Władze gminy Krzywcza szukają chętnych, którzy odrestaurowaliby i zaopiekowali się zabytkową pomarańczarnią na terenie zespołu dworsko-parkowego. Podkarpacki Wojewódzki Konserwator Zabytków w Przemyślu Beata Kot zadeklarowała pomoc.
Pomarańczarnia, zwana inaczej oranżerią, to najczęściej parterowy budynek ogrodowy, wolno stojący lub połączony z tarasem, ogrzewany. Budowano je jako budynki o wysokich i szerokich oknach, zwłaszcza od strony południowej, często dach też był szklany. Wewnątrz mieściło się jedno duże albo kilka mniejszych pomieszczeń.
Pomarańczarnie służyły do hodowli roślin egzotycznych . Pełniły też funkcję ogrodów zimowych. Budowano je w parkach, ogrodach pałacowych, przy rezydencjach itp. od XVII do XIX wieku. Były miejscem spotkań i zabaw towarzyskich, przedstawień teatralnych, by wspomnieć choćby o[paywall] Starej Pomarańczarni w Łazienkach Królewskich, zbudowanej w latach 1786 – 1788.
Po wielu pozostały tylko wspomnienia. A te, które przetrwały do naszych czasów, są zazwyczaj opuszczone i zaniedbane. Jednym z przykładów jest pomarańczarnia na terenie Zespołu Dworsko-Parkowego w Krzywczy. Zwraca uwagę swoją architekturą o cechach neogotyckich i, niestety, bardzo złym stanem zachowania.
Na jednym z portali społecznościowych na swoim profilu Podkarpacki Wojewódzki Konserwator Zabytków w Przemyślu Beata Kot szerzej zaprezentowała ten zabytkowy obiekt.
Po pierwsze, aby pomóc władzom gminy w znalezieniu nabywcy czy dzierżawcy, który mógłby kontynuować dawne, miejscowe tradycje, być może nadać obiektowi nową funkcję i odnowić zabytek. Po drugie po to, aby zapytać mieszkańców Krzywczy i okolic, czy warto, by pełnił, jak kiedyś, funkcję oranżerii?
Posiadłość dworska, początkowo najprawdopodobniej o charakterze obronnym, istniała w Krzywczy już od XVI w. Jej właścicielami byli kolejno: Orzechowscy-Okszycowie, Ostrowscy herbu Leliwa, Krasiccy, ponownie Orzechowscy, Boznańscy, Bukowscy, Pawlikowscy, Starzyńscy, Joczowie i Bocheńscy.
W 1625 r. Krasiccy wznieśli w Krzywczy niewielki zamek lub dwór obronny. Obecny dwór wybudowany został z inicjatywy Bolesława Jocza na przełomie XIX i XX w., w stylu nawiązującym do tradycji „dworu polskiego”, w pobliżu istniejącego jeszcze starego dworu murowanego, który niebawem rozebrano.
Budynek określany obecnie jako oranżeria powstał w II połowie XIX w., gdy właścicielem zespołu był wspomniany B. Jocz. Na mapie katastralnej z 1852 r. jeszcze jej nie ma, są zaś zaznaczone w pobliżu dwa budynki usytuowane równolegle, których ściany mogły zostać wykorzystane do jej budowy.
– Tylna, nieotynkowana ściana wskazuje na niejednorodność budowli, a ściany bocznych pawilonów mają grubość ponad jednego metra, co może potwierdzać przypuszczenia odnośnie przebudowy. W archiwalnej karcie obiektu zanotowano, że zachowany podział pomieszczeń i słabe oświetlenie mogą wskazywać na wcześniejszą funkcję oficyny. Gdy obserwujemy kształt dachu, czyli piękne, wielobarwne dachówki i załamanie jego połaci, potwierdza się fakt, że ta część była niegdyś przeszklona. Podobnie przeszklona miała być przednia ściana. Podczas I wojny światowej oranżeria uległa zniszczeniu w części szklonej, podczas odbudowy zastąpiono ją elementami murowanymi – powiedziała B. Kot.
W 1928 r. dwór był remontowany. Po II wojnie światowej majątek upaństwowiono i przekazano w ręce różnych użytkowników – budynek dworu przeznaczono na ośrodek zdrowia.
Od 1958 r. mieścił szkołę rolniczą, obecnie ponownie służy jako przychodnia lekarska. Cały zespół dworsko-parkowy został wpisany do rejestru zabytków już w 1987 r.
Pod informacją rozgorzała dyskusja.
„Pamiętam, jak tam były sklepy, pod koniec lat 80. był sklep po lewej stronie, a później, po prawej, spożywczy. Pod koniec lat 90. dostaliśmy od gminy jako koło wędkarskie na siedzibę prawą stronę i powiem, że wtedy w środku zadbaliśmy o to. Tynki uzupełniliśmy, stolarkę ponaprawialiśmy, później gmina stwierdziła, że coś tam będzie i zmieniła kołu wędkarskiemu lokum. Budynek oczywiście dalej niszczał, ponieważ z tego, co mi wiadomo, konserwator zabytków zabraniał wszelakiego dotykania budynku wedle starej polskiej zasady: najpierw zniszczyć, a później szukać winnych” – napisał jeden z mieszkańców.
„Po zniszczeniach wojennych obiekt przebudowano na oficynę, która została znacznie zmieniona. Budynek jakieś 10 lat temu nabyła prywatna osoba, która miała zamiar otworzyć w nim usługi hotelowo-gastronomiczne. Na plan przebudowy nie zgodził się wojewódzki konserwator zabytków i mamy, co mamy. I dziś nie byłoby takiej ruiny” – stwierdził inny.
– Plany przebudowy i zagospodarowania na usługi hotelarskie były koncepcyjne około 2007 roku, ale nie gwarantowały żadnego odtworzenia, a jedynie dalsze przekształcanie. Gdy kupuje się zabytek, to trzeba mieć świadomość pierwotnych funkcji i ograniczeń, jakie płyną z samej funkcji zabytkowej obiektu. Dlatego konserwatorzy nie godzili się na daleko idące przekształcenia i trudno jest się im dziwić. Osobiście nie pamiętam, aby ktokolwiek rozmawiał ze mną na temat zagospodarowania tego obiektu – stwierdziła Grażyna Stojak, były Wojewódzki Konserwator Zabytków w Przemyślu.
Obecna konserwator zabytków B. Kot zapewnia o wsparciu dla osoby, firmy czy innej instytucji, która zechciałaby odrestaurować krzywiecką pomarańczarnię.
– Możemy pomóc merytorycznie i finansowo na zasadzie dotacji dla obiektu zabytkowego wpisanego do rejestru. Zespół dworski wpisany jest do owego rejestru w zakresie: dwór, oranżeria, park z aleją grabową. Inwestor może wystąpić do nas o wytyczne do remontu, udzielimy informacji, pomożemy w badaniach konserwatorskich. Możemy udzielić podpowiedzi na etapie opracowywania dokumentacji – zapewniła.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.W Przemyślu konserwator zabytków oddała inwestorowi (w opiekę) zabytkową willę przy Matejki 3, została zburzona a w jej miejsce powstał przewymiarowany betonowy blok...
Znając urzędniczą SŁOWNOŚĆ i obiecanki Wojewódzkiej Konserwator Zabytków w Przemyślu Beata Kot /nawet zawarte na papierku/ to wszystko warte tyle co "FUNT KŁAKÓW" system w Polsce nie toleruje ludzi z pomysłem i przedsiębiorczych z miejsca rzuca się im urzędnicze KŁODY pod nogi/pozwolenia,papierki za którymi idą wydane tysiące złotych. Tylko IDIOTA utopi tam swoje pieniądze a decydował będzie o nich upośledzony systemowo partyjny URZĘDNIK
31 minut temu napisano ten komentarz i od razu 15 polubien. Przypadek nie sądzę.
Oprócz tej pomarańczarni w Krzywczy stoji cerkiew przy samej drodze niech Pani Konserwator zabytków nie zapomni sypnąć na ten zabytek także bo się wkrótce zawali..
Kolejny zabytek, który stan jest winą Konserwatora Zabytków. Prywatny właściciel ponad 10 lat temu chciał go remontować, nieco podnieść by zrobić przestrzeń hotelową. Na taką koncepcje nie zgodziła się konserwator zabytków i obiekt niszczeje. A dziś wszyscy biadolą z Konserwator - wprawdzie inną - na czele.
Przecież okoliczni mieszkańcy tylko o tym marzą. Nic ich bardziej nie kuje w oczy jak ta cerkwią. Nikt i nic jej nie uratuje.
W Przemyślu konserwator zabytków oddała inwestorowi (w opiekę) zabytkową willę przy Matejki 3, została zburzona a w jej miejsce powstał przewymiarowany betonowy blok...
Znając urzędniczą SŁOWNOŚĆ i obiecanki Wojewódzkiej Konserwator Zabytków w Przemyślu Beata Kot /nawet zawarte na papierku/ to wszystko warte tyle co "FUNT KŁAKÓW" system w Polsce nie toleruje ludzi z pomysłem i przedsiębiorczych z miejsca rzuca się im urzędnicze KŁODY pod nogi/pozwolenia,papierki za którymi idą wydane tysiące złotych. Tylko IDIOTA utopi tam swoje pieniądze a decydował będzie o nich upośledzony systemowo partyjny URZĘDNIK
31 minut temu napisano ten komentarz i od razu 15 polubien. Przypadek nie sądzę.