Reklama

Meteopata

21/07/2020 07:51

Nie od dziś wiadomo, że pogoda ma na nas ogromny wpływ. Leje przez tydzień i ludzie wpadają w taką melancholię, że tylko gorzała ratuje ich od skrajnej depresji. Kiedy wieje halny, to zaczynają świrować, a gdy na słońcu trwa burza magnetyczna, a w górach wieje halny, to znowu odbija im palma.

Niestety nasze prawo zupełnie tego nie uwzględnia jako okoliczności łagodzącej, a szkoda. Na przykład wśród ludów afrykańskich jest niepisany kodeks, na podstawie którego można uniewinnić od zbrodni człowieka, jeżeli popełnił ją w czasie, kiedy wiał khamsin, czyli wyjątkowo paskudny, pustynny wiatr. Gdyby w naszym kodeksie był podobny zapis, Marian K. pewnie dostałby wyrok w zawiasach, a tak będzie musiał odsiedzieć rok, a może i więcej. Na początku maja nastąpiło gwałtowne załamanie pogody. Pochłodniało i lało przez parę dni. Na ten czas Marian zamelinował się u kumpla. Telewizja satelitarna dostarczała rozrywki, a meta w niedalekim sąsiedztwie umożliwiała zaopatrzenie w trunki niezbędne w taką pogodę. Rano budzili się z syndromem dnia poprzedniego, czyli na kacu i główkowali, jakby tu przetrwać następnych parę godzin. Zwykle Marian pierwszy zwlekał się z wyrka, nakładał kapotę i szedł na metę po lekarstwo. Wracając, wstępował do sklepu po bułki i jakiś serek. Tak minęły im trzy dni. Czwartego dnia akurat lało równo i Marian się zbiesił. Powiedział koledze, że teraz jego kolej na wycieczkę po zaopatrzenie, bez którego nie da się przeżyć do wieczora. Kolega odmówił, tłumacząc, że nie jest w stanie ruszyć się z domu, a w dodatku przecież leje jak z cebra i nawet psa w taką pogodę nikt z domu nie wygoni. To ostatnie zdanie szczególnie poruszyło Mariana.

– Psa nie wygoni, a ja mam iść? Nigdzie nie pójdę – zaparł się. Kolega próbował mu jakoś przemówić do rozsądku, ale prawdopodobnie użył niewłaściwego argumentu, bo w Mariana coś wstąpiło. Najpierw roztrzaskał o ścianę kilka pustych butelek i zabrał się do telewizora, a kiedy kolega próbował powstrzymać go przed dalszą demolką, jednym ciosem posłał go w kąt pokoju. Nie wiadomo, czy nie skończyłoby się to czymś gorszym, gdyby nie sąsiedzi, którzy – słysząc odgłosy awantury – wezwali policję. Marian dopiero w radiowozie trochę się uspokoił i przekonywał policjantów, że jest bardzo wrażliwy na pogodę i kiedy przez parę dni leje, staje się nadmiernie pobudliwy, a wtedy nie odpowiada za siebie. Policjanci przyjęli to do wiadomości, ale nie wiadomo, czy sąd to uwzględni.



jot podpis
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    mk - niezalogowany 2020-07-25 23:26:10

    Po prostu  zwykły menel , a nie żaden meteopata , raczej psychopata.. W kajdany i do pierdelka   w ramach paragrafu   - górna granica .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości