– Dyrektor stosował mobbing i molestował seksualnie – twierdzą nauczyciele z Dylągowej. – Nie mam sobie nic do zarzucenia – odpowiada Grzegorz Marszałek. Murem za nim stoją rodzice, choć sprawą zajmuje się prokuratura, a dyrektor został zawieszony w obowiązkach. W tle pojawia się też wątek – niejasnej zdaniem mieszkańców – przeszłości sekretarza gminy.
– Do lutego 2014 roku ze strony nauczycieli nie było żadnej skargi na mój temat. To, co dla mnie było normalnym zachowaniem szefa, dla nich było mobbingiem. Jeśli trzeba było coś poprawić w pracy, to mówiłem wprost. Zawsze na pierwszym miejscu stawiałem uczniów i rodziców. Ich oskarżenia są o tyle dziwne, że sami przyznawali, że mam autorytet – opowiada G. Marszałek. I zapewnia: – Nie mam sobie nic do zarzucenia.
Z. Zimoń zapewnia, że nie było innego wyjścia. – Do tej sprawy oddelegowała mnie pani wójt. To powinno zostać rozwiązane już dawno. Poprzednie władze miały prawny obowiązek się tym zająć. Wobec dyrektora postępowanie karne wszczęła prokuratura, a dyscyplinarne specjalna komisja. W myśl Karty nauczyciela w tej sytuacji organ prowadzący może go zawiesić lub odwołać – wyjaśnia.
Sekretarz zaznacza, że gmina zachowała się w porządku wobec G. Marszałka, ponieważ mogła go odwołać, a jedynie zawiesiła. – Życzę mu, żeby sprawa zakończyła się dla niego pozytywnie – mówi. – Ja nie wydaję wyroków, mam pełne zaufanie do prokuratury – podkreśla. Dodaje jednak: – Gdyby pan zobaczył dokumenty dotyczące tej sprawy, to by pan spadł z krzesła. Słowo honoru.
Na Facebooku został nawet utworzony profil w obronie dyrektora. Niektórzy anonimowo, inni oficjalnie komentują, że nauczyciele oczerniają Grzegorza Marszałka, że nie zasługują już na szacunek, o którym przez lata uczyli. A wszystko przez chore ambicje.
W tle pojawia się także przeszłość sekretarza. Zdaniem rodziców co najmniej nieczysta. Z. Zimoń miał przed ponad 10 laty, jako dyrektor ośrodka wychowawczego we Wrocławiu, demoralizować uczniów i prześladować nauczycieli. Sam sekretarz nie wypiera się tej sprawy. Zaznacza jednak, że nigdy nie został uznany za winnego ani przed sądem, ani przed komisją dyscyplinarną. Co więcej, nie usłyszał żadnych zarzutów prokuratorskich. – Prokuratura umorzyła tę sprawę na etapie postępowania przygotowawczego – mówi Z. Zimoń. – Komisja z kuratorium we Wrocławiu wymierzyła mi naganę z ostrzeżeniem. Ja się odwołałem i kara została uchylona – dodaje.
Zaznacza, że w odróżnieniu do sprawy G. Marszałka, jego w podobnej sytuacji odwołano jeszcze przed orzeczeniem komisji dyscyplinarnej.
Nauczyciele nie chcieli z nami rozmawiać na ten temat. Pełniący obowiązki dyrektora odesłał nas do prokuratury i gminy. W Prokuraturze Rejonowej w Rzeszowie dowiedzieliśmy się, że postępowanie jest prowadzone przeciwko Grzegorzowi M., a śledztwo jest obecnie w toku.
Konflikt w Zespole Szkół nr 5 w Dylągowej wybuchł na początku 2014 r. Jedna z nauczycielek dostała anonimowy list, bardzo krytyczny wobec niej i jej metod pedagogicznych.Dyrektor Grzegorz Marszałek przyznał się do jego autorstwa. – Za namową, choć ja tego nie napisałem. Liczyłem, że w ten sposób uda się wyciszyć niepotrzebne emocje. Miało to zostać między nami. Stało się inaczej – tłumaczy.
Wkrótce sprawa trafiła do Prokuratury Rejonowej w Rzeszowie. Zajęła się nią także komisja dyscyplinarna przy kuratorze oświaty, jednak zawiesiła ją do czasu rozstrzygnięcia przez prokuraturę.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.trzymaj się dyrektorze, te panie jeszcze będą płakać, wrócisz jaki i inny których opluwali a teraz proszą o pomoc, a dobrze by się stało aby ta pani zastanowiła się wogóle nad tym całym molestowaniem bo za chwile się okaże, że za to iż jej rękę podawałeś na przywitanie okaże się molestowaniem.
Niech lepiej nauczycielki wezmą się do wykonywania swojej pracy sumiennie, a nie bezpodstawnie oskarżają człowieka, który dba o dobro wszystkich!!!
Na litosc boska co robocie z naszymi dziećmi.niech te nauczycielki wezmna się do uczenia dzieci, a ta co wyraźnie chce koniecznie zostać dyrektorka to zapłaci przed bogiem,tak na sile wywalic dyrektora by sama zajęła jego stołek - to wielkie swinstwo gdzie babo masz rozum ,teraz rzecznik praw dziecka ma sprawę w rekach
co niektórzy myślą, iż po trupach do celu, zniszczyć, opluć drugiego, ale to wszystko na chwilę, panie nauczycielki patrzą tylko na to co teraz nie przejmują się nikim i niczym, kłamią, mataczą i to ma być dobrą nauką dla dzieci. Oby tylko dyrektor wrócił zobaczymy jak się wtedy będą czuć. Choć ja na jego miejscu bym im ręki nie podał bo zaś odbiorą to jako molestowanie, a czemu się tak tego molestowania czepiły, dla mnie tylko jedno wytłumaczenie ich faceci się nie sprawdzają. Pośmiewisko z całej wsi robią, a my i tak dyrektora bronić będziemy i mieszanie sekretarza nie pomoże.
komentarze z jednego kompa, nieźle.......
Błagam niech PAN wruci w Dylągowej jest masakra te nauczycielki na za dużo sobie pozwalają
trzymaj się dyrektorze, te panie jeszcze będą płakać, wrócisz jaki i inny których opluwali a teraz proszą o pomoc, a dobrze by się stało aby ta pani zastanowiła się wogóle nad tym całym molestowaniem bo za chwile się okaże, że za to iż jej rękę podawałeś na przywitanie okaże się molestowaniem.
Niech lepiej nauczycielki wezmą się do wykonywania swojej pracy sumiennie, a nie bezpodstawnie oskarżają człowieka, który dba o dobro wszystkich!!!
Na litosc boska co robocie z naszymi dziećmi.niech te nauczycielki wezmna się do uczenia dzieci, a ta co wyraźnie chce koniecznie zostać dyrektorka to zapłaci przed bogiem,tak na sile wywalic dyrektora by sama zajęła jego stołek - to wielkie swinstwo gdzie babo masz rozum ,teraz rzecznik praw dziecka ma sprawę w rekach