„Szersza formuła konkursu (na dyrektora Przemyskiej Biblioteki Publicznej – przyp. red.) mogłaby po prostu zarówno pomóc w lepszym wyborze, jak i uczynić całą procedurę bardziej transparentną, wolną – czy może raczej wolniejszą – od podejrzeń, że kryteria zostały ustanowione pod znanego z góry zwycięzcę” – uważa przemyślanka Katarzyna Wajda.
Następca dotychczasowego szefa biblioteki zostanie wyłoniony w dwuetapowym konkursie przez powołaną w tym celu komisję. Jego nazwisko powinniśmy poznać pod koniec lutego br.
„Z dużym zainteresowaniem przeczytałam ogłoszenie o konkursie na dyrektora Przemyskiej Biblioteki Publicznej” – pisze w liście do naszej redakcji przemyślanka Katarzyna Wajda. „Ale też z pewną irytacją, jaką wywołały u mnie kryteria, które spełniać muszą kandydaci. Oto, bowiem z jednej strony ów musi mieć ukończone dowolne studia magisterskie, z drugiej posiadać, co najmniej 6-letni staż pracy w instytucji kultury, w tym co najmniej 3-letni na stanowiskach kierowniczych. Czyli dyrektorem/ką biblioteki może zostać np. szef/owa kadr w muzeum, a absolwent/tka bibliotekoznawstwa, kulturoznawstwa czy zarządzania kulturą (taka pozycja w cv kandydatów to tylko dodatkowe atuty), pracująca/y przy różnych kulturalnych projektach (bo dziś często tak właśnie pracuje się w tym sektorze) czy szeregowy pracownik/ca biblioteki, znająca jej problemy od wewnątrz nie mogą nawet ubiegać się o to stanowisko” – spostrzega czytelniczka.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Wygra najlepszy