Od kilku miesięcy trwa „podgryzanie” dyrektora jarosławskiego szpitala. Opozycyjni radni nie wytaczają wprawdzie najcięższych dział i nie stawiają formalnych zarzutów, za to stawiają pytania, które są chyba równie wymowne. Na ostatniej sesji rady podstawą owej krytyki władz COM było zwolnienie – zdaniem radnych z błahych powodów – Małgorzaty Nyczaj- Szalachy, radiolog pracującej w placówce od 24 lat. Co ciekawe na tej samej sesji do krytyki dyrektora dołączył rządzący w powiecie PiS.
Najnowsza odsłona sagi dotyczącej stanu jarosławskiego Centrum Opieki Medycznej miała miejsce na sesji rady powiatu 25 listopada.
– Działania pana dyrektora COM-u mogą budzić szereg wątpliwości co do podejmowanych przez niego decyzji – dyskusję rozpoczął radny Tomasz Kulesza, odnosząc się do rozwiązania umowy z winy pracownika z radiolog Małgorzatą Nyczaj-Szalachy.
Jak przekonywał, lekarka od lat pracuje w placówce i nikt nigdy nie miał zastrzeżeń do jej pracy, wręcz przeciwnie, poprzednie władze[paywall] szpitala miały doceniać jej zaangażowanie. Jak twierdzi radny, opinii tej nie podziela obecny dyrektor szpitala Piotr Pochopień. 11 listopada wezwał do siebie lekarkę i ze względu na uchybienie w wykonywaniu obowiązków zaproponował jej zakończenie współpracy za porozumieniem stron.
– Uchybienie zdaniem pana dyrektora dotyczyło ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków pracowniczych związanych z brakiem niezwłocznego opisania badania tomografu komputerowego pacjenta – relacjonował T. Kulesza. Radny informował równocześnie, że lekarka nie zgodziła się z zarzutem złego wywiązywania się z obowiązków, podkreślała, że opis został wykonany według procedur, a wskutek jej działań żaden pacjent nie doznał uszczerbku na zdrowiu (podejrzewanego u niego udaru nie potwierdziło badanie), a w związku z tym nie zgodziła się także na propozycję rozwiązania umowy o pracę za porozumieniem stron. Wobec tego została zwolniona dyscyplinarnie.
Radny podkreślał, że to jedyny lekarz o tej specjalizacji zatrudniony w jarosławskim COM na pełen etat, a wobec ogromu potrzeb to decyzja kontrowersyjna. – Kto poniesie koszty, jeśli pani doktor Małgorzata Nyczaj-Szalacha wygra sprawę przed sądem pracy? – pytał radny, oceniając, że działania dyrektora szkodzą nie tylko wizerunkowi szpitala, ale mogą zagrozić też bezpieczeństwu mieszkańców.
Głosu w sprawie nie omieszkał zabrać drugi z krytycznych komentatorów sytuacji w COM Andrzej Wysocki. Jak nietrudno zgadnąć, poparł swego kolegę, negatywnie odnosząc się do kwestii zwolnienia i przypominając, że zwolniona lekarka w ramach swoich obowiązków wynikających ze stosunku pracy w COM wykonywała także badania USG w przychodni Laszkach.
– Jestem w posiadaniu pełnej dokumentacji dotyczącej zwolnienia pani doktor i naprawdę nie było podstaw do tak drastycznych ruchów– przekonywał.
Dość nieoczekiwanie obiekcje opozycyjnych radnych podzielił Marek Kucab, prezentując stanowisko klubu PiS w sprawie zwolnionej.
– Klub wypracował stanowisko w sprawie przywrócenia do pracy pani doktor i nie zgadza się z błahą argumentacją pana dyrektora. Nie miał żadnych podstaw prawnych do tego zwolnienia – odczytywał, dodając, że klub zobowiązał starostę do podjęcia działań w tym temacie i oczekuje, że sprawa zostanie załatwiona możliwie szybko. – Osobiście ubolewam nad tą sytuacją – puentował.
Starosta jarosławski w dyskusję się nie wdawał. O sprawie mówił raczej oszczędnie, przekonując, że ani szpital, ani przychodnia w Laszkach nie doznają poważniejszych strat w związku nieobecnością zwolnionej lekarki. Przede wszystkim jednak zapowiedział, że tematzostanie załatwiony.
– Rozmawiałem z dyrektorem i pan dyrektor zobowiązał się do spotkania z panią doktor i rozwiązania tej sprawy w sposób satysfakcjonujący panią doktor – wyjaśnił S. Kłopot.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy....na pierwszym planie "zinformatyzowany" pan prezes Wodociągów i ciekawe, że nikt nie powspomina jakie decyzje podejmował i jak swego czasu zarządzał jarosławskim COM-em... jakoś wtedy radnym decyzje Wysockiego nie przeszkadzały?
...na pierwszym planie "zinformatyzowany" pan prezes Wodociągów i ciekawe, że nikt nie powspomina jakie decyzje podejmował i jak swego czasu zarządzał jarosławskim COM-em... jakoś wtedy radnym decyzje Wysockiego nie przeszkadzały?