3 lutego br. mieszkańcy gospodarstw w Kuńkowcach i Łętowni zostali pozbawieni wody. Zarząd Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji sp. z o.o. w Przemyślu w trybie natychmiastowym rozwiązał z właścicielami aż 27 posesji umowy na jej dostawę, tłumacząc swoją decyzję działaniem siły wyższej.
Wspomnianą „siłą wyższą” był fakt uszkodzenia fragmentu wodociągu na długości ok. 100 metrów. Szefostwo PWiK-u twierdzi, że rura osunęła się o ok. 4 m! Zbytnim ryzykiem było jej dalsze użytkowanie. – Wszystko zaczęło się jeszcze w zeszłym roku. Na jednej z prywatnych posesji właściciel zaczął wywozić ziemię znad istniejącej tam skarpy. Wywiózł co najmniej kilka wywrotek. Wtedy było jeszcze sucho, więc ogromu zniszczenia nie było widać. Kiedy zrobiło się zimno, zaczęły padać deszcze, a potem śnieg, naruszona skarpa zaczęła się usuwać – tłumaczy jeden z naocznych świadków wydarzeń. – Ziemia z każdym tygodniem spływała wraz z deszczem czy topniejącym śniegiem. Obawialiśmy się, że do tego może dojść i teraz plujemy sobie w brodę, że nikogo wówczas nie zawiadomiliśmy o tym procederze – dodał[paywall].
Wiceprezes PWiK sp. z o.o. Ryszard Lewandowski: – Skarpa została poważnie podcięta jeszcze jesienią zeszłego roku. Nic o tym nie wiedzieliśmy. Dowiedzieliśmy się od powiatowego inspektora nadzoru budowlanego. Potem przyszli do nas mieszkańcy. Powiedzieli, że o całej sprawie od ubiegłego roku wiedzieli także urzędnicy z Urzędu Gminy Przemyśl. Pani prezes dzwoniła w tej kwestii do gminy, ale nikt z urzędu nie raczył jej o tym poinformować. Pojechaliśmy na miejsce i stwierdziliśmy, że na skutek osunięcia się skarpy osunął się również fragment wodociągu. To groziło poważnymi konsekwencjami. Tam woda jest pod ciśnieniem pięciu, sześciu barów. Gdyby pękła rura, a ktoś byłby w pobliżu, doszłoby do tragedii. Po konsultacji z radcą prawnym zdecydowaliśmy się jednostronnie rozwiązać umowy i zamknąć dopływ wody.
Umowy na dostawę wody na czas nieokreślony mieszkańcy Kuńkowiec i Łętowni podpisywali od 2012 do 2016 r. PWiK zainstalowało im wodomierze, użytkownicy rozliczali się z nim indywidualnie. – Pismo, które otrzymaliśmy 3 lutego, bardzo nas zaskoczyło. Nie rozumiemy, jak Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji mógło nas tak potraktować. W dokumencie rozwiązującym w trybie natychmiastowym umowę na dostawę wody widnieje zapis, że stało się to w związku z uaktywnieniem się osuwiska w Kuńkowcach. Rozumiemy to, ale przecież nie możemy zostać bez wody. Mamy małe dzieci, które musimy kąpać. Sami także musimy się myć, gotować, sprzątać. Bez wody ani rusz – lamentują mieszkańcy. – Byliśmy z pismem u sekretarza gminy, radcy prawnego i powiatowego rzecznika praw konsumenta. W trzystronicowej umowie, w paragrafie ósmym, czarno na białym widnieje, że umowa może zostać rozwiązana z zachowaniem trzymiesięcznego okresu wypowiedzenia. Tymczasem nam odłączyli wodę w ciągu godziny. Nie interesuje nas, kto zawinił, nie interesują nas jakieś zawiłości urzędniczo-prawne na linii urząd – Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji. Chcemy mieć dostęp do wody! Żyjemy w XXI wieku – uważa jeden z mieszkańców, którego dotyczy problem.
– Wodę dostarczaliśmy w imieniu wójta gminy Przemyśl. My rozliczaliśmy mieszkańców, wójt płacił za dostarczenie wody. Problem w tym, że wszelkie powstałe awarie i ich naprawy leżały po stronie dostarczyciela, czyli nas. Gdyby rura pękła, zalana zostałaby droga wojewódzka prowadząca do Domaradza, a także niektóre posesje. Rekompensaty wypłacić musielibyśmy my, a te zapewne sięgnęłyby milionów złotych. Zmuszeni bylibyśmy zapłacić za coś, o czym nie mieliśmy długo bladego pojęcia – tłumaczy wiceprezes R. Lewandowski.
Kiedy władze gminy dowiedziały się o sytuacji, poprosiły PWiK o dostarczenie wody mieszkańcom beczkowozami. Tak się stało. 7 lutego br., na własną odpowiedzialność, wójt gminy poprosił o otworzenie kurka z wodą na dwie godziny. – Tak zrobiliśmy, bo zdajemy sobie sprawę, że bez wody trudno funkcjonować. Na prośbę urzędu przygotowaliśmy rozwiązanie techniczne awaryjnego zaopatrzenia w wodę części sieci wodociągowej wraz z opomiarowaniem. Awaryjna dostawa wody odbywać się będzie poprzez jeden z dwóch hydrantów przeciwpożarowych, zlokalizowanych w obrębie osuwiska – wytłumaczył R. Lewandowski.
Dodał, że jeśli osuwisko zostanie zabezpieczone, w kranach mieszkańców popłynie woda. – Tyle że umowy na dostawę wody nie będziemy podpisywać indywidualnie z każdym z mieszkańców, a z urzędem gminy. Potem z mieszkańcami parafować dokument będzie wójt – stwierdził wiceprezes PWiK.

fot.ze zbiorów PWiK
Naruszenie skarpy spowodowało nieodwracalne uszkodzenia drzew.
Władze gminy Przemyśl zaprzeczają, jakoby jeszcze w ub.r. wiedziały o eksploracji terenu przez jednego z prywatnych właścicieli i wywożeniu stamtąd ton ziemi. – Gdybyśmy o tym wiedzieli, może nie doszłoby do tej sytuacji. Nic oficjalnie nie wiemy o wywożeniu ziemi z tamtego terenu, na nic nie wydawaliśmy zgody. Nikt niczego nam nie zgłaszał. Wcale jednak nie musiał, bo to nie są nasze kompetencje – twierdzi sekretarz UG Przemyśl Mieczysław Piziurny.
– O tym, że Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji rozwiązuje umowy, dowiedzieliśmy się w piątek po południu, 3 lutego. O tym, że osuwisko się uaktywniło, wiedzieliśmy natomiast od stycznia tego roku. Poinformowaliśmy o tym nadzór budowlany. Od poniedziałku, 6 lutego, rozpoczęliśmy prace związane z zabezpieczeniem tego terenu. Zrobiliśmy tam odkrywkę, wiemy już, w którym miejscu fragment wodociągu jest obsunięty. Rozpoczęliśmy także prace, mające na celu wyrównanie terenu. Zaczęliśmy powyżej wodociągu wbijać ściankę Larsena, mającą zabezpieczyć tymczasowo zarówno osuwisko, jak i nasze dalsze prace. Jeśli pozwoli na to pogoda, chcemy jak najszybciej przesunąć rurę wodociągową w dawne miejsce, oczywiście jeśli nie będzie jakichś uszkodzeń. Potem wszystko poniżej zabezpieczymy płytami Larsena. Jeśli praceukończymy, będziemy się starać jak najszybciej przywrócić mieszkańcom stały dostęp do wody. Trudno mi jednak podać konkretną datę – wyjaśnił Piotr Wujec, kierownik referatu inwestycji i gospodarki w Urzędzie Gminy Przemyśl.
Sekretarz gminy Przemyśl M. Piziurny: – Robimy, co możemy, aby mieszkańcy Kuńkowiec i Łętowni jak najszybciej mieli dostęp do wody. PWiK wstrzymał dostawę wody, ponieważ nie chciał ponosić odpowiedzialności na wypadek, gdyby awaria wodociągu spowodowała jakieś szkody. Po zakończeniu prac nad zabezpieczeniem osuwiska wrócimy do rozmów z przedsiębiorstwem na temat kontynuacji współpracy i zasad, na jakich mieszkańcy będą wodę otrzymywać.
10 lutego br. udało się przywrócić stałą dostawę wody do Kuńkowiec i Łętowni.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.haha, następny kwiatek w Gminie Wiejskiej Przemyśl.
studnie kopać nieroby jedne! a nie na magnesach ciągnąć wodę na lewo jak to w szeregówkach domków z infosesu , plus dziurawe szamba .... gnoje jedne do roboty a nie kraść państwową wodę!
PWiK to super instytucja... To tak jak by elektrownia po obejrzeniu prognozy pogody wyłączyła prąd bo ma mocno padać ciężki śnieg i może zerwać linie- wiec pyk wypowiadamy umowę i niech martwią się sami. A co kto im zabroni ???!!! Szacunek dla Wójta, że wziął odpowiedzialność na siebie i czasowo dostarczał wodę a od 10 jest stały dostęp!!!
Haha. Tak, Wojt mial chyba taki obowiazek a nie ze bral to na siebie. Szkoda tylko ze wzial ta odpowiedzialnisc na siebie dopiero gdy powstal taki problem. Nie jest to pierwszy raz. Umowa Odsniezania na Ostrow tez podpisana zostala dopiero po tym jak snieg dal nam sie we znaki. Gasic pozary kazdy moze. Nie kazdy potrafi im zapobiegac.
Tak widzialem. Wojt sam na wlasnych wielkich barkach nosil wode biednym mieszkancom.
śmiech na sali. O tym że teren jest osuwiskowy wiedzą wszyscy , wystarczy popatrzeć na drogę poniżej . Stały problem z jej obrywaniem się. Dobrze wiedzieli gdzie i co jest w gruncie. śmiesznym jest pan Wujec udając świętego nieoświeconego skoro "n" razy przejeżdżał obok opisywanej posesji w drodze do domu rodzinnego. Wszyscy widzieli on był ślepy. Następny niedowidzący to radny powiatowy który tą posesję "drenował". Poza tym firma wykonawcza dobrze widziała rozmyte półki i wystające dreny żeby teraz nie rżnąć głupa. Wydaje się że wszyscy dobrze wiedzieli o co chodzi , bo przecież nadzór też jakiś ktoś realizował. Opowiadanie bajek w stylu nic nie wiem , nic nie widziałem to dobre w przedszkolu. Pan Gados mógłby działac jak dziennikarz a nie laurkowiec. Poza tym proponuję panu dziennikarzowi sprawdzić ile domów w m. łetownia posiada wodociąg a później wpisywać tę miejscowość w tytuł.
haha, następny kwiatek w Gminie Wiejskiej Przemyśl.
No i nadeszła "dobra zmiana"...
studnie kopać nieroby jedne! a nie na magnesach ciągnąć wodę na lewo jak to w szeregówkach domków z infosesu , plus dziurawe szamba .... gnoje jedne do roboty a nie kraść państwową wodę!