Najwyższa Izba Kontroli nie pozostawia złudzeń: miasto powinno wystąpić do Skarbu Państwa o zwrot ponad miliona złotych. Tyle rocznie brakuje w kasie przemyskiego urzędu na zadania związane z ewidencją ludności i wydawaniem dokumentów stanu cywilnego.
Każdego roku państwo przyznaje samorządom dotacje na zadania z zakresu administracji rządowej. Jest to m.in. wydawanie dowodów osobistych, rejestr zgonów, urodzeń czy zawartych małżeństw. Najwyższa Izba Kontroli sprawdziła, jak wykorzystywanie państwowej dotacji wygląda w Przemyślu. I okazało się, że brakuje ponad miliona złotych. Jakim sposobem?
W 2013 r., bo ten wzięli pod lupę kontrolerzy, dotacja wyniosła prawie 700 tys. złotych. Oprócz tego nieco ponad 100 tysięcy to wpływy do kasy miasta od petentów, którzy płacili za wydanie dowodu osobistego lub innych dokumentów. Tymczasem koszty obsługi i utrzymania odpowiednich wydziałów wynoszą 1 mln 900 tys. zł. Brakuje zatem ok. 1,1 mln zł. – Środki, które otrzymujemy, są dalece niewystarczające, jeśli chcemy wykonywać te zadania dobrze – mówi zastępca prezydenta Przemyśla Grzegorz Hayder.
Podobnych kwot będzie brakować w rozliczeniu za rok 2014, tak samo będzie w 2015. – W bieżącym roku dotacja wyniesie 782 tysiące złotych, a koszty wyliczyliśmy na 1 milion 924 tysiące – podaje G. Hayder.
Podobnych kwot będzie brakować w rozliczeniu za rok 2014, tak samo będzie w 2015. – W bieżącym roku dotacja wyniesie 782 tysiące złotych, a koszty wyliczyliśmy na 1 milion 924 tysiące – podaje G. Hayder.
Reprezentantem Skarbu Państwa w każdym województwie jest wojewoda. – Nasza prośba o to, żeby zwiększyć dotację, spotkała się z odmową – opowiada wiceprezydent. Taka odpowiedź go nie dziwi, bo wojewoda dysponuje określonym budżetem, który otrzymuje z rządu.
Zalecenie pokontrolne NIK było jednak jednoznaczne: należy wystąpić do Skarbu Państwa o brakujące pieniądze. A jeśli to nie przyniesie oczekiwanych efektów, trzeba wejść na drogę sądową.
– Jak do tej pory żaden samorząd na taki krok się nie zdecydował. Z tego, co wiem, jeden z wojewodów odpowiedział wójtowi, żeby zorganizował w taki sposób pracę urzędu, aby mu wystarczyło pieniędzy. Oczywiście jest to możliwe, ale wtedy Urząd Stanu Cywilnego byłby czynny na przykład cztery godzinny dziennie. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Na szczęście nasz wojewoda nie zalecił takich rozwiązań – mówi G. Hayder.
W tym momencie władze Przemyśla poważnie rozważają spór sądowy. Jeśli się zdecydują, będzie to precedens w skali kraju. – Nie podjęliśmy jeszcze ostatecznej decyzji, ale jesteśmy bliscy, aby tak zrobić. Chyba nie będziemy mieli wyjścia. Obecnie analizujemy tę sprawę z prawnikami – mówi G. Hayder.
Między innymi brakującą kwotą dotacji rządowej władze Przemyśla argumentowały niedawną podwyżkę podatków w mieście.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Największym skarbem państwa są jego obywatele. I znowu skok na naszą kasę
Największym skarbem państwa są jego obywatele. I znowu skok na naszą kasę