Reklama

Metamorfoza

16/03/2023 06:20

KRYMINAŁEK

Wzrok dziki, suknia plugawa i nóż za pasem błyska. Ten opis pióra naszego wieszcza sprzed dwustu lat jak ulał pasuje do niejakiego Zbigniewa W., może tylko z wyjątkiem noża, zamiast którego Zbyszek używał tak zwanego batona, czyli pałki teleskopowej. Kolejna różnica jest taka, że nasz bohater nie czekał na kupców na rozstajnych drogach, tylko najczęściej działał w okolicach przygranicznych bazarów, gdzie strasząc cudzoziemców wyglądem i pałką, rabował im papierosy i gorzałkę. Pięć lat temu sąd uznał, że jest winny rozboju i wsadził go za kraty na trzy lata.

Po odsiadce Zbyszek zmienił się nie do poznania. Zaczął się modnie ubierać, codziennie się golił i używał dezodorantów. Doszedł też do wniosku, że poprzednie bardzo prymitywne metody zarabiania na codzienne potrzeby już nie przystają do dzisiejszych czasów. W zakładzie karnym dowiedział się co nieco o komputerach i widział w tej dziedzinie przyszłość. Krewni z zagranicy, chcąc pomóc Zbyszkowi w ustatkowaniu się, kupili mu laptop, przy którym siedział całymi godzinami, zgłębiając tajniki sieci. Najbardziej interesowały go portale, na których można było handlować dosłownie wszystkim. Rozgryzł też różne formy płatności i powoli zaczął rozkręcać swój biznes. Na początku sprzedawał przez internet cudowną maść, którą można było leczyć wszystko – od żylaków po łysienie plackowate.

Reklama

Specyfik sprowadzany z dalekich Chin sprzedawał się jak przysłowiowe świeże bułeczki. Do czasu, aż kilku klientów uznało, że cudowna maść bardziej im szkodzi, niż pomaga i zażądało zwrotu pieniędzy. Oczywiście Zbyszek ani myślał o zwrocie kasy, tylko zmienił branżę i przerzucił się na markową odzież, również made in China, której odbiorcami byli drobni bazarowi handlarze. Drugi rok pandemii był dobrym okresem dla takich interesów i Zbyszkowi zaczęło się nieźle powodzić. Wynajął lepsze mieszkanie, kupił używane auto i zamiast ruskiej wódki pił whisky. Nie przewidział tylko, że internet nie jest tak anonimowy, jak mu się wydawało. Któregoś pięknego dnia do jego drzwi zapukało trzech panów, którzy przedstawili się jako funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowej.

Podczas przeszukania w wynajętym przez Zbyszka garażu znaleziono kilkaset sztuk odzieży z podrobionymi znakami towarowymi. Skończyło się to zarzutem przestępstwa z artykułu 305 ustawy z dnia 30 czerwca 2000 roku o prawie własności przemysłowej, co i tak lepiej brzmiało niż zarzut rozboju sprzed pięciu lat.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości