Podczas dzisiejszej konferencji minister zdrowia Adam Niedzielski ogłosił nowe obostrzenia.
Minister zdrowia podkreślił, że 17 marca została przekroczona kolejna bariera 25 tysięcy potwierdzonych nowych przypadków koronawirusa. Dynamika zachorowań przyspiesza, a trzecia fala epidemii przyrasta, dlatego rząd podjął zdecydowane kroki.Swoją działalność muszą zawiesić:
hotele (wyjątkiem są m.in. hotele robotnicze, a także noclegi świadczone w ramach podróży służbowych – dokładny katalog wyjątków wraz z wymaganym potwierdzeniem odbywania podróży służbowej znajdzie się w rozporządzeniu); galerie handlowe – z wyjątkiem m.in.: sklepów spożywczych, aptek i drogerii, salonów prasowych, księgarni, sklepów zoologicznych i z artykułami budowlanymi. W galeriach handlowych nadal będą mogły działać m.in. usługi fryzjerskie, optyczne, bankowe, pralnie; teatry, muzea, galerie sztuki (możliwa jest jednak organizacja prób i ćwiczeń, a także wydarzeń online); kina (zakaz projekcji filmów dotyczy również domów i ośrodków kultury); baseny (wyjątkiem są baseny w podmiotach wykonujących działalność leczniczą i dla członków kadry narodowej); sauny, solaria, łaźnie tureckie, salony odchudzające, kasyna; stoki narciarskie; kluby fitness i siłownie; obiekty sportowe (mogą działać wyłącznie na potrzeby sportu zawodowego i bez udziału publiczności).
Ważne! Ze względów bezpieczeństwa, wszyscy uczniowie w Polsce – w tym także w klasach 1-3 – będą uczyć się zdalnie. W całym kraju zalecamy także pracę on-line – wszędzie tam, gdzie jest to możliwe.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.I znowu POlllaczkow wydym..... bez mydla
Z pamiętnika młodej przemyskiej lekarki: Pinokio w masce Wyszłam z wanny w której aromatem kwiatów wiosennych podbudowuję swoje neurony zmysłowe i ledwo zdążyłam włożyć świeżo wykrochmalony resortowy fartuch, a już jakiś pacjent, widocznie z nadmiaru zdrowia, nie omieszkał z samego rana zadzwonić do mojej teleporadni zdrowotnej. Miał nietypowe schorzenie dotąd nie sklasyfikowane w Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych (w skrócie ICD), więc od razu wystąpiłam do centralnego organu medycyny krajowej o instrukcje. Jakiś urzędnik po studiach ekonomicznych powiedział, że w sytuacji pandemalnej kraju nie będzie odpowiadał na moje pytania, bo ma problem z tabelkami w Excelu, i jak dobrze zrozumiałam nie sumują mu się jacyś zakażeni z zaszczepionymi pacjentami w szpitalach i że musi znaleźć odpowiednią formułę, by w TVP mogli pokazać aktualny stan epidemiologiczny kraju na potrzeby jakiejś konferencji. W oddali słychać było strzępy informacji … „Adam zamykamy kraj na święta … niech jaja jedzą w innym czasie … a jak chcą to je poświęcimy … i tu rozmowa umilkła. I znowu ja, przemyska młoda lekarka zostałam sama z problemem. Cóż, pomyślałam, nie można nikogo lekceważyć. Z rozpędu zapytałam pacjenta z czym sobie nie radzi. „Pani doktór, wiem że Pani to jak nasza matka kochana, nigdy nie zostawia bez pomocy.” I dalej pacjent wyjaśniał swemu lekarzowi, czyli mnie, o co mu chodzi. Po tej porcji komplementów, fartuch w okolicy mięśnia piersiowego większego poszerzył swoją objętość, więc z większym wysiłkiem medycznej kompetencji zaczęłam myśleć i przyznam, że rozwiązałam problem pacjenta. Od dłuższego czasu pacjent nie pojawiał się publicznie, unikał mediów, a zwłaszcza kamer, a chciał przestrzegać słusznych reguł sanitarnych, lecz gdy tylko zaczynał mówić, nos mu się tak wydłużał, że spadała mu maseczka ratująca życie, a zgodnie z rozporządzeniem ministerialnym musiała zakrywać mu nos. Pacjent nie spał, okropnie się z tym czuł psychicznie.I nagle przypomniałam sobie powieść Carla Collodi, bo niedawno ktoś, kto chciał spotkać się ze mną i zachwalał swoje walory powołując się na Pinokia, pomylił w swej ignorancji powieści i organy. Otworzyły się wtedy moje zasoby medyczne, stąd też z marszu zaleciłam pacjentowi, żeby zawsze mówił prawdę, a wtedy maseczka mu nigdy nie spadnie. Widzicie z jakimi problemami muszę niestety mierzyć się w tym mieście? A życia ubywa, tylko uroda jest na właściwym miejscu.
