jednak najwięcej atrakcji dostarczają młodzi, którzy za nic nie chcą siedzieć w mieszkaniach, tylko pełno ich po całym osiedlu.

Naprawdę parę doktoratów z socjologii można by zrobić na temat osiedlowego życia. Na jednym z takich dużych osiedli ostatnio zaobserwowano nawet terrorystów. Tak przynajmniej twierdziła pani Bronia, emerytka zajmująca lokal na pierwszym piętrze w bloku położonym pośrodku osiedla. To ona pierwsza ich zauważyła i stała się ofiarą. – Jest ich cała banda – skarżyła się starsza pani. – Najgorsi to są trzej.

Jeden – tu padło nazwisko – jest synem policjanta. Drugi też ma ważnego tatusia, a trzeci to nie wiem, bo się niedawno sprowadzili. Smarkacze, najstarszy ma trzynaście lat, a najmłodszy jedenaście, ale wszystkich tu terroryzują, a mnie najbardziej. Niedawno wyszłam wynieść śmieci, a jeden zza śmietnika wyskoczył i zrobił –„Huuu!”. Myślałam, że umrę na serce. Niedawno widziałam, jak jeden z nich ukradł rowerek jakiemuś dziecku i zwróciłam mu uwagę, to z zemsty spalili mi domofon. To już tak trwa od lata, jak mnie terroryzują. Doszło do tego, że nie wychodzę po zmroku albo jak wracam od koleżanki, to proszę, żeby mnie odprowadziła. Zgłaszałam to na policję, ale nic tym terrorystom nie zrobili.

Dzielnicowy potwierdził, że ta pani trzy razy do niego dzwoniła i prywatnie dodał, że tej sprawy ma już powyżej uszu. Skarżyła się nie tylko pani Bronia. Skarżyli się też rodzice – na nią, bo miała zwyczaj napominać dzieci, że źle się bawią, że hałasują, używają brzydkich wyrazów. Za dwunastoletnim chłopcem krzyczała: – Bandyta! Niedawno innemu chłopcu próbowała wyrwać sanki, bo myślała, że je ukradł. Szła za nim i krzyczała: – Złodziej, złodziej. Sprawa spalonego domofonu też się wyjaśniła podczas oględzin. Okazało się, że domofon nie został spalony, a jedynie nieznacznie nadpalony i to nie w miejscu, gdzie była wizytówka pani Broni, tylko obok. Prawdopodobnie ktoś próbował poświecić sobie zapalniczką. W tej sytuacji na osiedlu chyba zbędni są antyterroryści, natomiast biedny dzielnicowy dalej będzie musiał się z tym męczyć.

Jot.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości