Na lutowej sesji Rady Miasta Jarosławia radni – z uwagi na problemy proceduralne przy projekcie uchwały intencyjnej – wrócili do omawianego już w sali obrad w listopadzie ub.r. zamiaru połączenia dwóch ośrodków kultury w mieście w jeden. Podobnie jak wówczas, również i teraz nie brakowało gorących dyskusji. Jak zapowiedziano, nie było to ostatnie spotkanie w kwestii połączenia. W tej sprawie rada miasta będzie musiała się spotkać raz jeszcze.
Przypomnijmy, połączenie samorządowych jednostek instytucji kultury dotyczyć ma Jarosławskiego Ośrodka Kultury i Sztuki oraz Centrum Kultury i Promocji w Jarosławiu. Podłożem tych zmian – jak argumentowano w uzasadnieniu listopadowej uchwały intencyjnej, do której radni się przychylili – jest dążenie do efektywnego wykorzystania zasobów kadrowych i finansowych obu jednostek. Jako plusy takiego kroku wskazano m.in.: ujednolicenie kalendarza imprez kulturalnych w mieście i zintensyfikowanie działań informacyjnych i promocyjnych organizowanych wydarzeń. Taka decyzja ma się również wiązać z korzyściami finansowymi dla gminy miejskiej Jarosław, bo realizacja jednego budżetu połączonych instytucji ma się przełożyć na racjonalizację kosztów administracyjnych i przynieść obniżenie kosztów operacyjnych. A to z kolei ma sprawić, że więcej pieniędzy zostanie na działalność merytoryczną. W planowanej zmianie upatruje się także korzyści organizacyjnych, łatwiejszego uzupełniania się i zastępowania pracowników czy zwiększenia efektywności wykorzystania bazy lokalowej i wyposażenia. Jako że obie jednostki kultury w mieście – czyli JOKiS i CKiP – pełnią podobną i uzupełniającą się działalność, ich fuzja ma doprowadzić do utworzenia jednej instytucji kultury pod nazwą Miejski Ośrodek Kultury w Jarosławiu.
Temat na sesję powrócił ze zdwojoną siłą.
– Poprzednia uchwała została rzucona na stół bez dyskusji, bez opinii. Zrobiono dużo, żeby ta debata w ogóle nie zaistniała w przestrzeni publicznej. Na komisji było zaledwie 8 radnych, z czego 5 zaopiniowało projekt tej uchwały pozytywnie – podzieliła się refleksją radna Dorota Batiuk-Jankiewicz.
Dopytywała też szefujących obu ośrodkom, czy obecny burmistrz rozmawiał z nimi o możliwości wprowadzenia zmian ujętych w projekcie już teraz, jak choćby wprowadzeniu wspólnego kalendarza wydarzeń czy lepszym wykorzystaniu galerii. Zarówno obecna na sesji dyrektor Elżbieta Śliwińska-Dąbrowska, jak i Tomasz Wywrót stwierdzili, że wspólny kalendarz już funkcjonuje, natomiast innych propozycji zmian ze strony władz miasta nie było.
Odnosząc się do tematu burmistrz M. Nazarewicz podkreślił, że zamiar połączenia jednostek był jednym z elementów jego programu wyborczego.
– O tych dążeniach obu dyrektorów poinformowałem. Końcem ubiegłego roku głosowaliśmy nad uchwałą o zamiarze połączenia. W tej chwili, z uwagi na problemy proceduralne przy tym projekcie, jest propozycja, by termin połączenia pierwotnie wyznaczony na koniec marca przedłużyć do końca czerwca, żebyśmy mogli dopełnić wszelkich formalności. Dopiero uchwała zawierająca statut nowo powstałej jednostki będzie wysłana do konsultacji. Jeśli te będą pozytywne, przejdziemy do głosowania, które przypieczętuje zmiany – wyjaśniał.
Reklama
Zaznaczył też, że obaj dyrektorzy będą mogli wystartować w konkursie na osobę zarządzającą jednostką powstałą w wyniku fuzji. – Według mnie wszystko jest jawne i transparentne – wyraził opinię.
Głos zabrali także goście, m.in. prof. UR dr hab. Krystyna Leśniak-Moczuk, naukowiec, socjolog, stojąca na czele Stowarzyszenia Krystyn Podkarpackich, które to uświetniło wiele kulturalnych imprez miejskich i które z samorządem jarosławskim współpracuje od 6 lat. W jej opinii likwidacja dwóch jednostek kultury w mieście i połączenie ich w jedną jest nie do przyjęcia. Jak zaznaczyła, na niwie kulturalnej współpracuje z większością samorządów powiatowych w województwie i to właśnie Jarosław – jako jedyne miasto powiatowe – wykazuje na Podkarpaciu niezwykłą aktywność kulturalną.
– Uważam, że podnoszenie efektywności poprzez połączenie to chybiony pomysł. Proszę raz jeszcze o rozważenie tej decyzji. Szkoda byłoby niszczyć taki potencjał – mówiła.
Swoją opinię wyartykułowała też Elżbieta Rusinko ze[paywall] Stowarzyszenia „Dziedzictwo Kresów”.
– Trudno jest nam zrozumieć, w jakim obszarze finansowym miałyby się pojawić oszczędności wynikające z połączenia instytucji, skoro nie mają być zwalniani pracownicy i nie są planowane żadne większe ruchy kadrowe. Bo cała oszczędność sprowadzałaby się chyba tylko do zwolnienia jednego z dyrektorów – zauważyła.
Reklama
– Wraz z przedstawicielami pozostałych stowarzyszeń współpracujemy z obydwiema instytucjami kultury i wiemy, że nie ma tam ludzi, którzy siedzą za biurkiem i nic nie robią. Na czym zatem ma polegać usprawnienie tej pracy? – pytała, dodając, że uzasadnienie połączenia jest oparte na sloganach, a brak w nim rzeczowych, konkretnych wyliczeń.
– Obawiamy się, że zamiast poprawienia czegokolwiek, doświadczymy zapaści kulturalnej w mieście. Czy chcecie się państwo zapisać w historii miasta jako grabarze kultury? – spuentowała pytaniem.
Reklama
Pytanie to przez radnego Mariusza Waltera odebrane zostało jako obraźliwe. – A gdzie państwo byli, kiedy łączono w mieście MZK z PWiK-iem? Wtedy nie słyszałem specjalnie głosów oburzenia – skwitował. – Skoro ta rada jest taka zła, to co z dofinansowaniami do kultury, jakie państwo, podejrzewam, otrzymujecie? – postawił sprawę.
Za sprawą pytań postawionych przez radnego Sebastiana Koguta powrócił też na sesji temat ewentualnych zwolnień, które miałyby być efektem połączenia obu jednostek. Burmistrz zdecydowanie zaprzeczył, jakoby miało się to z nimi wiązać, natomiast radna Dorota Batiuk-Jankiewicz zauważyła, że takiej pewności mieć nie można, bo o zatrudnieniu decyduje dyrektor jednostki, który ma dużą autonomię w tej kwestii.
– Macie państwo być prawo być przeciwni temu pomysłowi, ale sam rozmawiam z wieloma mieszkańcami i znam wiele osób uważających, że to dobra decyzja, więc zdania są podzielone – skomentował burmistrz.
Radny J. Litiwak przypomniał natomiast, że poprzednia, listopadowa uchwała w tej sprawie została zaskarżona przez klub Wspólnie Zmieniajmy Jarosław i sprawa nie została jeszcze rozstrzygnięta na szczeblu wojewódzkim.
Tuż przed głosowaniem radna Agnieszka Wywrót zadeklarowała, że weźmie w nim udział, zaznaczając, że w kontekście procedowanej uchwały nie dostrzega naruszenia interesu prawnego, natomiast burmistrz M. Narazerewicz złożył oświadczenie, że jeżeli stanie się to powodem do uchylenia uchwały, zwróci się do komisarz wyborczego w trybie pilnym o uchylenie radnej mandatu. Finalnie za uchwałą zamiarową głosowało 12 radnych, przeciw było 8 radnych i jedna osoba (wspomniana A. Wywrót) wstrzymała się od głosu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze