Reklama

Kultowe miejsca: Tramp w Przemyślu! Pani Teresa idzie na emeryturę

W „Trampie” na Rynku nie przymierzysz już trekingowych butów. W piątek, 17 marca, po ponad trzydziestu latach zakończył działalność na przemyskim Rynku sklep sportowy „Tramp”. To jedno z kulowych miejsc głównie dzięki Teresie Pieprzny. Kto nie poznał jej profesjonalnego, ciepłego i przyjaznego podejścia do klienta, ten wiele stracił.


fot.Artur Wilgucki
Pani Teresa.

W narożnej kamienicy Rynek – Kazimierzowska od 1988 można było się zaopatrzyć w najwyższej jakości sprzęt sportowy.

– Ja tu tylko sprzątam i pracuję – podkreśla skromnie pani Teresa.

– Za całość, od początku funkcjonowania sklepu „Tramp”, odpowiada mój mąż, Wojciech. I ja naprawdę wolałabym, żeby pan z Wojtusiem porozmawiał.

Wojciech Pieprzny to nie tylko przedsiębiorca, ale także znany w Przemyślu żeglarz, jachtowy sternik morski, instruktor żeglarstwa, przyjaciel zmarłego kapitana Henryka Jaskuły. Właściciel kamienicy przy ulicy Sienkiewicza, w której mieszkała rodzina Zbigniewa Brzezińskiego.

Reklama

– Przeżyłam w sklepie wiele wspaniałych chwil – mówi pani Teresa.

– Pewnego razu przychodzi do „Trampa” dorosły już mężczyzna na stałe mieszkający za granicą. Widzę, że mu oczy zachodzą łzami. Co się stało? – pytam. – W tym sklepie ojciec kupił mi pierwszą piłkę – odpowiada. – Miłe, prawda? – pyta retorycznie pani Teresa.

A ja chciałam podziękować

– A ja chciałam podziękować za codzienny uśmiech – włącza się do rozmowy jedna ze stałych klientek sklepu.

– Nieważne, jaka[paywall] pogoda, pani Teresa zawsze uśmiechnięta. Świetnie potrafiła doradzić, podsunąć optymalny zakup. Wychodziłam z tego sklepu w dobrym nastroju, też uśmiechnięta. Nie czułam się nigdy anonimowo. Tego będzie mi bardzo brakować – mówi pani Helena.

Reklama

Do rozmowy włącza się córka pani Teresy, Ewa:

– Potwierdzam słowa Heleny. To, co w „Trampie” dzięki mamie znalazło uznanie, to podejście do klienta. „Tramp” to była wyjątkowa alternatywa dla zakupów w internecie. Gdzie kupujący jest anonimowy i pozostawiony sam sobie. Jak do sklepu wchodził klient lub klientka, to…

– To twoja matka się od razu się na niego lub na nią rzucała – wtrąca z uśmiechem pani Teresa.

– Tak – kontynuuje córka. – Mama ubierała, zapinała, wiązała buty. Proszę wstać, proszę się przejść. Czy nie gniecie, czy nie ciśnie? Może spróbujemy inny rozmiar. To samo przy łyżwach, przy wrotkach, rolkach. Nawet przy skarpetkach. Klient zawsze wchodził zadbany, z poczuciem, że kupił to, po co przyszedł i dokonał właściwego wyboru.

– Zamówienia, faktury, transporty. Czegoś za dużo, czegoś za mało. Śpiworów za dużo, namiotów za mało. A tu kurier. Coś dodarło, coś nie dotarło. Tak na okrągło. Sklep cały czas był obecny w życiu naszej rodziny. Ale pora na emeryturę. Na spacery, na wnuki. Mam tylko nadzieję, że w tym miejscu powstanie coś, co podkreśli cudowny klimat przemyskiego Rynku – kończy pani Teresa.

– Sklep w Rynku, w kamienicy nr 8 rzeczywiście zamknęliśmy, ale działalność handlową w ograniczonym zakresie i serwis sprzętu sportowego będziemy prowadzić przy ulicy Sienkiewicza 5 w Przemyślu – informuje Wojciech Pieprzny.


AW
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości