Reklama

Nasz materiał zainspirował reporterów Polsatu

12/07/2016 19:07

– Pierwszy raz się spotykam z taką sytuacją – przyznała Żanetta Kołodziejczyk-Tymochowicz z programu Interwencja Telewizji Polsat. Reporterów tego programu zaciekawił temat Marty Murawskiej z Oleszyc, który opisywaliśmy na łamach "Życia Podkarpackiego" dwukrotnie.

Pani Marta w grudniu 1999 r. kupiła mieszkanie od Urzędu Miasta i Gminy Oleszyce. Dokładnie 12 lat później o ten sam lokal upomniała się mieszkająca obecnie na Śląsku, ale pochodząca z Oleszyc pani B. Kobieta przedstawiła akt notarialny z 1950 r. Akt notarialny posiada również M. Murawska. Tyle że jej dokument datowany jest na grudzień 1999 r. Sprawa trafiła do sądu, który w pierwszej kolejności musi rozstrzygnąć, kto jest prawowitym właścicielem mieszkania. Rozstrzygnięcie odwleka się w czasie. – Do tej pory odbyła się tylko jedna rozprawa – mówi pani Marta. Czekają jeszcze dwie inne sprawy sądowe: o eksmisję i zasiedzenie. Zostały one jednak zawieszone do czasu ustalenia faktycznego prawa własności.

 

Reklama

Wzrośnie metraż

Gmina uważa, że sprzedała swoją własność i dziwi się, że rzekoma właścicielka upomniała się o niego dopiero po tylu latach. Burmistrz Andrzej Gryniewicz zwraca uwagę, że pod mieszkaniem pani Murawskiej znajduje się sklep. – Od lat pięćdziesiątych mamy dokumenty poświadczające, że to jest nasza własność – mówi. Co ciekawe, pani B. nie zażądała wydania jej tego lokalu, a jedynie znajdującego się na górze mieszkania. Istotne jest również to, że matka pani B. mieszkała w tej kamienicy aż do śmierci i nigdy nie upominała się o wspomniane mieszkanie.

Radca prawny urzędu zauważa, że gdyby przyznać pani B. sporną część kamienicy, posiadana przez nią własność wzrośnie o blisko 100 metrów kwadratowych w porównaniu do przedstawianego przez kobietę aktu notarialnego. Jednak biegli sądowi to właśnie pani B. przyznali rację w swoich opiniach.

Reklama

 

Najbardziej poszkodowana

O tej sprawie po raz pierwszy pisaliśmy w "Życiu Podkarpackim" w lutym 2015 r. W czerwcu br. wróciliśmy do sprawy. Po naszej publikacji tematem zainteresowała się również ekipa programu Interwencja Telewizji Polsat.

– Zdarza się, że pojawiają się spadkobiercy dotychczasowych właścicieli prywatnych. Ale przez kilkanaście lat mojej pracy, nigdy nie spotkałam się z sytuacją, żeby ktoś miał tego typu problem z powodu działania gminy. Zwróćmy uwagę, że mama pani Marty mieszkała w tym mieszkaniu już od 1984 roku – powiedziała nam Żanetta Kołodziejczyk-Tymochowicz, reporterka Polsatu, która zajmowała się tematem pani Marty.

- Obawiam się[paywall], że niestety ta sprawa nie zakończy się szybko i będzie trwała wiele lat. Każdy mówi o swoich racjach i ja to rozumiem. Każdy ma swoje dowody, ale pani Marta zrobiła wszystko zgodnie z prawem i to ona jest najbardziej poszkodowana – zauważyła dziennikarka Polsatu.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości