Mecze Ligi Mistrzów zawsze budzą wielkie emocje. Te są jednak nieporównywalnie większe, kiedy wyprowadza się na boisko zawodnika jednego z największych klubów na świecie.
19 kwietnia FC Barcelona zagrała mecz z Juventusem Turyn na Camp Nou w ramach ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Bartosz Kowalski został wytypowany spośród blisko tysiąca dzieci do grona 22 szczęśliwców, którzy wyprowadzali na boisko zawodników obu drużyn.
– Trzeba było wejść na stronę oficjalnego sponsora, którym w tej edycji Ligi Mistrzów jest MasterCard, zarejestrować siebie i dziecko. Należało też spełniać kilka warunków, między innymi być właścicielem karty MasterCard, wiek dziecka musiał się mieścić w przedziale 7 – 9 lat, a jego wzrost w granicach 120 – 135 cm – wyjaśnia Ewa Kowalska, mama Bartosza, która pochodzi z Gniewczyny Łańcuckiej i obecnie mieszka z rodziną w Hiszpanii.
Na mecz Bartek pojechał razem z tatą Sebastianem. Musiał być na miejscu prawie 3 godziny wcześniej, gdzie od przedstawicieli UEFA otrzymali kilka wskazówek, m.in., że nie można prosić piłkarzy o autografy, żeby ich nie rozpraszać, bo będą skoncentrowani przed meczem.
– Około godziny 19.15 zabrali Bartka do środka Camp Nou. Tam dostał strój Ligi Mistrzów oraz podwieczorek. Zrobiono próby, by dzieci wiedziały, jak mają wyjść z piłkarzami na murawę. Po nich przeprowadzono losowanie, z którym zawodnikiem będą wychodzili na boisko. Bartek mógł wyjść zarówno z piłkarzem Juventusu, jak i Barcelony. Wszystko zależało od losowania – opowiada mama Ewa.
7-letni Bartek jest wielkim fanem Barcelony, a jego idolem jest Messi. W losowaniu przypadł mu zawodnik ukochanego klubu, Luis Suárez. Jednocześnie stał obok Messiego. Bartek odważył się powiedzieć do swojego idola, że grając w swoim klubie, tak jak on strzela rzuty wolne, na co Messi[paywall] puścił chłopakowi oko i przybił piątkę.
– „Tato, ja chcę jeszcze raz tak wyjść na boisko” – powiedział do mnie po wszystkim Bartek. – Wyjaśniłem mu, że to nie jest takie proste, aby się ponownie udało. Nasz syn miał dużo szczęścia, że akurat jego wylosowano. Jeszcze nie zdaje sobie sprawy z wyróżnienia, jakie go spotkało, ale kiedyś to zrozumie – podsumował tata Sebastian.

Kadr z meczu
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze