Reklama

Mieszkańcy chcą szczegółowych rozliczeń od sołtysów

10/03/2015 19:44

– Nie możemy się doprosić rozliczeń, które pokazałyby, na co są wydawane sołeckie pieniądze – mówi grupa mieszkańców z Krównik i Witoszyniec. – Wszystko odbywa się prawidłowo, niczego nie ukrywamy. Rachunki są do wglądu – odpowiadają sołtysi. Jednak tylko jeden z nich zgodził się pokazać je dziennikarzowi.

Józef Jakubiec i Paweł Czerkawski z Witoszyniec oraz Krzysztof Oleszek z Krównik twierdzą, że nie działają tylko w swoim imieniu, ale większej grupy mieszkańców, którzy nie mają jednak odwagi mówić o nieprawidłowościach publicznie.

Zdaniem mieszkańców Witoszyniec pani sołtys od kilku lat pobiera pieniądze z dopłat unijnych za pastwiska, które stanowią mienie wiejskie. – Do tego nie mamy żadnych zarzutów. Problem w tym, że nie wiemy, na co te pieniądze są wydawane. Pani sołtys nie pokazuje nam żadnych rachunków, a w grę wchodzi co roku kilkanaście tysięcy złotych – mówią.

Reklama

Opowiadają, że prosili kilka razy o rozliczenia i w końcu się doprosili. – Na zebraniu wiejskim pani sołtys przedstawiła jakieś wyliczenia, ale bardzo pobieżne, bez pokrycia w rachunkach – twierdzi J. Jakubiec. Według relacji mężczyzn, pieniądze miały iść m.in. na budowę ogrodzenia przy kościele. – Bardzo dobrze,  ale chcemy zobaczyć, ile dokładnie – mówi P. Czerkawski.

Twierdzi, że przez sołtysa i jego niegospodarność Krówniki się nie rozwijają. Zarzuca mu, że sprzedaż drzewa i wszystkie prace były rozliczane bez pokwitowań. Stąd domniemanie, czy aby wieś na tym nie straciła. – Jeśli ktoś jest 20 lat sołtysem, to wie, że pieniądz publiczny musi mieć rachunek – podkreśla K. Oleszek.

Reklama

Sołtys: – Na wszystko są rachunki

Sołtys Krównik Stanisław Szewczyk podkreśla, że topole były wycinane w 2008 r. – Było ich 45 sztuk – mówi. – Niech nie opowiada, że nie wie, że nie widział, nie słyszał. Na zebraniu wiejskim, na którym był, przedstawiałem rozliczenie i sprawozdanie, ile topoli zostało sprzedanych, za jakie pieniądze i na jakie cele te fundusze, decyzją zebrania wiejskiego, zostały przeznaczone. Z tego wszystkiego rozliczyła mnie ówczesna rada sołecka – mówi S. Szewczyk.

Opowiada, że część drzew została wykorzystana na budowę grzybka. Za pieniądze ze sprzedaży wykonano m.in.: kostkę na cmentarzu, prowadzono prace przy kościele i plebani oraz na stadionie. Podkreśla, że wartość topoli wyceniał leśniczy. Obliczył razem 113 metrów sześciennych.

S. Szewczyk ma książkę przychodów i rozchodów, w której na siedmiu stronach zanotował przychody i rozchody pieniędzy wiejskich. Pierwszy wpis jest z sierpnia 2007 r. Wszystko wieńczy podpis z lutego 2011 r., kiedy trzech członków rady sołeckiej (razem z sołtysem) zaaprobowało rozliczenie. – Później żadnych pieniędzy nie miałem – zapewnia S. Szewczyk.

Reklama

Według zapisów w książce ostatnia topola została sprzedana w 2010 r. za 100 zł. – Taką cenę ustaliliśmy z radą, bo to było zgnite drzewo i nie chcieliśmy, żeby dalej leżało – mówi.

Sołtys przyznaje, że topole były wycinane około 20 lat temu i przeznaczone na remont kościoła i budynku gospodarczego. – Z tego okresu nie mam już żadnych dokumentów, bo kto tyle czasu trzymałby wszystkie sprawozdania, ale mogę przyprowadzić stu świadków, którzy opowiedzą, jak było – zarzeka się.

– Jestem sołtysem nieprzerwanie od 1990 roku. Przez trzy kadencje byłem jednocześnie radnym. Nigdy nie było pod moim adresem żadnych zarzutów. Gdyby ludzie byli niezadowoleni, nie wybieraliby mnie tyle razy – mówi S. Szewczyk.


fot.Paweł Bugira
Sołtys Krównik Stanisław Szewczyk ma książkę przychodów i rozchodów, w której notował przychody i rozchody pieniędzy wiejskich z lat 2007 – 2010. – Później żadnych drzew już nie wycinaliśmy – zapewnia.

Reklama

Kto ma się wykazać?

O tym, że wszystkie sprawy finansowe w gminie są klarowne, przekonuje także sołtys Witoszyniec Maria Pilip. Nie chce się jednak umówić na spotkanie i pokazać żadnych dokumentów. – To pan Czerkawski powinien przedstawić rachunki ze zbiórek, które organizował na budowę placu zabaw. Żądam tego w imieniu mieszkańców – mówi pani sołtys.

Paweł Czerkawski jest skarbnikiem stowarzyszenia „Nasza Szkoła”, które prowadzi Szkołę Podstawową w Witoszyńcach. Od pewnego czasu zbiera też pieniądze na plac zabaw przy tej placówce. W tym celu organizuje zabawy oraz zbiera surowce wtórne. Zysk ma być przeznaczony na pokrycie wkładu własnego tej inwestycji.

Reklama

– Nasz wniosek przeszedł i dostaniemy dofinansowanie. Plac zabaw jest już w budowie, do końca marca będzie ukończony – mówi P. Czerkawski. Zgadza się na spotkanie, przedstawia wyciągi bankowe i rachunki za surowce wtórne. Pokazuje, że udało się zebrać ponad 17 tys. zł.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    xxx - niezalogowany 2015-03-11 22:13:32

    Oleszek ma ochotę na stołek sołtysa .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    yyy - niezalogowany 2015-03-12 11:32:21

    Przynajmniej nie ma lepkich rąk!!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama