Reklama

Łapaj złodzieja

21/04/2023 07:06

KRYMINAŁEK

Z przeprowadzonej w marcu ankiety na temat bezpieczeństwa wynika, że ponad osiemdziesiąt procent ankietowanych uważa, że Polska jest krajem bezpiecznym. Z odpowiedzi respondentów wynika też, że jesteśmy narażeni głównie na przestępstwa przeciwko mieniu, czyli kradzieże i co trzeci pytany padł ofiarą tego przestępstwa lub był nim zagrożony. Natomiast co dziesiąty wcale nie powiadomił o tym organów ścigania. Do tej grupy można zaliczyć Franciszka, osiemdziesięcioletniego mieszkańca powiatu jarosławskiego, który, pomimo, że dwukrotnie padł ofiarą kradzieży, nie powiadomił o tym policji i dopiero, kiedy okradziono go po raz trzeci, najpierw sam próbował złapać złodzieja i dopiero, kiedy ustalił podejrzanego, zgłosił o tym policjantom.

Franciszek mieszkał samotnie, a jego pasją było ogrodnictwo i w wiosce znany był z tego, że ma najlepsze pomidory i to od nich się zaczęło. W czerwcu ubiegłego roku ktoś w ciągu kolejnych kilku nocy doszczętnie ogołocił jego uprawę z dojrzewających pomidorów. Chodził Franciszek po wsi, skarżąc się i odgrażając, że nogi z siedzenia powyrywa złodziejowi, kiedy go dorwie. Miesiąc później doszło do kolejnej kradzieży, tym razem w biały dzień. Kiedy pojechał do miasta, do lekarza, jakiś nieznany sprawca skradł mu szpulę z trzydziestoma metrami kabla i wąż ogrodniczy. Faktem jest, że przedmioty te, niczym niezabezpieczone, leżały sobie na podwórku, ale jednak była to kradzież, co tak zdenerwowało Franciszka, że postanowił sprawić sobie groźnego psa, który byłby w stanie rozszarpać każdego złodzieja. Jednak nim zdążył zrealizować swój pomysł, znowu padł ofiarą kradzieży.

Reklama

Pewnej soboty zasiedział się trochę dłużej u znajomego, który mieszkał trzy domy dalej i kiedy wczesnym wieczorem wrócił do domu, stwierdził, że ktoś ukradł mu rower, który stał oparty o komórkę. Nie był to żaden wypasiony jednoślad, ot zwyczajny rower za kilkaset złotych, jednak Franciszek mocno przeżył stratę. Kilka dni chodził po wiosce, rozpytując ludzi. Aż któregoś dnia zobaczył, jak spod sklepu jakiś chłopak odjeżdża na jego rowerze. Pomimo osiemdziesiątki na karku, Franciszek rzucił się w pogoń, krzycząc „łapać złodzieja”. Oczywiście nie miał szans z kilkunastoletnim chłopakiem, ale dobrze zapamiętał jego wygląd i następnego dnia, nie bacząc, że to niedziela, zgłosił się na komisariat. Z detalami opisał wygląd roweru i wygląd sprawcy. Dwa dni później odzyskał rower i – co najważniejsze – zaufanie do policji.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości