Reklama

Kto ma się zająć rannym kotem?

18/07/2017 18:06

Od kilku dni po osiedlu chodzi ranny kot, prawdopodobnie pogryziony przez inne zwierzę. Nie daje się złapać, a służby umywają ręce – alarmują mieszkańcy bloków przy ul. Żołnierzy I Armii Wojska Polskiego.

– Nie wiem, może potrącił go samochód, ale na naszym osiedlu często można spotkać lisy i sąsiadka widziała jak tego kota dopadł parę dni wcześniej lis. Wyraźnie widać ranę na tylnej części ciała. To wygląda tak, jakby mu coś z wnętrzności wystawało – opowiada jedna z mieszkanek (dane do wiadomości redakcji).

Wspomniane zwierzę najprawdopodobniej nie ma właściciela. Na osiedlu widywane jest od dawna, a ludzie litują się zawsze znajdzie się ktoś, kto zostawi mu coś do jedzenia[paywall].

O fakcie, że kot jest ranny i potrzebuje pomocy kobieta zawiadomiła straż miejską w środę, 5 lipca. – Czekałam z sąsiadką trzy godziny aż ktoś przyjedzie. Przyjechał w końcu strażnik, ale z pustymi rękami, więc odjechał i miał wrócić z odpowiednim sprzętem. W końcu przyjechało dwóch  strażników z jakąś siatką, ale kot nie dał się złapać – relacjonuje.

Reklama

Według mieszkanki osiedla, o problemie została poinformowana lecznica dla zwierząt Ada, która ma podpisaną stosowną umowę z urzędem miejskim. – Oni też stwierdzili, że to nie jest ich obowiązek i że nie przyjadą. Zaoferowali, że zostawią mi klatkę i jeśli sama złapię kota, to oni go odbiorą i wtedy się nim zajmą. Zgodziłam się, ale kot nie dał się złapać – mówi kobieta. – Wszyscy mówią o pomocy zwierzętom, ale jak przychodzi co do czego, nie można uzyskać ratunku. Przecież to nie jest moim obowiązkiem, żeby odławiać koty, są od tego odpowiednie służby. Minął już ponad tydzień, a kot dalej chodzi z tą raną – dodaje.

 

Reklama

Straż miejska ma ograniczone możliwości

– Strażnicy podejmowali kilka prób wyłapania tego zwierzęcia, ale bez skutku. Metodami, którymi my możemy zastosować, kot jest nie do złapania – mówi zastępca komendanta Straży Miejskiej w Przemyślu Mariusz Migdal. – Z Wydziału Gospodarki Komunalnej Urzędu Miejskiego otrzymałem informację, że miasto ma podpisaną umowę z lecznicą Ada na leczenie zwierząt, które brały udział w wypadkach. Uzgodniliśmy, że on się tą sprawą zajmie, ponieważ dysponuje bardziej specjalistycznymi środkami – wyjaśnia.

– Jeśli mamy możliwość odłowienia zwierzęcia bez użycia środków farmakologicznych, to robią to strażnicy. Kiedy jednak należy zastosować takie środki, trzeba mieć do tego uprawnienia – dodaje M. Migdal.

Reklama

Zastępca komendanta przemyskiej straży miejskiej odpiera zarzut, jakoby na interwencję strażników mieszkańcy czekali trzy godziny. Jak podaje, dyżurny przyjął zgłoszenie o 15.25, a już 15 minut później strażnik był na miejscu. Nie miał wprawdzie specjalnego sprzętu, ale przyjechał bezpośrednio z innej interwencji. Z łapką funkcjonariusze pojawili się po godz. 17, a w międzyczasie dyżurny skontaktował się z lecznicą Ada.

 

Do kota strzelać się nie da

Współwłaściciel lecznicy Ada Radosław Fedaczyński zapewnia, że problem rannego kota nie został zbagatelizowany. – Nie mamy obowiązku łapać takich zwierząt, umowa z miastem obejmuje tylko leczenie. Dowiedzieliśmy się, że straż miejska ma problem z jego odłowieniem i na prośbę urzędu miejskiego podjęliśmy się tego zadania. Sprawa jest jednak utrudniona, ponieważ zwierzę nie przebywa cały czas w jednym miejscu. Nie da się do niego strzelić ze środkiem usypiającym, bo to mogłoby go zabić – wyjaśnia R. Fedaczyński. Tłumaczy również, że podanie środka usypiającego do jedzenia także nie rozwiązuje problemu. – Po pierwsze koty są bardzo wrażliwe na takie środki, po drugie on nie zadziała od razu. Kot zdąży odejść w inne miejsce i wtedy go nie znajdziemy. Poza tym dostęp do pokarmu miałyby inne zwierzęta, które chodzą po osiedlu – mówi lekarz.

Reklama

Padł również pomysł ustawienia klatkołapki, ale mogłaby ona paść łupem złomiarzy. R. Fedaczyński wyjaśnia, że kobieta sama podjęła się próby złapania kota, jednak jej się to nie udało. – Nie zostawiamy tego tematu, ale nie jest łatwo złapać biegające zwierzę – zaznacza.

 


pb
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    as - niezalogowany 2017-07-18 21:35:38

    Lecznica  dla zwierząt  .  Nagłaśniac sprawę   równiez to  moralny obowiązek "ŻP " . Gdy ryja dra stare   ubeczki  , milicjantki  z kodziary , to  redakcja zaraz się interesuje. To niech w tym przypadku również wykaże się inicjatywą

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Justyna - niezalogowany 2017-07-19 23:24:48

    Kot ubecy i kodziarze? Halo tu ziemia!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości