– Dziecko co trzy lata zmieniało środowisko i przestawało się koncentrować na edukacji – stwierdziła minister edukacji narodowej Anna Zalewska. Była ona gościem XI Kongresu Nauczycieli i Wychowawców, który odbył się w sobotę, 29 kwietnia, w auli Wyższego Seminarium Duchownego w Przemyślu.
Zdaniem minister Anny Zalewskiej polskie i światowe badania pokazały jednoznacznie, że dziecko powinno być jak najdłużej w jednym środowisku. – My w ciągu dwunastu lat przerywaliśmy dziecku pracę co trzy lata. Mieszaliśmy w zespołach klasowych, kumulowaliśmy, bo jest niż demograficzny. Co trzy lata dziecko było w zupełnie nowej grupie. Na nowo musiało[paywall] ustalać zasady gry w swojej grupie rówieśniczej, przestawało się koncentrować na edukacji. Jednocześnie nikt od początku do końca nie brał za to dziecko odpowiedzialności, bo wszyscy je mieli na chwilę – mówiła.
Stwierdziła, że według podstawy programowej z 2012 r. gimnazjum w rzeczywistości kończy się w pierwszej klasie szkoły ponadgimnazjalnej, a ta z kolei staje się kursem przygotowującym do matury.
Gimnazja umożliwiły selekcję uczniów na lepszych i gorszych. – Większość gimnazjów dwujęzycznych, sportowych, artystycznych to było ominięcie obwodowości po to, by wyselekcjonować dzieci – mówiła.
Podkreślała, że każda, nawet najmniejsza szkoła ma mieć takich nauczycieli i takie wyposażenie, aby gwarantowała wykształcenie na takim samym poziomie. – Na tym polega wyrównywanie szans edukacyjnych – powiedziała.
Absurdalnym nazwała argument, że samorządy w ostatnich latach wydały na gimnazja 140 miliardów złotych. Stwierdziła, że te pieniądze pochodzą z budżetu państwa i w takiej samej wysokości trafiłyby w formie subwencji do samorządów bez względu na to, czy istniałyby gimnazja, czy szkoły podstawowe.
Uznała także, iż gimnazja – wbrew obiegowym opiniom – wcale nie są tak dobrze wyposażone. Namawiała, aby dyrekcja i rada pedagogiczna ustaliły zasady korzystania z telefonów i smartfonów przez uczniów. Zapewniła, że prawo oświatowe daje takie możliwości i można nawet zabronić dzieciom i młodzieży przynosić takie urządzenia do szkół.
Zapewniała, że nie ubędzie pracy dla nauczycieli, ponieważ nie zmniejszy się liczba uczniów.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Przecież o nic innego nie chodzi, tylko o to aby zanegować to wszystko, co zrobiła poprzednia ekipa rządząca. O nic innego nie chodzi... Czysta polityka... jakie tam DZIECKO i troska o jego edukację.
Informacja po dwóch tygodniach? No to na bieżąco, serio...
Z ujawnionych przez IPN materiałów wynika, że Aleksander Baczyk, przedsiębiorca i konsul honorowy Ukrainy, był współpracownikiem SB.
On się nie interesuje reformą oświaty ani żadna inną, oprócz tej która nie służy jego interesom
Przecież o nic innego nie chodzi, tylko o to aby zanegować to wszystko, co zrobiła poprzednia ekipa rządząca. O nic innego nie chodzi... Czysta polityka... jakie tam DZIECKO i troska o jego edukację.
Informacja po dwóch tygodniach? No to na bieżąco, serio...
dobre miejsce o mówieniu o dzieciach