Reklama

Mieszkańcy Zielińskiego 9 z parkingu łatwo nie zrezygnują

15/03/2018 20:00

Przez całe lata do bloku przy Zielińskiego 9 nie dało się dojechać samochodem. W ubiegłym roku przy budynku powstał łącznik umożliwiający wjazd karetki albo dowiezienie mebli. W tym roku mieszkańcy chcieliby do łącznika „dołożyć” kilka miejsc parkingowych. Sprzeciwiają się temu lokatorzy sąsiednich wspólnot oraz rada miasta. Mieszkańcy bloku przy Zielińskiego są jednak zdeterminowani.

Blok przy Zielińskiego zewsząd otaczają budynki wielorodzinne. Wszędzie jest ciasno, a wąskie uliczki raczej są w kiepskim stanie. Wszędzie też mnóstwo zaparkowanych aut. Na miejscu byliśmy w godzinach południowych, trudno wyobrazić sobie, co się tu dzieje, gdy ludzie wrócą z pracy.

– Jest ciężko – mówi mieszkaniec osiedla. – Niekiedy trzeba[paywall] objechać teren kilka razy, zanim się zaparkuje. Wiadomo, każdy chce zostawić auto pod swoimi oknami. W okolicy tylko owa „9” przy Zielińskiego nie ma swojego parkingu. Jednak wszędzie jest tu tak blisko, że bardziej palącym problemem wydaje się po prostu brak miejsc niż ich lokalizacja.

Reklama

Jeden,  może dwa ary problemu...

Jeszcze rok temu do bloku przy Zielińskiego nie dało się dojechać autem. Teraz już można, powstał łącznik. Na kilkadziesiąt metrów kostki miasto wyłożyło 100 tys. zł. – Jest lepiej, teraz to przynajmniej pogotowie dojedzie – opowiada nam jeden z członków zarządu wspólnoty.

– Gdy miałem problemy z sercem, to do karetki, takiego półprzytomnego prowadzili mnie tam, aż do Legionów – pokazuje ręką. Teraz mieszkańcy chcieliby móc zaparkować pod oknami. Upatrzyli sobie wąski klin zieleni pomiędzy ich blokiem a budynkiem wspólnoty Legionów 20. Chcieliby na tym terenie wydzielić kilka miejsc parkingowych. 5 a może 6, bo w ich bloku jest około 10 samochodów. Kiedy spróbowali wybadać, co o tym pomyśle uważają ich sąsiedzi, napotkali solidny opór.


fot.Bartłomiej Pacek
Niedawno zbudowany łącznik kończy się ślepo. Mieszkańcy bloku przy Zielińskiego widzą tu parking, ale sąsiedzi nie chcą wdychać spalin.

Reklama

... i studnia do tego

Pytani o sprawę mieszkańcy bloku przy Legionów 20 odpowiadają, że rzeczywiście nie chcą mieć pod oknami parkingu, choć niektórzy zaznaczają, że bardziej zależy na tym części bloku bezpośrednio przyległej do ulicy Legionów, bo to oni mają okna wychodzące na wspomniany pas zieleni. Sytuację klaruje pan Piotr, przewodniczący wspólnoty.

– Mieszkańcy nie chcą wdychać spalin z parkowanych aut. Miejsca jest tu tak niedużo, że samochody trzeba by zostawiać tuż pod naszym blokiem. Stanowczo nie zgadzamy się na plany sąsiadów ze względu na uciążliwości, jakie wiążą się z utworzeniem parkingu – wyjaśnia.

– Do tego jest jeszcze studnia, która ogranicza przestrzeń – dodaje. Studnia rzeczywiście jest. Otoczona siatką, jest reliktem dawnych lęków. Teoretycznie ma stanowić zapasowe ujęcie wody dla okolicy na wypadek sytuacji kryzysowej, ale jest nieczynna. Tych samych argumentów co przewodniczący wspólnoty użyła radna Grażyna Prząda, referując na sesji rady kontekst wniosku wspólnoty Zielińskiego 9 o wydzierżawienie skrawka zieleńca. – Po 32 latach spokoju jest wielki niepokój wśród mieszkańców i nie ma widoku na lepsze jutro, jest konflikt społeczny – mówiła.

Rada miasta nie chcąc doprowadzić do eskalacji owego konfliktu, uchwały pozwalającej na dzierżawę nie przyjęła, zaznaczając przy tym, że problemom całej lokalnej społeczności zaradzi budowany w pobliżu odrębny parking.

Reklama

Na Zielińskiego 9 chcą normalności

Członkowie zarządu wspólnoty bloku nie chcą się zgodzić z takim rozstrzygnięciem. – Teraz czekamy na  pisemne uzasadnienie odrzucenia naszego wniosku – mówi pan Zbigniew, przewodniczący wspólnoty.

–Jak będzie trzeba, pójdziemy z tym do sądu – deklaruje. Na argumenty przeciw stworzeniu parkingu odpowiada swoimi. – Odległości wymagane prawem są zachowane. Ale wszystko da się dogadać. Możemy na przykład zrobić zakaz parkowania tyłem do bloku przy Legionów. Albo obsadzić miejsca parkingowe tujami – wylicza.  – Z tą studnią to jest odrębna sytuacja. Ona od lat jest nieczynna, a doprowadzenie jej do stanu używalności wymagałoby wiele zachodu. Jednak czy nawet wtedy rzeczywiście musi być ogrodzone tyle terenu wokół niej? – zapytuje.

Ogólnie wspólnota jest zdeterminowana, by dalej próbować wywalczyć parking. – Łatwo jest odmawiać tym, którzy swoje sprawy mają zabezpieczone, a nam zależy na kompromisie. Nie chcemy konfliktu, chcemy normalności – zapewniają przedstawiciele wspólnoty, przekonując jednak, że ze swej sprawy łatwo nie zrezygnują.


fot.Bartłomiej Pacek
Miejsca jest naprawdę mało. Parking dałoby się zaplanować kosztem zmniejszenia ogrodzonego terenu nieczynnej studni.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama