Dziewczęta z Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapii „Dom Matki Antoniny Mirskiej” w Przemyślu, prowadzonego jest przez Zgromadzenie Sióstr Opatrzności Bożej, postanowiły wziąć sprawy w swoje ręce i posprzątać zaśmiecone brzegi Sanu w ramach akcji „Idziemy na wagary. MOS sprząta Przemyśl”. Ich praca została doceniona przez wychowawców, władze miasta i z pewnością zauważona przez samych mieszkańców, bo nad rzeką zrobiło się... i czyściej, i przyjemniej.
– Akcję planowaliśmy od około 3 tygodni. Chcieliśmy w jakiś sposób nawiązać do pierwszego dnia kalendarzowej wiosny, kiedy zwykle szło się na wagary. Niejako dla podtrzymania tej tradycji i w celu pokazania naszym dziewczętom, że same też mogą mieć wpływ na to, jak wygląda ich najbliższe otoczenie, w piątek, 26 marca zaproponowaliśmy im... wycieczkę, o której celu dowiedziały się na dzień przed akcją – opowiada Amanda Bat, opiekun wydarzenia, psycholog w MOS w Przemyślu.
Nie było to jednak[paywall] tradycyjne zwiedzanie, ale pożyteczna inicjatywa, dzięki której nadsańskie bulwary wyraźnie wypiękniały, bo znikły z nich pozostawione przez mieszkańców: śmieci, butelki, puszki, niedopałki i tym podobne odpadki.
Organizatorom akcji udało się wcześniej nawiązać współpracę z miastem – prezydentem Wojciechem Bakunem i kierownikiem Biura Prezydenta Przemyśla Maciejem Wolańskim. Zapewnili oni odpowiednie zaplecze do zrealizowania przedsięwziecia: rękawiczki, maseczki i worki na śmieci.
Podopieczne ośrodka podzieliły się na cztery grupy. Każda wystartowała w innym miejscu. Jedna z nich zaczęła akcję sprzątania na wysokości Galerii „Sanowa”, druga przy moście im. Ryszarda Siwca, trzecia przy moście im. Orląt Przemyskich, a czwarta przy nadsańskim hotelu.
Wszystkie spotkały się mniej więcej w połowie drogi z workami pełnymi śmieci. Efekt inicjatywy to 65 wypchanych po brzegi worków. Wszystkie odpadki zostały od razu posegregowane.
– Na finał akcji trwającej mniej więcej 3,5 godziny zaplanowany był piknik w altanie na osiedlu Kmiecie, gdzie mogliśmy odpocząć po intensywnej pracy – podsumowuje A. Bat.
Odpoczynek był okazją do spotkania z prezydentem, kierownikiem BPP i radnym Marcinem Kowalskim, którzy podziękowali dziewczętom za inicjatywę. W ośrodku czekała też na nie nagroda w postaci słodkiego poczęstunku, której wręczenie powiązane było z rozstrzygnięciem konkursu, mającego wyłonić najbardziej efektywny tego dnia zespół.
Okazała się nim grupa, która uzbierała najwięcej, bo aż 21 worków śmieci. Tego dnia nie było też praktyk, a zyskany w ten sposób czas można było wykorzystać na odpoczynek od nauki.
Akcja przyniosła podwójną korzyść. Zyskali przemyślanie, bo spacer czystym brzegiem Sanu z pewnością jest przyjemniejszy, ale i same podopieczne MOS. Jak podkreśla koordynująca wydarzenie A. Bat, wspólna praca była też formą socjoterapii – dla podopiecznych ośrodka niezwykle ważnym elementem procesu nabywania kompetencji społecznych.
Placówka przeznaczona jest dla dziewcząt, które – z racji różnych problemów – mają obniżone poczucie własnej wartości i sprawności w zakresie pełnienia określonych ról społecznych.
– Ważne jest, żeby zauważyły swoją moc sprawczą i to, że same mają wpływ na wiele rzeczy i mogą coś zmienić – podsumowuje A. Bat.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Ścieżki rowerowej koło Albertów nikt nie sprząta istny syf
szkoda ze miasto ma gdzieś czystość na brzegu Sanu i nie gonią tego bydła co chleje na schodkach i ciężko im nawet flaszkę wrzucić do kosza, który stoi obok.
Świetna robota, postawa godna naśladowania przez wszystkich.
To się chwali!
Ścieżki rowerowej koło Albertów nikt nie sprząta istny syf
Brawo Wy... więcej takich akcji