Maria Koszykowska wraz z mężem wybudowali się ponad 10 lat temu, wtedy była tu cisza i spokój – to właśnie zachęciło ich do wybrania tej lokalizacji. Paradoksalnie sielankę przerwał remont drogi fortecznej, do której przylega ich posesja. Użyto kruszywa łamanego. Od tego czasu piach i pył wszędzie i we wszystkim to codzienność okolicznych mieszkańców. – Chętnie zaprosimy odpowiedzialnych za tę sytuację urzędników na kawę... z piaskiem, niech zobaczą, jak tu się teraz żyje – mówi z przekąsem jeden z mieszkańców.
Ulica Jastrzębia na Bażantarni w Żurawicy to fragment niegdysiejszej drogi fortecznej. Oryginalna austriacka nawierzchnia w tym miejscu składała się ze średniej wielkości dobrze ubitych kamieni, w których przez lata wyrobiły się dziury i koleiny. To, że drogę należało naprawić, jest bezdyskusyjne, pozostała tylko kwestia: jak? Aby nie straciła swojego historycznego charakteru, wysypano ją kruszywem. Inwestorem i pomysłodawcą takiego rozwiązania był[paywall] Związek Gmin Fortecznych Twierdzy Przemyśl.
Być może przejezdność tej drogi jest lepsza aniżeli kilka lat temu, ale ze zniszczonego materiału utworzyły się piach i pył. – Naprawdę niewiele trzeba, wystarczy, żeby zwykły samochód osobowy przejechał z prędkością 40 kilometrów na godzinę, a już w powietrze wzbijają się tumany kurzu, które dostają się wszędzie – mówi mąż p. Koszykowskiej.
– Przez pierwszy rok było nawet w porządku. Później część materiału została wypłukana przez wodę, część w wyniku użytkowania drogi przez samochody osunęła się na boki, tworząc na powrót koleiny, a z połamanego kruszywa utworzył się pył – dodaje sąsiad, również mieszkaniec ul. Jastrzębiej.

fot.Kamil Jacek Zarański
Ta droga w założeniu ma być trasą turystyczną przeznaczoną głównie dla wycieczek pieszych i rowerowych, dla turystów zwiedzających forty. W praktyce jednak jazda rowerem o sypkiej nawierzchni w tumanach kurzu nie należy wcale do przyjemności.
Mieszkańcy nie optują wcale za całkowitym zakazem ruchu. Problemem dla nich są głównie ciężarówki, a tych przejeżdża tędy nawet po kilkanaście dziennie. One dopiero tworzą tu prawdziwą piaskową burzę. – Najgorsze, że kierowcy nie zwalniają, jadą jak po asfalcie, nie biorąc pod uwagę tego, co siędzieje w powietrzu tuż po ich przejeździe i że mieszkają tu ludzie – mówi jedna z mieszkanek. – Jest lato, trudno by było wytrzymać w domu przy ciągle zamkniętych oknach, ale jak je otwieramy, w środku kurz pojawia się wszędzie. Okna właściwie wypadałoby myć codziennie, bo ciągle się zbiera na nich warstwa tego żółtego pyłu. Wywieszenie prania na zewnątrz to też nienajlepszy pomysł – mówi pani Maria.
Ta droga w założeniu ma być trasą turystyczną przeznaczoną głównie dla wycieczek pieszych i rowerowych, dla turystów zwiedzających forty. W praktyce jednak jazda rowerem po sypkiej nawierzchni w tumanach kurzu nie należy wcale do przyjemności, podobnie zresztą jak piesze wycieczki, gdy trzeba umykać przed ciężarówkami.
Jak sądzą mieszkańcy, większa część wspomnianego transportu to samochody ciężarowe skracające sobie drogę z pruchnickiej drogi na Lipowicę, z pominięciem Żurawicy oraz bramek Viatoll i związanych z nimi opłat. Odcinek można wprawdzie ominąć przez Ujkowice, ale tamtędy jest nieco dalej, a poza tym droga jest wąska i w niektórych miejscach długi samochód miałby problem, by się zmieścić.
– Jeśli się nie uda zmienić lub naprawić nawierzchni przynajmniej na początkowym odcinku drogi, wzdłuż którego w bezpośredniej bliskości znajdują się domy, to może przynajmniej udałoby się wprowadzić ograniczenia dotyczące prędkości i masy całkowitej pojazdów korzystających z tego odcinka – sugerują mieszkańcy.

– Był tu remont i nawet niedawno poprawki. Nawierzchnię wykonano z kruszywa łamanego, my z naszej strony już wcześniej sugerowaliśmy, że to jest nieodpowiednia nawierzchnia, ale konserwator zabytków nie godził się na położenie nawierzchni bitumicznej. Inwestorem był związek gmin fortecznych i chociaż droga pozostaje pod naszym zarządem, to nie my jesteśmy tu władni – mówi Kazimierz Studnicki z UG Żurawica. – Rozumiem mieszkańców, ale niewiele możemy zrobić. Mamy więcej takich dróg i zawsze na takiej nawierzchni, gdy jest sucho, będzie się kurzyło. Jeśli chodzi o ustawienie ograniczeń w tym miejscu, to również nie jest to proste, bo należałoby stworzyć nowy projekt organizacji ruchu, a to długa droga i wymaga wielu konsultacji. Trzeba by przede wszystkim nadać sprawie bieg formalny. Obecnie nic nie mogę obiecać – konkluduje K. Studnicki.
Mieszkańcom, jak widać, pozostaje na razie zacisnąć zęby i czekać na lepsze czasy... zacisnąć rzecz jasna ostrożnie, by piasek w nich nie zgrzytał!
„(...) Uzyskanie dofinansowania na zadania drogowe było uwarunkowane zachowaniem wartości historycznej. Stąd decyzja, aby remont nawierzchni drogowej, w tym typu „Mc Adam” wykonywany był w technologii z kruszyw łamanych o odpowiednich frakcjach. W opracowanej koncepcji założono, że zwiedzanie fortów będzie odbywać się przede wszystkim pieszo, rowerami, zaprzęgami konnymi, ewentualnie alternatywnymi, eko-pozytywnymi środkami transportu, np. pojazdami elektrycznymi (...)” – odnosi się do problemu Związek Gmin Fortecznych Twierdzy Przemyśl. „(...) Na etapie składania wniosku o dofinansowanie każda z gmin mogła wnieść swoje uwagi do projektów budowlanych. W przypadku kilku gmin, w tym gminy Żurawica, miało to miejsce i projekt ulegał korekcie. Partnerzy projektu zdawali sobie sprawę, że skromne środki Unii Europejskiej, budżetu państwa, województwa i zjednoczonych gmin nie mogły być wykorzystane do budowy nowych, szerokich, asfaltowych jezdni (...)” – czytamy dalej w odpowiedzi. (...) Nawierzchnia drogi jest objęta 5-letnią gwarancją. Wykonawca prac jest zobowiązany w tym okresie do naprawy nawierzchni w przypadku jej zniszczenia (...). Związek Gmin Fortecznych Twierdzy Przemyśl uzyskał zgodę urzędu marszałkowskiego na zastosowanie nowych rozwiązań poprawiających stan techniczny nawierzchni dróg realizowanych w ramach projektu. Mamy także opracowane kosztorysy związane z wykonaniem nowej nawierzchni na odcinkach, które są najbardziej eksploatowane przez pojazdy. Decyzja o poprawie nawierzchni jest jednak uzależniona od możliwości finansowych gmin (...)” – informuje ZGFTP.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Uważam, że takich 'urzędników' trzeba szczuć psami, a nie zapraszać na kawę, a jeśli już kawa- to tylko z Laxigenem.
Jak wam tak źle to zostawcie te domki i sprowadźcie się na blokowiska lub do śmierdzących kamienic
Uważam, że takich 'urzędników' trzeba szczuć psami, a nie zapraszać na kawę, a jeśli już kawa- to tylko z Laxigenem.
Jak wam tak źle to zostawcie te domki i sprowadźcie się na blokowiska lub do śmierdzących kamienic