Gdyby ktoś przed startem sezonu 2024 – 2025 powiedział, że w gronie spadkowiczów mogą się znaleźć oba zespoły z naszego regionu, czyli KS Wiązownica i Pogoń-Sokół Lubaczów, mógłby zostać uznany za czarnowidza. Zwłaszcza w kontekście beniaminka z Lubaczowa, który bardzo się starał zostać profesjonalną ekipą w każdym elemencie.
Nie ma co ukrywać: w klub i zespół wpompowane zostały potężne pieniądze. Efektem nie miała być dramatyczna walka o utrzymanie III-ligowego bytu, a spokojne jego utrzymanie, zapoznanie się z realiami tej klasy rozgrywkowej i dążność do stania się niebawem jego czołową ekipą. KS Wiązownica to z kolei zespół kameleon. Zagadka. Takie falowanie – wzloty i upadki. Kilka sezonów lawirowania na krawędzi. Wielu twierdziło, że poczynione przed startem ligi wzmocnienia są w porządku. Że team Szymona Szydełki tworzy naprawdę zgrany kolektyw. Inni natomiast twierdzili, że brakuje w tej ekipie III-ligowej jakości. Okazało się, że rację mieli ci drudzy. Z każdą kolejką ich szanse na pozostanie w III lidze malały. Obecnie są absolutnie iluzoryczne, matematyczne, ale po laniu, jakie sprawiło wiązowniczanom Podlasie w Białej Podlaskiej nadziei już nie ma żadnej. A jeśli tak, to z awansu do IV ligi podkarpackiej nie będzie mógł się cieszyć zespół rezerwowy, nawet jeśli wygrałby rozgrywki. Pogoń-Sokół Lubaczów może jeszcze prześcignąć Świdniczankę Świdnik i Wiślan Skawina, ale prezentowana przez beniaminka forma absolutnie na to nie wskazuje. Więc, aby dla lubaczowian gra w III lidze nie była tylko roczną przygodą z II ligi nie może spaść Wisła Puławy. I to jest bardziej prawdopodobne niż to, że wicemistrz tej grupy po dwustopniowych barażach awansuje do owej II ligi. Te dwa warunki muszą zostać spełnione, aby Pogoń-Sokół w sezonie 2025 – 2026 ponownie rywalizowała w III lidze.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze