Droga prowadząca do Fortu VIII „Łętownia” jest w fatalnym stanie. Po każdym większym opadzie deszczu płynąca nią woda drąży coraz większe koleiny. Mieszkańcy klną na partactwo i wyrzucanie pieniędzy w błoto, a Związek Gmin Fortecznych Twierdzy Przemyśl nie może się doprosić wykonawcy naprawy w ramach 5-letniej gwarancji. Przypomnijmy tylko, że m.in. na ten cel poszło ponad 23,5 miliona złotych!
Droga, będąca dobrym skrótem pomiędzy Kuńkowcami a Ujkowicami, liczy ok. 5 km. To droga powiatowa, ale jej fragment – od rozjazdu koło popularnego krzyża do wjazdu do lasu przed Lipowicą – został swego czasu oficjalnie przekazany Związkowi Gmin Fortecznych Twierdzy Przemyśl. Ten w ramach projektu pod nazwą „Zagospodarowanie zespołu zabytkowego Twierdzy Przemyśl w celu udostępnienia dla turystyki kulturowej, etap I” miał go wyremontować. Projekt realizowany był w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Podkarpackiego na lata 2007 – 2013 i znacznie współfinansowany ze środków Unii Europejskiej. Finał prac przypadł na listopad 2015 r. Całkowity koszt to 23 mln 535 tys. 447 zł, z czego unijne dofinansowanie to 10 mln 380 tys. 735 zł.[paywall]
Na forcie VIII Łętownia zakres prac, oprócz poprawy drogi dojazdowej do fortu od strony Kuńkowiec, obejmował także m.in.: wykonanie prac konserwatorskich (pełną rekonstrukcję centralnej części koszar, zarówno jeśli chodzi o wnętrze, jak i elewację), wykonanie prac adaptacyjnych podnoszących standard obiektu, zagospodarowanie terenu wokół (montaż tablic informacyjnych, ławek, koszy na śmieci, stojaka na rowery, toalety czy wykonanie miejsc parkingowych dla osób niepełnosprawnych).
Zdaniem mieszkańców prace prowadzone były po partacku. Jan Bator, choć nie mieszka w tamtym rejonie, podróżuje tą drogą systematycznie, bo w okolicy ma działkę. – Z tego, co pamiętam, pierwsze prace porządkowe odbyły się tam jakieś dwanaście lat temu. Wówczas wyrównali kocie łby, nawieźli jakiegoś tłucznia i zalali czymś w rodzaju smołówki. Trzymało się ze dwa lata. Nie było jednak odwodnienia i wszystko najpierw wysadziło, a potem spłynęło. Kolejne prace polegały na nawiezieniu iłu ze żwirowni i przejechaniu kilka razy walcem. Po pewnym czasie spłynęło ponownie. Trzy lata temu, w ramach projektu związanego z zagospodarowaniem fortu w Łętowni, ponownie zaczęli remontować tę drogę. Wszyscy myśleliśmy, że skoro to tak wielki projekt i tyle kosztuje, to wreszcie zrobią to normalnie. Myliliśmy się – opowiada pan Jan.
Trudno mieszkańcom powiedzieć, jaką metodą remontowana była droga. Z ich opisu wynika, że na drogę wylewana była jakaś mieszanka piasku, tłucznia i asfaltu. Potem wszystko było wałowane. Po zakończeniu robót nawierzchnia przypominała... nieco lepiej wykonaną drogę polną. – Woda jest w stanie dotrzeć wszędzie. Nikt nie pomyślał o odwodnieniu terenu, rowach melioracyjnych. Tak jak przed laty woda deszczowa drenowała drogę, tak robiła to i teraz. Wykonawca wyszedł chyba z założenia, że jak się nic nie stanie, to alleluja, a jak się stanie, to będziemy poprawiać. I poprawili w zeszłym roku, ale po kilku miesiącach wszystko wróciło do poprzedniego stanu. Jest jeszcze jeden aspekt całej sprawy. Ta droga prowadzi do fortu, który odwiedzają turyści. Jakbym był władnym, byłoby mi wstyd, gdybym się musiał tłumaczyć, dlaczego, docierając do fortu lub z niego wychodząc, goście są cali zakurzeni – tłumaczy pan Jan.

fot.Mariusz Godos
Teren jest spadzisty, woda po każdym deszczu płynie po tłuczniu i go systematycznie wypłukuje. Po każdym większym opadzie deszczu woda drąży coraz większe koleiny.
Słowa J. Batora potwierdzają mieszkańcy Kuńkowiec. – To marnowanie publicznych pieniędzy. Niby to droga zabytkowa, nie można położyć asfaltu. I niech tak będzie, ale to nie znaczy, że ma być robiona po partacku. Czy nie ma nikogo, kto podjąłby rozsądną decyzję o wykonaniu tej drogi od podstaw? Przecież to, co już włożyli w remonty cząstkowe i to, co jeszcze włożą, bo będą musieli, wystarczyłoby na zrobienie tego jak trzeba. Teren jest spadzisty, woda po każdym deszczu płynie po tłuczniu i go wypłukuje. Przyjeżdżają, robią wizje lokalne, potem starają się poprawić, ale to syzyfowa praca – twierdzi Marian Kądziołka.
– Jeżdżę tamtędy parę razy dziennie. O niszczeniu zawieszenia w samochodzie już nie mówię, ale denerwuje mnie ta kompletna bezradność i niegospodarność. Tamtędy czasami jeżdżą także samochody ciężarowe. Zarośnięte do granic możliwości pobocza sprawiają, że nie można się z takim autem wyminąć. Kto ma dbać o pobocza? No chyba właściciel drogi. To jest jedyna droga, którą możemy dojechać do domów – dopowiada Tadeusz Janas.
To droga powiatowa, więc zwróciliśmy się z pytaniem do dyrektora Zarządu Dróg Powiatowych Janusza Hołyszki, co sądzi na temat opinii mieszkańców Kuńkowiec. – Ten kilkukilometrowy odcinek łączący drogę wojewódzką Przemyśl – Domaradz z drogą powiatową do Ujkowic należy do nas. Tam, gdzie możemy, swoje zadania wypełniamy. Od zjazdu z drogi wojewódzkiej do drogi fortecznej położony został asfalt. Wiosną tego roku znacznie poprawiliśmy nawierzchnię ulicy Obronnej, która prowadzi do wyjazdu na Lipowicę. Natomiast fragment drogi prowadzącej do fortu umową przekazaliśmy do Związku Gmin Fortecznych Twierdzy Przemyśl. Z tego co wiem, droga została wykonana w technologii tłuczniowej systemem magadan z frakcją kamieni i drobnego kruszywa. Wiem, że jest w złym stanie, ale niewiele mamy do powiedzenia – wyjaśnił.
O tym, że droga nie jest taka, jak być powinna, wie także Karolina Marciniak ze Związku Gmin Fortecznych. – To prawda. Widzimy to sami, otrzymujemy także wiele skarg od mieszkańców. Mają rację. Drogę projektowała firma ze Szczecina, wykonywali pracownicy rzeszowskiego oddziału firmy z Warszawy. Jest na nią pięcioletnia gwarancja. Mimo tego wykonawca nie wyraża większego zainteresowania poprawą jakości nawierzchni. Brakuje przede wszystkim systemów odwadniających i cały czas o tym mówimy. Firma odpowiada, że źle użytkujemy drogę. To nieprawda. Jesteśmy z przedstawicielami tej firmy umówieni na rozmowę. Chcemy tę sprawę raz na zawsze załatwić – podsumowała.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Po raz kolejny, ta droga wygląda jak wyschnięta rzeka, żenada...
Rowerem raczej się nie wybierać ponieważ po spotkaniu np. z samochodem terenowym lub nawet ciężarowym (które skracają sobie drogę do Ujkowic itd.) nie wiadomo gdzie jechać? Istny tuman kurzu.
Brak dobrego odwodnienia korpusu drogi (odpowiednie rowy + sączki poprzeczne) po obu stronach oraz dużym spadku podłużnym przedmiotowej drogi jest przyczyną, że podczas gwałtownych opadów nawierzchnia po prostu sobie spływa!
tak się dzieje gdy chcemy wdrażać na siłę stare technologie. za franza Josefa mieli nieograniczone środki finansowe na coroczne odtwarzanie tych dróg i armie 100 tys. wojska do roboty. trzeba tam po prostu wylać asfalt i tyle. konserwator musi wreszcie zrozumieć że nie można z całego miasta skansenu. albo niech buli kasę na coroczne remonty.
Może nowa Pani Konserwator nie jest tak prymitywna w swoim myśleniu jak jej poprzedniczka???Twierdza Przemyśl powinna się rozwijać - dla rozwoju turystyki drogi są podstawową i pierwszorzędną sprawą.
wstyd, partactwo, myślenie z przed epoki lodowcowej- trochę smutno- takie to przemyskie podkarpacie, tu nie zmieni się chyba nic nawet za sto lat
Przecież w tym remoncie dróg fortecznych nikomu ta na prawdę nie chodziło o jakieś tam forty. Priorytetem było udostępnienie rozlicznych terenów pod zabudowę jednorodzinną a co za tym idzie podniesienie cen gruntów przyległych do tychże dróg fortecznych.
Pojechaliśmy z żoną na rowery na trasę od Kuńkowiec do Lipowicy, po wjeździe na tą drogę i przejechaniu 300 metrów z góry nadjechała duża ciężarówka do przewożenia drzewa. Przejazd ciężarówki wywołał burzę piaskową, nie mieliśmy gdzie uciec przed kurzem i piaskiem. To było straszne przeżycie i aż nie mogę uwierzyć, że nad inwestycją naprawy drogi czuwali inżynierowie i specjaliści od budowy dróg. Osoba odpowiedzialna za tą drogę powinna się puknąć w głowę i wracać do szkoły po naukę budowy dróg. W okolicach Przemyśla to ładny teren dla rowerów, ciągnie się dalej przez las i na prawo do Żurawicy, ale tam też taka sama historia - auto przejedzie i powoduje burzę piaskową - kompromitacja inwestora i gospodarzą, więcej tam nie pojedziemy bo boimy się o swoje życie.
Kolejna droga turystyczna zamienia się w skrót dla zmotoryzowanych ! Pierwotnie droga forteczna o twardej wapienno brukowej (wapień z kopalni na Wapiennicy) nawierzchni ,zabytkowy dukt teraz szutrowy koszmar.Pokrycie całego Pogórza Przemyskiego asfaltem niestety nie przysporzy temu regonowi turystów a wręcz odstraszy tych co poszukują naturalnych niezurbanizowanych rejonów inni i tak wybiorą Zakopane lub Sopot .Tylko dziką przyrodą i naturalną korelacją historii i natury możemy być oryginalni i wyjątkowi kolejne "Karkonosze" nikogo nie przyciągną a niestety raczej na masową turystykę nie ma co liczyć bo nie mamy morza ,gór ,jezior zaplecza hotelowo wypoczynkowego ,należy pozbyć się marzeń o drugim Karpaczu czy Międzyzdrojach !Wyrzucajmy setki milionów na drogi które posłużą paru procentom obywateli lub zniszczeją sobie samotnie gdzieś w głuszy a na prosty zabieg operacyjny trzeba czekać kilka miesięcy lub lat ...
Smutne..... niestety tereny piękne ale wybierając sie na spacer czy też na rowery, jak przejedzie samochód wznieca tumany kurzy. Wiecej tam sie nie wybiorę z rodziną
Czy ktoś za to wreszcie odpowie???!!!!!
Jeżeli nie będzie dobrej komunikacji- dróg asfaltowych to turyści na pewno nie przyjadą.
Ja na tych dziurskach rozwaliłem koło!!!! a Ci cali wykonawcy mają to w ... na te drogi to tylko samochodem terenowym albo traktorem..
W tym kraju życie ludziom się uprzyksza zamiast budować to burzą... ot cała polityka..
Akurat drogi forteczne nie mają nic wspólnego z komunikacją i turystycznym "napływem" lub "odpływem" a ich pierwotny stan był o wiele lepszy niż obecny!?Wspólnie z fortami stanowiły historyczną atrakcję Przemyśla i okolic ,należało je tylko rewitalizować a nie pokrywać nietrwałą nawierzchnią za grube miliony.Houk!
Ludzie a kogo wy obchodzicie . postukajcie się w te łby albo nauczcie się rozliczać patałchów na których głosowaliście .
Po raz kolejny, ta droga wygląda jak wyschnięta rzeka, żenada...
Rowerem raczej się nie wybierać ponieważ po spotkaniu np. z samochodem terenowym lub nawet ciężarowym (które skracają sobie drogę do Ujkowic itd.) nie wiadomo gdzie jechać? Istny tuman kurzu.
Brak dobrego odwodnienia korpusu drogi (odpowiednie rowy + sączki poprzeczne) po obu stronach oraz dużym spadku podłużnym przedmiotowej drogi jest przyczyną, że podczas gwałtownych opadów nawierzchnia po prostu sobie spływa!