– Tylko w trzech gospodarstwach od wiosny straciliśmy przeszło sto sztuk drobiu – mówią mieszkańcy Młodowic w gminie Fredropol. Wszystkiemu winne są lisy, których jest coraz więcej. Zdaniem myśliwych jedynym rozwiązaniem byłoby powołanie ekopatroli.
Z mieszkańcami Młodowic spotkaliśmy się w tej sprawie już w maju. W odróżnieniu od szkód wyrządzanych przez dziki – w przypadku strat spowodowanych przez lisy nie można liczyć na odszkodowanie. 1 lipca zakończył się okres ochronny i myśliwi mogą już polować na lisy. – Czas zacząć coś z tym robić. Na razie nic się nie dzieje, a jest coraz gorzej. Tylko w trzech gospodarstwach od wiosny straciliśmy przeszło sto sztuk drobiu: kur, gęsi, indyków, kaczek. Lisy łapią co popadnie – mówi Stefan Moskowicz, delegat Podkarpackiej Izby Rolniczej z gminy Fredropol[paywall].
Jak opowiadają mieszkańcy, drapieżniki atakują nawet w dzień, a widokiem ludzi niespecjalnie się przejmują. – Myśliwi powtarzają, jakie są procedury. Ja przepisy znam. Interesuje mnie, co konkretnie jest robione, bo nie widać żadnych efektów. Ani jeśli chodzi o lisy, ani o dziki – dodaje S. Moskowicz.
Problemem jest to, że polować można w odległości powyżej 100 metrów od zabudowań. Ten przepis wiąże myśliwym ręce. – Mamy ograniczone możliwości mimo najszczerszych chęci. Możemy wspierać, doradzać, jakie kroki podjąć, ale między domami polować nie wolno – tłumaczy Magdalena Kociuba, rzecznik Polskiego Związku Łowieckiego w Przemyślu.
Zapewnia jednak, że poza obszarem zabudowanym odstrzał jest prowadzony na bieżąco. W okolicy Młodowic znajdują się dwa obwody łowieckie. W sezonie 2015/2016 na jednym odstrzelono 85 lisów, na drugim – 34. W bieżącym sezonie myśliwi na pierwszym planują odstrzelić 100, przy szacunkowej liczebności 117 sztuk, a na drugim 35, przy liczebności 52 sztuk.
M. Kociuba tłumaczy, że problem z coraz liczniejszą populacją lisów występuje w całej Polsce. Powodem są szczepionki przeciw wściekliźnie. – Populacja jest coraz zdrowsza i z tego powodu się rozrasta – wyjaśnia.
Jej zdaniem jedynym rozwiązaniem problemu w terenie zabudowanym jest odłów lisów do żywołapek przez ekopatrole, które będą wywozić zwierzęta na tyle daleko, żeby nie wróciły w te same miejsca. – Takie działania mogą podjąć samorządy – sugeruje M. Kociuba.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.W Darowicach też jest problem z lisami....
Nie tylko w Darowicach, ale wszędzie. Kury łapią, kuropatwy ani Bażanta nie uświadczysz, bo wszystkie wyżarły i jeszcze im z kukurydzników żarcie zrzucają aby się nie wciekały, na to pieniądze są, ale na wybicie już nie ma, bo nikt dzisiaj z niego skóry nie kupi tak jak kilkanaście lat temu, to i się namnożyło tego dziadostwa.
W Darowicach też jest problem z lisami....
Nie tylko w Darowicach, ale wszędzie. Kury łapią, kuropatwy ani Bażanta nie uświadczysz, bo wszystkie wyżarły i jeszcze im z kukurydzników żarcie zrzucają aby się nie wciekały, na to pieniądze są, ale na wybicie już nie ma, bo nikt dzisiaj z niego skóry nie kupi tak jak kilkanaście lat temu, to i się namnożyło tego dziadostwa.