Przedsiębiorcy znowu mają wolne ciekawe z jakiej tarczy rządzący udziela wsparcia a kościoły mamy otwarte jest czas rekolekcji przed świątecznych można tłumnie nikt nie sprawdza i nie kontroluje tam nie ma wirusa
Tak swoją działalność muszą zawiesić przedsiębiorcy a kościoły zostały pominięte i otwarte pozostaje nam jedynie do modlitwy manna z nieba poleci będą cudowne święta
Kościoły w Polsce już od dawna są siedliskiem zarazy .Pierwszą zarazą była zaraza moralna.A dalej jak po sznurkuJedna zaraza więcej czy jedna zaraza mniej tutaj nie ma znaczenia.Natomiast bez zmian kasa jest najważniejsza i to jest obecnie chyba jedyny cel działania
Wyborcy PiSu będą narażeni w kościołach. Ale za to ZUS szczęśliwy, przyoszczędzi na emeryturach. Ten świat wywraca się, a przed nim Polska robi salto.
A na tym uchwyconym zdjęciu proszę się dokładnie przyjrzeć jak pan minister nas uzdrawia wyciągnął dłonie i przekazuje energię lockdownu
POwinieneś jak najszybciej udać się do dobrego psychiatry bo na tym POrtalu już od dawna zarazą moralną
POwinieneś jak najszybciej udać się do dobrego psychiatry bo na tym POrtalu już od dawna jesteś zarazą moralną
"Tam" nie ma wirusa i nigdy nie będzie, nawet wówczas gdy połowa uczestników mszy zakazi się i zemrze. To nie bezbożna Irlandia, gdzie od prawie roku kościoły są zamknięte, czy takież same Niemcy, w których okresowo zamyka się również świątynie i - o zgrozo - nikt nie protestuje. Jest jednak i dobra wiadomość: 9 kwietnia wirus nie będzie już groźny i 10-go także. Po kolejnej miesięcznicy pod słynnymi schodami w Warszawie znów będzie lockdown? - bookmacherzy zastanawiają cię, czy nie przyjmować zakładów...
Pewnie pan minister uczył się sztuki gestów u tego samego fachowca, co Maliniak, Pinokio, O'bajtek i inni najwybitniejsi przedstawiciele jedynie słusznej władzy.
Niektórzy biją brawa i mówią koronawirusie trwaj ,chodzi o lekarzy w przychodniach ,pozamykani i bardzo zmęczeni,że muszą tam siedzieć
Może by tak zamknąć wszystkich, co wszystko zamykają. Ten kraj się będzie podnosił z tego jak z komuny.
Najważniejsze to że będzie trzynasta emerytura przed świętami dla seniorów co tam lockdown już nie pierwszy
Cha cha przygłupie jakby tylko wyborcy PiSu chodzili do kościoła
A co żal d... ściska że to nie dla ciebie
W listopadzie ubiegłego roku — podczas drugiej fali koronawirusa — polska służba zdrowia znalazła się w krytycznym punkcie. Dziś taka sytuacja ma miejsce po raz drugi, bo dzienne wyniki zakażeń zbliżają się do 30 tysięcy, a w całym kraju zachorowało już ponad 2 miliony ludzi. Rząd, po tym, jak w lutym luzował obostrzenia, dziś przywraca je w całym kraju. Ale rozważane jeszcze drastyczniejsze metody — takie zakaz przemieszczania się. Tylko czy władza wie, w jakim kierunku zmierza? Kiedy w lutym rząd luzował obostrzenia, otwierane były galerie handlowe, teatry i kina, eksperci ostrzegali, że w Polsce zaczyna dominować brytyjska wersja koronawirusa i że może się to źle skończyć. Rząd zlekceważył wtedy ostrzeżenia własnych ekspertów, a finał jest taki, jaki jest. Minął rok pandemii, a rząd nie zrobił nic, by wymyślić plan na funkcjonowanie z koronawirusem. Liczenie na szczepionkę okazało się zgubne, bo owszem, szczepionka jest, ale jest jej mało. Jedynym rozwiązaniem, jakie widzi rząd, jest więc zamknięcie całego kraju. Oczywiście, zapewne doprowadzi to do zmniejszenia liczby zakażeń, szpitale będą mogły odetchnąć, ale padną niektóre branże gospodarki.Rząd nie bada tego, w jaki sposób rozprzestrzenia się wirus, co umożliwiłoby trafne podejmowanie decyzji co zamykać, a co nie. Przy gorszych wynikach zachorowań rząd po prostu zamyka wszystko. To recepta doraźna, ale nie na dłuższą metę. Bo za chwilę dzieci będą kończyć kolejny już rok szkoły w trybie awaryjnym, a przedsiębiorcy, którym jeszcze udało się przetrwać, dłużej mogą tego nie wytrzymać.
I znowu POlllaczkow wydym..... bez mydla
Z pamiętnika młodej przemyskiej lekarki: Pinokio w masce Wyszłam z wanny w której aromatem kwiatów wiosennych podbudowuję swoje neurony zmysłowe i ledwo zdążyłam włożyć świeżo wykrochmalony resortowy fartuch, a już jakiś pacjent, widocznie z nadmiaru zdrowia, nie omieszkał z samego rana zadzwonić do mojej teleporadni zdrowotnej. Miał nietypowe schorzenie dotąd nie sklasyfikowane w Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych (w skrócie ICD), więc od razu wystąpiłam do centralnego organu medycyny krajowej o instrukcje. Jakiś urzędnik po studiach ekonomicznych powiedział, że w sytuacji pandemalnej kraju nie będzie odpowiadał na moje pytania, bo ma problem z tabelkami w Excelu, i jak dobrze zrozumiałam nie sumują mu się jacyś zakażeni z zaszczepionymi pacjentami w szpitalach i że musi znaleźć odpowiednią formułę, by w TVP mogli pokazać aktualny stan epidemiologiczny kraju na potrzeby jakiejś konferencji. W oddali słychać było strzępy informacji … „Adam zamykamy kraj na święta … niech jaja jedzą w innym czasie … a jak chcą to je poświęcimy … i tu rozmowa umilkła. I znowu ja, przemyska młoda lekarka zostałam sama z problemem. Cóż, pomyślałam, nie można nikogo lekceważyć. Z rozpędu zapytałam pacjenta z czym sobie nie radzi. „Pani doktór, wiem że Pani to jak nasza matka kochana, nigdy nie zostawia bez pomocy.” I dalej pacjent wyjaśniał swemu lekarzowi, czyli mnie, o co mu chodzi. Po tej porcji komplementów, fartuch w okolicy mięśnia piersiowego większego poszerzył swoją objętość, więc z większym wysiłkiem medycznej kompetencji zaczęłam myśleć i przyznam, że rozwiązałam problem pacjenta. Od dłuższego czasu pacjent nie pojawiał się publicznie, unikał mediów, a zwłaszcza kamer, a chciał przestrzegać słusznych reguł sanitarnych, lecz gdy tylko zaczynał mówić, nos mu się tak wydłużał, że spadała mu maseczka ratująca życie, a zgodnie z rozporządzeniem ministerialnym musiała zakrywać mu nos. Pacjent nie spał, okropnie się z tym czuł psychicznie.I nagle przypomniałam sobie powieść Carla Collodi, bo niedawno ktoś, kto chciał spotkać się ze mną i zachwalał swoje walory powołując się na Pinokia, pomylił w swej ignorancji powieści i organy. Otworzyły się wtedy moje zasoby medyczne, stąd też z marszu zaleciłam pacjentowi, żeby zawsze mówił prawdę, a wtedy maseczka mu nigdy nie spadnie. Widzicie z jakimi problemami muszę niestety mierzyć się w tym mieście? A życia ubywa, tylko uroda jest na właściwym miejscu.
Przedsiębiorcy znowu mają wolne ciekawe z jakiej tarczy rządzący udziela wsparcia a kościoły mamy otwarte jest czas rekolekcji przed świątecznych można tłumnie nikt nie sprawdza i nie kontroluje tam nie ma wirusa