Wiele jest jeszcze w Przemyślu miejsc wartych opisania w naszym cyklu, do takich należy z pewnością zaliczyć sklep obuwniczy Bolesława Ekierta na podcieniach. W tym miejscu znajduje się on od 1962 roku, początkowo założony przez przedsiębiorstwo obuwnicze z Nowego Targu, przejęty później przez zakłady obuwnicze w Chełmku, następnie przez „Polbut” z Łodzi, w 1991 roku stał się prywatną własnością wcześniejszego kierownika. Kiedyś 50 procent handlu obuwiem w Przemyślu miało miejsce właśnie tutaj, tu też ze względu na unikalny wówczas dostęp do szerokiego asortymentu przyjeżdżali klienci m.in. z Rzeszowa, Sanoka i zza wschodniej granicy.
W Chełmku, w latach 64., 65. i 66. prowadził sekcje podnoszenia ciężarów. Kiedy natrafiła się okazja. a ściślej kiedy B. Ekiert dowiedział się, że poszukują nowego kierownika do sklepu w Przemyślu. postanowił zagrać va banque.
– Albo mnie tam przydzielicie, albo odchodzę…– powiedział, mając wtedy 26 lat. Nie miał doświadczenia w handlu ani odpowiedniego wykształcenia, a mimo to udało się. W 1968 r. został on tym samym najmłodszym kierownikiem sklepu w całej sieci.
Sklep, na którego czele stanął, nie był jednakże zwykłą placówką handlową. Miał przede wszystkim za zadanie badanie i prognozowanie rynku. Stąd też do sklepu na podcieniach trafiały wszystkie nowe wzory obuwia, do kierownika zaś należało prowadzenie odpowiednich statystyk i raportowanie do centrali, jakiego rodzaju wzory cieszą się największym powodzeniem i jakie są gusta klientów. To właśnie dzięki temu w Przemyślu nabyć można było obuwie niedostępne w większości innych miast, wiedzieli o tym dobrze mieszkańcy miasta i nie tylko.
– Zjawiali się tu u mnie klienci z Rzeszowa, Sanoka, a także zza wschodniej granicy. Najbliższe takie sklepy były bowiem w Krakowie i w Lublinie. Dlatego na podcieniach w latach 70. regularnie ustawiały się kolejki tak długie, że musiałem zainwestować w barierki (takie jak dziś na lotniskach). Z ciekawostek mogę dodać, że mam u siebie w magazynie jeszcze z tamtych czasów wiele par nieużywanych butów nawet z 30-letnią historią – dodaje właściciel.
– Teraz jest zupełnie inaczej – mówi Bolesław Ekiert.
– Zyski spadały, pozostałe punkty musiałem więc pozamykać, został mi tylko ten na podcieniach, od którego zacząłem, ale i tu nie jest rewelacyjnie. Konkurencja konkurencją, ale problem nie dotyczy tylko mnie, przemyski Rynek przestał być bowiem centrum miasta w znaczeniu handlowym, są tu kłopoty z dojazdem, a właściwie z zaparkowaniem samochodu, a sama okolica zyskała bardziej rekreacyjny charakter. Po drugie, ja sprzedaję tylko polskie buty, a konkurencja już niekoniecznie... Sądzę, że mój kryzys to część większej całości – konkluduje Bolesław Ekiert.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Jedyne miejsce gdzie mozna kupić glany i sprzedawca wie co to są za buty !!
Jedyne miejsce gdzie mozna kupić glany i sprzedawca wie co to są za buty !!
Prowadził ciezary czy był ciezarem?