Reklama

LWÓW: Unbroken znaczy niezłomny, niepokonany / ЛЬВІВ: Unbroken означає незламний, непереможний

27/09/2023 21:09

Czternastego sierpnia. 536. dzień wojny. Z nieba leje się żar. Z centrum zatłoczonym autobusem tłukę się na obrzeża miasta, gdzie przy ulicy Mikołajczuka jest duży kompleks połączonych szpitali, a w nim Krajowe Centrum Rehabilitacji „Unbroken”. To tutaj z frontu trafiają ciężko ranni żołnierze. Bez nóg, bez rąk, z poparzonymi twarzami. Po ciężkich traumach.

Przed przestronną, oszkloną salą rehabilitacyjną gromadzą się pacjenci. Najmłodszy ma dwadzieścia lat, najstarszy jest po czterdziestce. Większość z nich po amputacji jednej albo dwóch nóg. Jedni o kulach, inni na wózkach. Przejmujące obrazy dla kogoś nieprzywykłego do takich widoków. Kikuty kończyn i protezy tak przykuwają uwagę, że prawie nie zauważam innych blizn na ramionach, czy ocalałych nogach.

Wśród czekających na zajęcia terapeutyczne wyróżnia się niewysoki mężczyzna bez prawej nogi, ze zniekształconą, pokrytą bliznami twarzą. Porusza się bardziej energicznie i pewniej od innych. To Illia.

Reklama

Illia się nie poddał / Ілля не здався

fot. Jacek Szwic

Tankista

Pochodzi z Winnicy i ma trzydzieści lat. Opowiada, że do armii został powołany zaraz na początku wojny. W Czarnomorsku, koło Odessy przeszedł czołgowe przeszkolenie i został mechanikiem kierowcą. Potem trafił na front. Dwudziestego drugiego września ubiegłego roku walczył w czołgu T 80 w okolicach Chersonia. Pod wieczór, po udanym ataku na czołgi wroga, wracali po amunicję. Robiło się ciemno i trudno było wypatrzyć drogę. Kiedy skręcił z pola na szosę, jego czołg wjechał na minę przeciwpancerną. Prawie dziesięć kilo trotylu. Stanowisko kierowcy jest nisko pod przednim pancerzem, pod lufą armaty i tam poszedł cały impet wybuchu.

Reklama

Illia na moment stracił przytomność, a kiedy się ocknął, poczuł, że się pali. Krzyczał i próbował otworzyć przedni właz, ale był zablokowany. Miał świadomość, że za moment wybuchnie amunicja. Ostatkiem sił poradził sobie z kilkudziesięciokilogramową klapą włazu i jakoś wydostał się z płonącego czołgu. Wtedy zabrała go załoga innego czołgu. Odzyskał przytomność w szpitalu frontowym i usłyszał, że lekarze mówią o amputacji zupełnie pogruchotanej i popalonej nogi. Tego się najbardziej bał. Niestety była to konieczność. Potem lekarze zajęli się jego spaloną twarzą.

Kiedy zapytałem go, co z dwoma pozostałymi członkami załogi, Illia odwrócił popaloną twarz i zamilkł. Później dowiedziałem się, że zszokowani dowódca i ładowniczy, widząc, że przedział kierowcy się pali, myśleli, że zginął i uciekli, bo czołg mógł za moment eksplodować. Illia już im wybaczył. Od tamtego czasu minął prawie rok, lekarze jakoś połatali mu spaloną twarz, choć pewnie jeszcze czekają go operacje plastyczne. Nauczył się poruszać z protezą, a teraz chodzi na przymiarki nowej, jeszcze lepszej i wygodniejszej.

Reklama

Protetyk ogląda nogę przed zaprojektowaniem protezy / Протезист оглядає ногу перед проектуванням протезу

fot. Jacek Szwic

Jak żyć po nowemu?

Fizjoterapeutka rozkłada maty, włącza odpowiednią muzykę i zaczynają się ćwiczenia. Dla zdrowego człowieka pewnie bardzo proste, ale dla kogoś bez nogi czy ręki, pozbawionego koordynacji ruchowej, trudne, ale niezbędne w procesie rehabilitacyjnym.

– Każdego tygodnia do Krajowego Centrum Rehabilitacji trafiają żołnierze z bardzo ciężkimi ranami – mówi Salomiia Jakubeczko z centrum prasowego szpitala.

Reklama

– Tutaj robimy wszystko. Operacje chirurgiczne, nawet te najcięższe. Jest odział ortopedyczny, traumatologiczny, w którym leczymy urazy po wybuchu min, bo to są najczęstsze przypadki. Jest także rehabilitacja, która w zależności od stanu pacjenta może być bardzo długa, bo przed ostateczną, już dopasowaną protezą, jeszcze często potrzebne są dodatkowe operacje. Oprócz rehabilitacji fizycznej prowadzimy też psychologiczną, bo często pacjent nie jest jeszcze gotowy, żeby zaakceptować nową część swojego ciała. Pracujemy z pacjentami indywidualnie albo w grupach. Musimy przygotować ich do życia w nowych warunkach.

– Jakubeczko kończy i umawiamy się, że będę fotografował tylko tych, którzy się na to zgodzą. Tymczasem zajęcia dobiegły końca i pacjenci wychodzą z budynku na papierosa. Nie wszyscy są tak rozmowni jak Illia. Palą w milczeniu, wpatrzeni w telefony. Zagaduję najstarszego. Ma na imię Wiaczysław, 46 lat, żonaty. – Pod Bachmutem była masakra –zaczyna swoją opowieść. – Taki ostrzał moździerzowy, że byliśmy jak w piekle. Wybuchło koło mnie i poharatało mi nogę i rękę. Założyli mi turnikiety (opaski uciskowe – J.S), ale trochę trwało, nim dowieźli do lekarza i w ręce ustało krążenie. Nogi nie udało się uratować, ale usłyszałem, jak lekarz mówił, że trzeba też ciąć rękę. Zacząłem protestować i wtedy znalazł się lekarz, który mi ją uratował. Mogę mówić, że mam szczęście, bo bez nogi da się żyć, ale bez prawej nogi i prawej ręki to już trudniej, bo nawet kulą się nie podeprze – mówi Wiaczysław i pokazuje uratowaną rękę, na której blizny przeplatają się z tatuażami.

Reklama

Pod Bachmutem toczyły się ciężkie walki. Tam walczył i też został ranny 28-letni Dmytro. Był w rozwiedce , czyli zwiadowcą. Uciekali przed ostrzałem, wtedy jego BTR (transporter opancerzony) wpadł na minę przeciwczołgową i Dmytro stracił nogę. Pomijając problemy językowe, to trudne rozmowy. Po tym, co przeszli, każde pytanie wydaje się być banalne. Ich opowieści, bardzo lakoniczne, prawie pozbawione emocji ograniczają się do daty i okoliczności zranienia. Nie ma w nich bólu, cierpienia i tego, co dalej. Jeszcze nie przeszli etapu przepracowania traumy. Może z wyjątkiem Illii. Kolejny papieros i umawiam się z nimi na następny dzień.

Reklama

Masaż wykonywany przez fizjoterapeutkę / Масаж, який виконує фізіотерапевтка

fot. Jacek Szwic

Alarm

Po tych kilku godzinach w Centrum „Unbroken” byłem naprawdę zmęczony. O czwartej nad ranem obudziło mnie wycie syren. Alarm. Dokumenty, pieniądze, telefon, latarka, butelka wody i do schronu – jak zaleca instrukcja. Tylko nie wiedziałem, gdzie jest najbliższy schron. We Lwowie zaledwie w kilku miejscach widziałem tabliczki z informacją „miejsce ukrycia”, co wcale nie znaczyło, że tam jest schron taki, jaki sobie wyobrażamy. Najczęściej jest to zwykła piwnica z kilkoma ławkami. Koło jednej z kamienic zobaczyłem kilka osób. Miejsce ukrycia było w suterenie budynku. Przy wejściu dwaj mężczyźni palili nerwowo papierosy i spoglądali w niebo.

Reklama

Z wnętrza dobiegał płacz rozbudzonego dziecka. Syreny dalej wyły. W pewnym momencie z zachodniej części miasta dobiegł odgłos wybuchu. Za moment drugi i trzeci. – To nie u nas. Gdzieś dalej, w innej części miasta – z widoczną ulgą stwierdził jeden z mężczyzn. Godzinę później syreny ogłosiły koniec alarmu. Rano mer Lwowa Andrij Sadowy poinformował, że w rejonie ulicy Pattona uderzyły trzy rakiety. Jedna w podwórko przedszkola, druga w budynki mieszkalne, w których wybuchł pożar, a trzecia w zakład przemysłowy. Mieszkańcy zostali ewakuowani. Nie było ofiar śmiertelnych, jedynie kilka osób zostało niegroźnie rannych.

Tej nocy w Łucku w wyniku rosyjskiego ostrzału zginęły trzy osoby. Rakiety uderzyły też w miasto Smiła w obwodzie czerkaskim. Wiadomo, że trafiły w przedsiębiorstwo i placówkę medyczną. Część mieszkańców nie ma dostępu do wody. Tego dnia we Lwowie jeszcze dwa razy ogłaszano alarm, trzeci – ostatni – usłyszałem tuż po przekroczeniu polskiej granicy.

Reklama

Przymierzanie nowej protezy / Примірка нового протезу 

fot. Jacek Szwic

Ponad dwieście nóg

Przed południem z Podwalnej autobusem linii 46 jadę do Centrum „Unbroken”. Na ulicach normalne życie, jakby w nocy nie było syren, ale to już drugi rok wojny i można było się przyzwyczaić. Zajęcia terapeutyczne nie różnią się od wczorajszych, więc schodzę na najniższą kondygnację, do protezowni. Tutaj wysokiej klasy specjaliści zajmują się tworzeniem protez.

– Głównie robimy nogi, bo to najczęstsze przypadki po minach. Nie znamy dokładnych statystyk, ale od początku zrobiliśmy już ponad dwieście nóg – opowiadają w swoim slangu. W kilku salach na warsztatach, oprócz prostych narzędzi, jak młotek czy imadło, leżą precyzyjne przyrządy pomiarowe. Obok jakieś skomplikowane urządzenia, których przeznaczenia laik nie rozpozna.

Reklama

– Mamy tutaj najnowsze narzędzia i technologie – chwalą się technicy. Proces stworzenia protezy jest niezwykle skomplikowany i długi. Zaczyna się od pomiarów, wagi i określenia motoryki pacjenta. Od tego zależy zaprojektowanie, dobór odpowiednich materiałów i zbudowanie protezy, która ma zastąpić amputowaną kończynę. O wyznaczonych porach pojawiają się pacjenci do przymiarki. Technik laserem ustawia pion na protezie. Tutaj ważne są ułamki milimetra. Następnie mierzy kikut i zakłada protezę. Pacjent powoli wstaje i próbuje zrobić kilka kroków, ale dopiero po jakimś czasie okaże się, czy nowa noga jest dobra. W przeciwnym razie konieczne będą następne przymiarki i poprawki. Tak długo, aż się uda.

Reklama

Skazany na wózek / Приречений до інвалідного візка.

fot. Jacek Szwic

Paweł

Wśród wojennych pacjentów śmiga na wózku niski, przysadzisty mężczyzna. Jedyny w tym gronie, który nie został ranny na froncie. To Paweł Kozak, wolontariusz. Od dzieciństwa na wózku i przystosował się do kalectwa. Trenuje sport, gra w koszykówkę, jeździ na paraolimpiady. Kilka razy ze swoją drużyną występował w Polsce i przy okazji nauczył się polskiego. Nazywają go tu mentorem.

– Jestem dla nich jakby pierwszym kontaktem, bo znam i rozumiem, czym jest kalectwo – opowiada. Uczę ich wszystkiego. Jak wózkiem zjechać po schodach, jak przenieść się z wózka na łóżko. Tłumaczę, że to nie koniec, że nawet bez dwóch nóg można żyć, tylko życie jest inne. Mówię, że nie można się poddawać. Ważny jest cel i praca, praca i jeszcze raz praca – powtarza swoje kredo.

Unbroken

Po dwóch dniach pobytu w Krajowym Centrum Rehabilitacji zrozumiałem, czemu realizowany tu program nazwano „Unbroken”, co po angielsku znaczy niezłomny, niepokonany. Szacuje się, że około 100 tysięcy ukraińskich żołnierzy i cywilów potrzebuje zaopatrzenia w protezy. Taka jest cena wojny i niezłomności narodu, który walczy o przetrwanie. Partnerami programu są już: Czerwony Krzyż Ukraina, Freiburg, Wrocław, Wielka Brytania, USA, Szwajcaria, Siemens, a także Unia Miast Polskich.

Jacek Szwic

 


 

ЛЬВІВ

Чотирнадцяте серпня. 536 день війни. З неба ллється спека. З центру переповненим автобусом прямую на околицю міста, де на вулиці Миколайчука знаходиться великий комплекс поєднаних між собою лікарень, а в ньому Національний реабілітаційний центр «Незламні». Це сюди з фронту потрапляють важкопоранені військові. Без ніг, без рук, з обпеченими обличчями. Після важких травм.

Перед просторою заскленою реабілітаційною залою збираються пацієнти. Наймолодшому двадцять років, найстаршому більше сорока. Переважна більшість з них після ампутації однієї або двох ніг. Одні на милицях, інші на візках. Пронизливе видовище для тих, хто до такого не звик. Кукси кінцівок і протези так приковують увагу, що майже не зауважую інших шрамів на їх руках чи вцілілих ногах. Серед тих, хто чекає на терапевтичні заняття вирізняється невисокий чоловік без правої ноги, з спотвореним, вкритим шрамами обличчям. Він рухається енергійніше та впевненіше за інших. Це Ілля.

Paweł Kozak (z lewej) tłumaczy Illi, jak poradzić sobie z kalectwem / Павло Козак (ліворуч) пояснює Іллі, як справлятися з його неповносправністю

fot. Jacek Szwic

Танкіст

Походить з Вінниці і має тридцять років. Розповідає, що до армії його призвали на самому початку війни. В Чорноморську, біля Одеси, він пройшов танкову підготовку і став механіком-водієм. Потім потрапив на фронт. Двадцять другого вересня минулого року воював в танку Т 80 в околицях Херсона. Під вечір, після вдалої атаки на ворожі танки, повертались по боєприпаси. Темніло і важко було розгледіти дорогу. Коли звернув з поля на дорогу, його танк підірвався на протитанковій міні. Близько десяти кілограмів тротилу. Місце водія розташоване низько, під передньою бронею, під стволом гармати і весь удар вибуху припав саме туди.

Ілля на мить втратив свідомість, а коли прийшов до тями, то відчув, що горить.Кричав і намагався відкрити передній люк, але він був заблокований. Усвідомлював, що за мить вибухне боєприпас. З останніх сил зумів впоратися із заслінкою люка, котра важить кілька десятків кілограмів, і якось вилізти з палаючого танка. Його забрав екіпаж іншого танка. Отямився в фронтовому госпіталі і почув, що лікарі говорять про ампутацію його повністю розтрощеної і обпаленої ноги. Цього боявся найбільше. На жаль це було необхідністю. Потім лікарі взялись за його обпечене обличчя.

Коли я запитав його, що сталось з двома іншими членами екіпажу, Ілля відвернув обгоріле обличчя і замовк. Згодом я дізнався, що шоковані навідник і заряджаючий, побачивши, що горить кабіна водія, подумали, що він загинув і втекли, бо танк міг вибухнути в будь-яку мить. Ілля вже пробачив їх. З того часу минув майже рік, лікарі якось полатали йому обпечене обличчя, хоча мабуть попереду ще пластичні операції. Він навчився пересуватися з протезом і зараз ходить на примірки нового, ще кращого та зручнішого.

Wiaczysław cieszy się, że chociaż rękę udało się uratować / В’ячеслав радіє, що принаймні руку вдалося врятувати.

fot. Jacek Szwic

Як жити по-новому?

Фізіотерапевтка розкладає килимки, вмикає відповідну музику і починаються вправи. Для здорової людини, можливо, дуже легкі, але для когось без ноги чи руки, позбавленої координації руху, складні, але необхідні в процесі реабілітації.

- Щотижня до Національного реабілітаційного центру потрапляють солдати з дуже важкими пораненнями, - розповідає Соломія Якубечко з прес-центру госпіталю. - Тут ми робимо все. Хірургічні операції, навіть найважчі. Є ортопедичне, травматологічне відділення, де ми лікуємо мінно-вибухові травми, бо це найпоширеніші випадки. Також є реабілітація, яка, залежно від стану пацієнта, може бути дуже тривалою, оскільки часто потрібні додаткові операції перед остаточним протезуванням .Поряд з фізичною реабілітацію також проводимо реабілітацію психологічну, бо часто пацієнт ще не є готовим до прийняття нової частини свого тіла. З пацієнтами працюємо індивідуально або в групах. Ми повинні підготувати їх до життя в нових умовах.

- Якубечко закінчує і ми домовляємося, що я фотографуватиму лише тих, хто погодиться на це. Тим часом заняття закінчуються і пацієнти виходять з будівлі, щоб викурити сигарету. Не всі з них такі говіркі, як Ілля. Вони курять мовчки, втупившись у свої телефони.

Розпитую найстаршого. Його звати В'ячеслав, 46 років, одружений. - Під Бахмутом була бійня, - починає він свою розповідь. - Такий мінометний обстріл, що ми були як у пеклі. Поруч розірвався снаряд, мені розтрощило ногу і руку. Наклали турнікети ( джгути), але минуло досить багато часу поки довезли мене до лікаря і в руці зупинився кровообіг. Ногу врятувати не вдалося, але я почув, як лікар сказав, що руку теж треба відрізати. Почав протестувати і тоді знайшовся лікар, який мені її врятував. Можу сказати, що мені пощастило, бо без ноги я можу жити, а от без правої ноги і правої руки важче, бо я навіть не зміг би користуватися милицею", - розповідає В'ячеслав і показує свою врятовану руку, де шрами переплітаються з татуюваннями.

Під Бахмутом були важкі бої. Там воював і також був пораненим 28-річний Дмитро. Він був в розвідці, тобто розвідником. Втікали від обстрілу і власне тоді його БТР (бронетранспортер) наїхав на протитанкову міну і Дмитро втратив ногу. Не беручи до уваги проблему різних мов, це важкі розмови. Після того, що вони пережили, кожне питання здається банальним. Їх розповіді, дуже лаконічні, майже позбавлені емоцій, обмежуються датою та обставинами поранення. Немає в них болю, страждань і того, що буде далі. Вони ще не пройшли етап опрацювання травми. Можливо за винятком Іллі. Чергова сигарета і домовляємось з ними про зустріч на наступного дня.

Szacuje się, że będzie potrzebne sto tysięcy protez / За оцінками, буде потрібно сто тисяч протезів.

fot. Jacek Szwic

Тривога

Після кількох годин, проведених у Центрі "Незламні", я був направду втомленим. О четвертій ранку мене розбудило виття сирен. Тривога. Документи, гроші, телефон, ліхтарик, пляшка з водою і в укриття - як рекомендує інструкція. Тільки я не знав, де знаходиться найближче. У Львові лише в кількох місцях бачив інформаційні таблички з написом "місце для укриття", але це не означало, що там був такий сховок, яким ми його собі уявляємо. Найчастіше це звичайний підвал з кількома лавками.

Біля одного з будинків побачив кількох людей. Укриття - в підвалі будівлі. Біля входу двоє чоловіків нервово курили сигарети і дивилися в небо. Зсередини долинав плач дитини, що прокинулася. Сирени продовжували вити. У якийсь момент із західної частини міста почувся звук вибуху. За мить - другий, третій. - То не в нас. Десь далі, в іншій частині міста, - з помітним полегшенням ствердив один з чоловіків. Через годину сирени сповістили про закінчення тривоги.

Вранці мер Львова Андрій Садовий поінформував, що в район вулиці Патона влучили три ракети. Одна - в подвір’я дитячого садочку, друга - в житлові будинки, де виникла пожежа, а третя - в промислову установу. Мешканців було евакуйовано. Загиблих не було, лише кілька людей отримали поранення, які не загрожували життю. Тої ночі в Луцьку в результаті російського обстрілу загинули три людини. Ракети також влучили у місті Сміла Черкаської області. Відомо, що влучили у підприємство та медичний заклад. Частина мешканців залишилась без доступу до води. Ще два сигнали тривоги пролунали того дня у Львові. Третій, останній, я почув одразу після перетину польського кордону.

Понад двісті ніг

Перед обідом 46-м автобусом їду з Підвальної до Центру "Нескорених". На вулицях звичайне життя, ніби й не було сирен вночі, але це вже другий рік війни і до цього можна було звикнути. Терапевтичні заняття не відрізняються від вчорашніх, тож я спускаюся на найнижчий поверх, у протезний кабінет. Тут фахівці високого рівня займаються створенням протезів. - Переважно ми робимо ноги, бо це найпоширеніші випадки після підриву на мінах. Точної статистики ми не знаємо, але за весь час роботи ми зробили більше двохсот ніг", - кажуть вони на своєму сленгу. У кількох кімнатах майстерні, окрім простих інструментів, таких як молоток чи лещата, лежать точні вимірювальні прилади.

Поруч якесь складне обладнання, призначення якого неспеціаліст не розпізнає. - У нас тут найсучасніші інструменти та технології", - хваляться техніки. Процес створення протезу надзвичайно складний і тривалий. Він починається з вимірювання, зважування та визначення рухових навичок пацієнта. Від цього залежить проектування, підбір потрібних матеріалів і виготовлення протезу, який замінить ампутовану кінцівку. У визначений час пацієнти приходять на примірку. Спеціаліст за допомогою лазера регулює протез. Тут важливі частки міліметра. Потім він вимірює куксу і встановлює протез. Пацієнт повільно встає і намагається зробити кілька кроків, але тільки через деякий час стає зрозуміло, чи підходить нова нога. Якщо ні, потрібні будуть додаткові припасування та коригування. Так триває доти, доки не вдасться досягти бажаного результату.

Nawet takie proste ćwiczenia pomagają odzyskać sprawność / Навіть такі прості вправи допомагають відновити працездатність

fot. Jacek Szwic

Павло

Серед військових пацієнтів в інвалідному візку посміхається невисокий чоловік. Єдиний у цій групі, хто не був поранений на фронті. Це Павло Козак, волонтер. З дитинства прикутий до візка і пристосуваний до своєї неповносправності. Займається спортом, грає в баскетбол і їздить на Паралімпійські ігри. Кілька разів зі своєю командою виступав у Польщі, де при нагоді вивчив польську мову. Тут його називають ментором.

- Я для них наче перший контакт, тому що знаю і розумію, що таке неповносправність, - каже він. Я вчу їх усього. Як спускатися на візку сходами, як пересідати з візка на ліжко. Пояснюю, що це не кінець, що навіть без двох ніг можна жити, тільки життя буде іншим. Кажу, що не можна опускати руки. Головне - мати мету і працювати, працювати і ще раз працювати", - повторює своє кредо.

Незламні

Після двох днів, проведених у Національному центрі реабілітації, я зрозумів, чому програма, що тут реалізується, називається "Unbroken", що в перекладі з англійської означає незламний, непереможний. За оцінками, близько 100 000 українських солдатів і цивільних потребують протезування. Такою є ціна війни та незламності народу, який бореться за своє існування. Партнерами програми вже є Червоний Хрест України, Фрайбург, Вроцлав, Великобританія, США, Швейцарія, Siemens, а також Союз польських міст.

Яцек Швіц

 

ZAPRASZAMY DO OPOWIADANIA SWOICH HISTORII, podsuwania ciekawych tematów, zaangażowania w problemy polsko-ukraińskie, konstruktywnej dyskusji.

Napisz do nas: redakcja@zycie.pl

 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości