– Z jakichś powodów uczniowie przemyskiego zespołu szkół, mieszczącego się przy Dworskiego, urządzili sobie palarnię w podwórzu budynku zlokalizowanego naprzeciwko niej, a zdarzało się i tak, że niektórzy przyłapani byli na paleniu w jego wnętrzu. Sporo niedopałków znajdujemy choćby w piwnicy. Wszelkie uwagi ze strony mieszkańców są przez uczniów lekceważone, zdarza się też usłyszeć nieprzyjemne riposty. Interwencje w tej sprawie nie przyniosły niestety żadnych rezultatów. Dodam, że na budynku samej szkoły znajduje się skrzynka gazowa, na której zerwano kłódkę. Niewiele potrzeba, by doszło tu do jakiegoś nieszczęścia. Może czas, by ktoś się tym tematem zainteresował. Nie warto udawać, że problemu nie ma. Jeśli w szkole nie ma przyzwolenia na palenie, uczniowie znajdują sobie do tego miejsce w bliskim sąsiedztwie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.>>urządzili sobie palarnię w podwórzu budynku zlokalizowanego naprzeciwko niej<<I co? Właściciel czy zarządca tej nieruchomości nie potrafi poradzić sobie z tym problemem?
Młodzież od zawsze podpalała po pobliskich kamienicach, ja też kiedy uczęszczałem do Ekonomika. Różnica polega na tym, że dawniej ani mi, ani nikomu z moich znajomych nie przyszło do głowy tam zaśmiecać, a dzisiejszej młodzieży, wychowywanej bezstresowo, pozbawionej wszelkich wartości, kultury, często rozumu, także empatii i szacunku, nie sprawia to większego problemu.
Dawniej to dzielnicowy na dzielnicy tylko pas z kaburą sobie poprawił jak przechodził i wystarczyło aby żule przez tydzień srali w gacie.Czy to oznacza że teraz mamy nic nie robić?Teraz mamy XXI wiek, młodzież tak samo ma domy, rodziny, szkoły, nauczycieli, katechetów, księży itd. czyli wynika z tego że to nie wina młodzieży. Młodzieży nie można wymienić na inną, "grzeczniejszą" - trzeba z tym problemem się uporać bo to problem dorosłych jest.
Takie zażalenia do szkoły się zgłasza. A nie do gazety. Kolejna żenada...
>>urządzili sobie palarnię w podwórzu budynku zlokalizowanego naprzeciwko niej<<I co? Właściciel czy zarządca tej nieruchomości nie potrafi poradzić sobie z tym problemem?
Młodzież od zawsze podpalała po pobliskich kamienicach, ja też kiedy uczęszczałem do Ekonomika. Różnica polega na tym, że dawniej ani mi, ani nikomu z moich znajomych nie przyszło do głowy tam zaśmiecać, a dzisiejszej młodzieży, wychowywanej bezstresowo, pozbawionej wszelkich wartości, kultury, często rozumu, także empatii i szacunku, nie sprawia to większego problemu.
Dawniej to dzielnicowy na dzielnicy tylko pas z kaburą sobie poprawił jak przechodził i wystarczyło aby żule przez tydzień srali w gacie.Czy to oznacza że teraz mamy nic nie robić?Teraz mamy XXI wiek, młodzież tak samo ma domy, rodziny, szkoły, nauczycieli, katechetów, księży itd. czyli wynika z tego że to nie wina młodzieży. Młodzieży nie można wymienić na inną, "grzeczniejszą" - trzeba z tym problemem się uporać bo to problem dorosłych jest.