– Był dla mnie moralną Skałą – rozmowa z dr. Janem Musiałem, emerytowanym adiunktem Państwowej Wyższej Szkoły Wschodnioeuropejskiej w Przemyślu (obecnie Państwowej Akademii Nauk Stosowanych), wykładowcą w łacińskim Seminarium Duchownym w Brzuchowicach pod Lwowem.
W którym roku i w jakich okolicznościach poznałeś abpa Ignacego Tokarczuka?
– W latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku – poprzez środowisko „Solidarności” rzeszowskiej. Opuściwszy redakcję ówczesnych „Nowin”, redagowałem biuletyn solidarnościowego – z rolnikami Podkarpacia – strajku w zajętej przez nich siedzibie Wojewódzkiej Rady Związków Zawodowych, biuletyn „Trwamy” w styczniu i lutym 1981 roku, gdzie zetknąłem się po raz pierwszy z biskupami przemyskimi Tadeuszem Błaszkiewiczem i Ignacym Tokarczukiem. I to z upoważnionymi przezeń księżmi Stanisławem Krzywińskim oraz Edwardem Frankowskim, a także działającymi na innych polach społecznych: Janem Drausem, Bolesławem Fleszarem, Stanisławem Złonkiewiczem, Tadeuszem Ulmą, Jerzym Adamskim, Wandą Tarnawską czy Krzysztofem Kaniewskim utworzyliśmy komitet redakcyjny Biblioteczki Przemyskiej (z dziesięciotomowym rychło dorobkiem), wcześniej wchodząc w skład Diecezjalnej Rady Kultury przy biskupie ordynariuszu przemyskim.
W latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku byłeś wykładowcą w Wyższym Seminarium Duchownym w Przemyślu. Należałeś równocześnie do czołówki „Solidarności” i podziemia solidarnościowego, któremu abp I. Tokarczuk patronował. W pewnym sensie ksiądz arcybiskup był twoim pracodawcą. Jak sądzę, miałeś z nim częste kontakty. Jakim był człowiekiem w codziennym kontakcie? Na przykład podczas nieoficjalnych rozmów przy kawie? O ile takowe miałeś. Pytam, ponieważ osobom, które znały go z oficjalnych biografii i uroczystości religijnych, jawi się jako postać posągowa, pomnikowa. Wręcz niedostępna.
– Tak, była też druga, skromniejsza okoliczność naszego poznania – poprzez ks. Kazimierza Piłata, salezjanina przemyskiego – która miała miejsce po nastaniu stanu wojennego, w czego następstwie zostałem przez bpa Ignacego Tokarczuka zatrudniony na części etatu w Archiwum Diecezjalnym i Wyższym Seminarium Duchownym, co pozwoliło mi po prostu przetrwać z rodziną stan wojenny i dalsze lata osiemdziesiąte. Kontakty z nim na tym poziomie znajomości nie były zbyt częste, ale regularne. Były, owszem, serdeczne, ale „suche” – kawy nie pijaliśmy. Rozmawialiśmy natomiast konkretnie o łączących mnie z nim zadaniach (przez niego wyznaczanych): stanie prac nad kolejnymi tomami Biblioteczki Przemyskiej, nad redagowaniem diecezjalnej „Roli Katolickiej” czy „Rocznika Instytutu Wyższej Kultury Religijnej” w Stalowej Woli, nad organizacją Dni Kultury Chrześcijańskiej i objazdowym diecezjalnym uniwersytetem ludowym, w którym od 1984 roku odczyty miewaliśmy wraz z Janem Drausem i Tadeuszem Ulmą, inicjując duszpasterstwa rolnicze. Konkretnie. Ale, owszem, z niektórymi świeckimi łączyły go serdeczniejsze relacje, np. z Bohdanem Cywińskim, o czym wspomina bliżej ks. Józef Wołczański, ostatni sekretarz arcybiskupi, też sygnatariusz przedmiotowej petycji. Zaś co do „czołówki podziemia”, to przesadzasz – byłem co najwyżej w drugim, trzecim szeregu jego ówczesnych struktur.
Oprócz opinii o niezłomności charakteru ks. abpa Ignacego Tokarczuka zetknąłem się z poglądem, że potrafił być zdecydowany w relacjach z innym osobami. Silną ręką rządził diecezją przemyską. Czy to wynikało z permanentnej inwigilacji, której był poddawany przez SB?
– Wykrycie przezeń podsłuchów w pałacu biskupim było dlań ciosem i powodem, że w relacjach z innymi trzymał dystans, który się nawet zwiększył, gdy w połowie lat dziewięćdziesiątych uzyskał wgląd (poprzez Instytut Pamięci Narodowej) w dotyczącą siebie dokumentację donosicieli z najbliższego otoczenia. Mówił o tym otwarcie dopiero ks. Dominik Zamiatała podczas konferencji historycznej w roku 2018 – Roku Arcybiskupa, ustanowionym przez Sejm RP staraniem jego ówczesnego marszałka Marka Kuchcińskiego.
Od śmierci arcybiskupa minęło czternaście lat (29.12.2012). Dlaczego właśnie teraz zdecydowałeś się wraz z innymi opozycjonistami oraz grupą duchownych wystosować petycję do ks. abpa Adama Szala, dotyczącą rozpoczęcia procesu informacyjnego w sprawie beatyfikacji ks. abpa I. Tokarczuka?
– Inicjatywa wyszła z rzeszowskiego kręgu wspomnianego środowiska onegdaj opozycyjnego – Jana Drausa, Wandy Tarnawskiej, Mariusza Krzysztofińskiego, Zbigniewa Wójcika. A dlaczego teraz? Być może za sprawą rozpatrywanego właśnie przez kurię biskupią w Przemyślu przypadku uzdrowienia za wstawiennictwem arcybiskupa. Ja do nich tylko dołączyłem ze skromnym wianem zbioru publicystyki okołotokarczukowej „Przy skale”, wydanym własnym sumptem w tymże roku 2018.
Jak wiesz, moja formacja duchowa, obywatelska, patriotyczna kształtowała się w latach osiemdziesiątych. Jej kluczowym punktem wyjścia była nielegalna, nocna budowa kościoła Matki Bożej Królowej Polski na Osiedlu XXX-lecia PRL w Przemyślu, czyli na Kmieciach. Na osiedlu, na którym kościół nie miał prawa w tamtym czasie powstać. Wraz z rodzicami dołożyłem skromną cegiełkę przy powstawaniu kościoła i parafii. Nie mówię o tym przez próżność. Takich historii w tamtym czasie za biskupstwa Ignacego Tokarczuka były setki, o ile nie tysiące. To nie było bohaterstwo, raczej moralny imperatyw osób, które chciały mieć do kościoła parafialnego blisko. O ile mnie pamięć nie zawodzi, to właśnie w tych okolicznościach się poznaliśmy. Historia powstawania kościoła na Kmieciach jak w soczewce oddaje istotę posługi abpa Ignacego Tokarczuka w kontekście prawa człowieka do własnej świątyni, prawa człowieka do samostanowienia w zderzeniu z systemem autorytarnym, wolności sumienia. Jakie, Twoim zdaniem, będzie miało znaczenie ewentualne przyjęcie abpa Ignacego Tokarczuka w poczet błogosławionych? Dla kogo będzie ważne? Czy jeszcze będzie kogoś to interesowało, skoro mój news o petycji na portalu internetowym nie przebił się nad przepis na tartę malinową?
– Też kopałem własnoręcznie fundamenty pod ten kościół na Kmieciach przemyskich, na które się przeprowadziłem z Rzeszowa w 1983 roku. I mam niepłonną nadzieję, że znajdzie się w nim miejsce na obraz błogosławionego Arcybiskupa i że tenże „obrośnie” nie tylko miejscowym kultem.
Historia chrześcijaństwa to także historia błogosławionych i świętych, którzy swoim życiem w sposób ekstremalny zrealizowali ewangeliczny przekaz Jezusa Chrystusa: kochaj Boga i bliźniego. Każdy z uznanych przez Kościół katolicki świętych czy błogosławionych zrealizował tę wskazówkę na swój, indywidualny sposób. Co, Twoim zdaniem, w historii życia abpa Ignacego Tokarczuka może mieć znaczenie rozstrzygające przy dalszej procedurze informacyjnej w celu wyniesienia go na ołtarze?
– Trudno przewidzieć. Na pewno narastająca modlitwa w Kościele. Na pewno przypadek uzdrowienia za wstawiennictwem tego kandydata, badany właśnie w diecezji, jeśli zostanie potwierdzony. Czy coś jeszcze? Przyszłość pokaże.
Kim dla Ciebie był ks. abp Ignacy Tokarczuk?
– Wspomniany zbiór mojej publicystyki ma przenośny, lecz mocno osadzony tytuł. Ks. abp Ignacy Tokarczuk jak był, tak pozostanie dla mnie moralną Skałą.
Dziękuję za rozmowę.
Artur Wilgucki
Urodzony 1 lutego 1918 r. w Łubiankach Wyższych koło Zbaraża. W 1925 r. rozpoczął naukę w szkole powszechnej w rodzinnej miejscowości. Od roku szkolnego 1931/1932 uczył się w Państwowym Gimnazjum im. Henryka Sienkiewicza w Zbarażu. Maturę zdał w 1937 r., a po niej wstąpił do lwowskiego Seminarium Duchownego i został studentem Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie. Wybuch II wojny światowej zmusił alumna Tokarczuka do przerwania studiów. Do Lwowa powrócił we wrześniu 1940 r. i kontynuował studia w konspiracyjnym seminarium. Święcenia kapłańskie otrzymał 21 czerwca 1942 r. we Lwowie z rąk ks. biskupa Eugeniusza Baziaka. Pierwszą placówką, do której został skierowany, była parafia Złotniki w dekanacie podhajeckim. Był również wikariuszem w parafii pw. św. Marii Magdaleny we Lwowie. Prowadził także posługę duszpasterską w kościele filialnym we Lwowie - Kulparkowie. W październiku 1946 r. ks. Tokarczuk rozpoczął studia na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, na którym w 1951 r. uzyskał stopień naukowy doktora filozofii. W późniejszym czasie wykładał w seminarium w Olsztynie. Biskupem przemyskim został 6 lutego 1966 r. W swoim herbie biskupim wpisał słowa Deus Caritas (Bóg Miłością). 2 czerwca 1991 r. ojciec święty Jan Paweł II nadał bp. Ignacemu Tokarczukowi tytuł arcybiskupa ad personam. W 1991 r. Akademia Teologii Katolickiej w Warszawie (obecnie UKSW) nadała ordynariuszowi przemyskiemu tytuł doktora honoris causa. Rok później został arcybiskupem metropolitą przemyskim. W 2003 r. został odznaczony medalem Polonia Mater Nostra Est. 3 maja 2006 r. prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński w uznaniu znamienitych zasług dla Ojczyzny, za działalność na rzecz przemian demokratycznych i wolnej Polski odznaczył abp. Tokarczuka najwyższym odznaczeniem państwowym Rzeczypospolitej Polskiej – Orderem Orła Białego. 3 września 2012 r. w Przemyślu „niezłomny” abp Ignacy Tokarczuk został uhonorowany nagrodą honorową Świadek Historii. Arcybiskup Ignacy Tokarczuk zmarł 29 grudnia 2012 w Przemyślu. 2 stycznia 2013 został pochowany w krypcie archikatedry przemyskiej.
źródło: IPN
Urodzony 1 stycznia 1948 w Częstochowie – polski polityk, literaturoznawca, nauczyciel akademicki i dziennikarz, doktor nauk humanistycznych, działacz opozycji w okresie PRL, senator I i II kadencji, wojewoda przemyski (1990 – 1992). W 1972 ukończył studia filologiczne na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego, a w 1976 podyplomowe studium dziennikarstwa na tej uczelni. Był twórcą i redaktorem „Biuletynu Informacyjnego Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego Solidarność” (1980 – 1981), biuletynu strajkowego „Trwamy” (1981) i miesięcznika „Z Dołu” (1981).
źródło: Wikipedia
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze