– Patrzymy ze strachem w niebo, czy nie nadchodzi kolejna chmura i czy nas znowu nie zaleje – martwią się mieszkańcy domów położonych przy drodze prowadzącej do fortu XIII San Rideau w Bolestraszycach.
Problem mieszkańców kilku domów polega na tym, że podczas obfitych opadów, a takich tego lata nie brakuje, woda spływa gruntową drogą forteczną wprost na niedawno wyasfaltowaną drogę gminną, a z niej, nie mając ujścia, na położone niżej posesje. Właściwie to nie tyle woda, co[paywall] strumienie błota zalewają asfalt, podwórka i wlewają się do piwnic, osiadając na ścianach domów do wysokości kilkudziesięciu centymetrów.
fot.Jacek Szwic
Droga forteczna, z której spływa woda i krawężniki, które powinny temu zapobiec.
– Na początku kwietnia napisaliśmy do wójta prośbę o udrożnienie rowu przy drodze fortecznej, co chociaż trochę zabezpieczyłoby nasze domy przed podtopieniami – opowiadają mieszkanki. Na początku maja przyjechała komisja z urzędu gminy. Pooglądali i jedynym efektem były betonowe krawężniki, które przywieźli, zrzucili na kupę i poradzili, żebyśmy sami je sobie poukładali. Potem workami z piaskiem zabezpieczyli dziesięć metrów rowu, ale nie na tym odcinku, gdzie stale zalewa.
– Podczas ostatnich burz na podwórku było błota po kolana – skarży się jedna z kobiet. – A u mnie w piwnicy, gdzie trzymam węgiel, miałam czterdzieści centymetrów brudnej wody – dodaje druga i opowiada, jak od urzędników usłyszała, że nic nie można zrobić, bo to droga forteczna, zabytkowa.
– Mnie powiedzieli, że przecież zawsze można się wyprowadzić – oburza się trzecia. Żeby pokazać, jak to wygląda, kobiety prezentują kilkadziesiąt zdjęć i filmików dokumentujących kolejne błotne powodzie.
– Temat drogi w Bolestraszycach był przedstawiany mieszkańcom – wyjaśnia Teresa Władyka, pracownik urzędu gminy.
– Problemem są sprawy prawne dotyczące stanu drogi fortecznej oraz położonych obok działek, ale zrobiliśmy to, co było możliwe. Dokonaliśmy próby przekierowania wody, żeby nie spływała na działki, przy pomocy worków z piaskiem i betonowych krawężników. Mieszkańcy deklarowali, że sami je ułożą, ale efekt jest taki, jak widać. Dodam, że nie chodzi o ich wbetonowanie, bo tego tam nie możemy zrobić, tylko o takie ułożenie, żeby spływająca woda omijała ich posesje. Ze względów prawnych nie możemy tam wykonywać żadnych prac ziemnych i mieszkańcy doskonale o tym wiedzą. Dopóki nie zostaną rozwiązane kwestie prawne, żadnych prac ziemnych nie będziemy robili. Uważam, że kiedy następuje jakaś klęska, coś w rodzaju powodzi, to wszyscy powinni się zaangażować – wyjaśnia urzędniczka.

Zdjęcie zrobione przez mieszkańców po ulewie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.pan radny PRZEPRASZAM bezradny ... powie ze niema pieniedzy gmina a najlepiej zeby mieszkańcy sobie sami zrobili rów...
Wiedziały gdzie się budowały a poza tym go wybrałśta to mata .
budowały się legalnie a gmina dala pozwolenie zgodnie z planem
Nie ma tam prawdziwego sołtysa gospodarza. Radny też do niczego. Ich interesują imprezy a nie jakieś problemy powodziowe. Droga z której spływa ta woda z mułem jest rozbita i nieprzejezdna. Aby dojechać do pól samemu trzeba wyrównać rowy. Nie jest to problem nagły , lecz przewlekły. Takiego dziadostwa nigdy nie było.Głosujcie dalej na tych nieudaczników.
Nawet gdy władza dała zezwolenie , to nie mogłeś popytać ludzi wiekowych czy kiedykolwiek zdarzały się w tej okolicy zalania , powodzie? Należało to zrobić ,. Tylko ,ze w Polsce ludzie tego nie robią . Bo dostał czy kupił ?okazyjnie ? kawałek ziemi i nie mślii co będzie jutro , za lat kilka . Póżniej, gdy woda zalewa , następuje wielki lament i pretensje do całego świata. Najlepiej do władz .
pan radny PRZEPRASZAM bezradny ... powie ze niema pieniedzy gmina a najlepiej zeby mieszkańcy sobie sami zrobili rów...
Wiedziały gdzie się budowały a poza tym go wybrałśta to mata .
budowały się legalnie a gmina dala pozwolenie zgodnie z planem