Z nadejściem wiosny na działkach budzi się życie, co jest oczywistą oczywistością, ale w przypadku kryminałka nie chodzi o naturalny cykl wegetacyjny tylko o tzw. życie towarzyskie. Historia, którą dzisiaj przedstawiam, zaczęła się koło studni.
Ponieważ w ostatnich miesiącach natura poskąpiła wody, dla działkowiczów każda jej kropla jest niezwykle cenna. Na jednym z ogrodów działkowych przy jednej z dwóch czynnych studni spotkali się panowie A. i B. Ten pierwszy zwrócił uwagę drugiemu, że wychlapując na ziemię marnuje cenną wodę. To wystarczyło, żeby wywiązała się awantura, której odgłosy słychać było na końcu działek. Panowie pokrzyczeli na siebie i wrócili do swoich grządek. Pech chciał, że tydzień później ktoś zdemolował altankę na działce pana A. Wyłamany zamek w drzwiach, zniszczony leżak, nadpalony koc i porozbijane naczynia – wyliczał poszkodowany, zgłaszając to dzielnicowemu. Na koniec stwierdził, że sprawcą na pewno jest pan B., który po awanturze przy studni miał powody, żeby się zemścić, a poza tym widziano go. jak kręcił się koło działki A. Choć straty nie były duże, dzielnicowy potraktował sprawę niezwykle poważnie. Przesłuchał wszystkich, którzy mieli działki w pobliżu, tylko nie udało mu się dotrzeć do podejrzewanego, gdyż ten akurat wyjechał do sanatorium. Wreszcie, kiedy wrócił, wezwał go dzielnicowy, żeby przesłuchać na okoliczność uszkodzenia mienia. Pan B., słysząc, o co chodzi, najpierw popukał się znacząco w czoło, a potem wszystkiemu zaprzeczył, co potwierdził podpisem na protokole. Ponieważ nie było żadnych konkretnych dowodów, dzielnicowy zamierzał umorzyć sprawę z powodu niewykrycia sprawcy.Wtedy pojawił się nowy trop. Otóż jeden ze świadków przypomniał sobie, że widział trzech małolatów, którzy kręcili się przy altance pana A. Po nitce do kłębka i dzielnicowy dotarł do trzech chłopców w wieku 14 i 15 lat, którzy przyciśnięci przyznali się, że pewnego dnia, będąc na wagarach, z nudów włamali się do altanki i trochę tam nabałaganili. Teraz nastąpił zwrot i pan B. wniósł przeciwko panu A., sprawę z artykułu 234 kodeksu karnego, który brzmi, „ Kto, przed organem powołanym do ścigania lub orzekania w sprawach o przestępstwo, w tym i przestępstwo skarbowe, wykroczenie, wykroczenie skarbowe lub przewinienie dyscyplinarne, fałszywie oskarża inną osobę o popełnienie tych czynów zabronionych lub przewinienia dyscyplinarnego, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Bzdura , jeśli ten pierwszy zeznał ,ze sąsiad "MOŻE " być sprawcą . to tylko " może" . Natomiast nie stwierdził ,że to on i tylko on. A to różnica , duża różnica.
Możesz jakoś rozwinąć ten watek, bo nie wiadomo o co chodzi.https://deccoria.pl/uzytkownik/emilutka
Bzdura , jeśli ten pierwszy zeznał ,ze sąsiad "MOŻE " być sprawcą . to tylko " może" . Natomiast nie stwierdził ,że to on i tylko on. A to różnica , duża różnica.
Możesz jakoś rozwinąć ten watek, bo nie wiadomo o co chodzi.https://deccoria.pl/uzytkownik/emilutka