Od poniedziałku w przemyskich szkołach jest komplet nauczycieli, garstka uczniów i odwołane lekcje. Wszystko przez strajk. – My też mamy dzieci i rozumiemy problemy rodziców – mówią pedagodzy, którzy uczestniczą w proteście.
W Przemyślu do strajku przystąpiło 28 spośród 32 publicznych szkół i przedszkoli. Rodzice byli już na to przygotowani i większość z nich nie posłała dzieci do szkoły. W poniedziałek w strajkujących placówkach przebywało 284 dzieci i młodzieży, co stanowi ok. 3 proc. ogółu uczniów w całym mieście. We wtorek było ich jeszcze mniej – tylko[paywall] 166.
– Do pracy zgłosiło się 133 nauczycieli, czyli ok. 10 procent wszystkich zatrudnionych w przemyskiej oświacie. Wszystkim dzieciom, które przyszły dzisiaj do przedszkoli i szkół zapewniono opiekę nauczycieli. We wszystkich placówkach, w których działają stołówki, uczniom zapewniono wyżywienie, poza jednym przedszkolem i jedną szkołą podstawową – informował w poniedziałek Witold Wołczyk, rzecznik urzędu miejskiego. Kolejnego dnia sytuacja była niemal identyczna.
Dzieci miały też zapewniony posiłek. W niektórych szkołach średnich nie pojawił się żaden uczeń. W podstawówkach i przedszkolach zgłaszało się kilka lub kilkanaście osób.
W mieście już w poprzednim tygodniu powołano sztab kryzysowy na wypadek strajku. Spotkania odbywają się codziennie. W tej chwili w najtrudniejszej sytuacji są dyrektorzy gimnazjów i sami gimnazjaliści.
W środę (10 kwietnia) zaczynają się egzaminy końcowe i nie do końca wiadomo, czy będzie miał kto zasiąść w komisji. We wtorek wciąż trwały rozmowy, m.in. z dyrektorami szkół niepublicznych, aby zapewnić pełne skład komisji we wszystkich szkołach.
Nauczyciele zapewniają, że zdają sobie sprawę z tych utrudnień. Co więcej, dotykają one również ich samych. – My też mamy dzieci i rozumiemy problemy rodziców – mówią. Jedna z nauczycielek zaznacza, że ma syna gimnazjalistę i sama nie wie, jak sytuacja się potoczy w kwestii egzaminów. Inna ma dziecko przedszkolne i musi zorganizować opiekę dla niego. Mimo tego, do strajku przystąpiły, bo wierzą, że robią to w słusznej sprawie.
– Strajk wiąże się również z konsekwencjami finansowymi dla nas, bo za te dni nie otrzymujemy wynagrodzenia – zaznacza Dorota Tomaszewska, przewodnicząca komitetu strajkowego w Przedszkolu nr 3. Od nauczycielki z innej placówki usłyszeliśmy, że za każdy dzień potrącane jest 120 zł.
W poniedziałek rozpoczną się egzaminy dla 8-klasistów. Część humanistyczną i matematyczno-przyrodniczą będzie łatwiej zorganizować, bo można zgromadzić dużą liczbę uczniów na jednej sali. Gorzej z językiem obcym. Tu uczniowie mają do odsłuchu nagranie. Nie można go puścić na sali gimnastycznej, bo jest tam zbyt duży pogłos. Sala musi mieć odpowiednią akustykę. Co za tym idzie – potrzeba więcej pomieszczeń i więcej komisji.
– Kolejna sprawa to dzieci z orzeczeniami, które wymagają nauczyciela wspomagającego. Jeśli taki nauczyciel będzie strajkował, dziecko pewnie samo sobie nie poradzi – zauważa Halina Kasyan, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 6. Jak zaznacza, obecnie rozmawia z emerytowanymi nauczycielami, którzy wyrazili chęć pomocy.
Do matur pewnie strajk się zakończy, ale czy abiturienci zostaną sklasyfikowani na czas? Zakończenie roku szkolnego dla maturzystów przewidziane jest na 26 kwietnia. Wcześniej muszą się odbyć rady klasyfikacyjne. – Jeśli tak się nie stanie, uczniowie nie zostaną dopuszczeni do matur, bo nie mają ukończonej szkoły. Nie mam pojęcia jak do tego podejdzie Centralna Komisja Egzaminacyjna i ministerstwo – mówi Mariusz Zamirski, dyrektor II LO w Przemyślu.
Nauczyciele starają się być solidarni. Do strajku przystąpili także członkowie „Solidarności”, choć ten związek w niedzielę podpisał porozumienie z rządem. Pedagodzy podchodzą do tego krytycznie. – Zwiększenie pensum, czyli liczby godzin lekcyjnych, o jedną trzecią oznacza zwolnienie co trzeciego nauczyciela. Moja podwyżka równa się zwolnieniu mojej koleżanki – zauważa Adam Pawłowski z SP 6.
- - -
W powiecie lubaczowskim strajkują niemal wszystkie placówki. W samym Lubaczowie normalnie pracuje tylko miejski żłobek. Jak się dowiedzieliśmy w urzędzie miejskim, w SP nr 1 strajkuje 50 proc. nauczycieli, a do szkoły przyszło 3 uczniów. W SP nr 2 strajkują wszyscy, a zgłosiło się 2 uczniów. Żaden z rodziców nie posłał dzieci do przedszkoli.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Trzymajcie się.Jesteśmy z wami.Moi najbliżsi a a także przyjaciele.Nie dajcie się złamać.Nie wszyscy muszą żyć na kolanach.Można też żyć godnie.Boso ale w ostrogach jak mawiał mój Dziadek
Każdy chce godnie zarabiać. Ale żądania te są za wysokie na jeden raz. Niektórzy nauczyciele nie zasługują na to, stracili swoje powołanie. Krzyczą, obrażają dzieci. Nie tłumaczą odpowiednio a potem zadają zadanie i wymagają. Rodzice tolerują to i nie interweniują i tak się dzieje.
Kolego Ja, a kto stwierdził że tłumaczą nieodpowiednioTy? To dotłumacz w domu synowi lepiej i niech zagnie nauczyciela na następnej lekcji jak będzie wymagał.
50% dzieci chodzi na korepetycje, a drugie 50% nic nie umie i idą do zawodówek.
50 % tych biednych nauczycieli dorabia na czarno udzielając dodatkowych lekcji popołudniami, w dniach wolnych od pracy a nawet święta . Nie mam nic do nauczycieli ale wyłącznie tych z powołania
Zwróciliście uwagę, że nauczyciele nie komentują na forach lawiny hejtu, która na nich spada. Ciekawe dlaczego? Tyle mają wolnego czasu, że mogliby to robić od 11 godziny każdego dnia (przecież pracują po 3 godziny dziennie). Ktoś jednak zalewa Internet swoimi mądrościami, myślę że to SZLACHTA, KTÓRA NIE PRACUJE. Proponuję spędzić ten wolny czas jaki jest wam dany ze swoimi dziećmi. Przekażcie im odrobinę podstawowej wiedzy o świecie z którą kiedyś każde dziecko przychodziło do szkoły. Nie wysyłacie ich tam tylko ze smartfonem i tabletem.
Nikt z polityków oficjalnie tego nie powie że polski model nauczania przechodzi na wzór amerykański.Czyli kiepskie nauczanie w szkołach publicznych, dobre w szkołach prywatnych i kościelnych. To widać i czuć. Dobrzy nauczyciele odejdą jeśli jeszcze tego nie zrobili a w publicznych ci najsłabsi, kiepsko opłacani a przyjdzie czas niedługo że będą uczyć ludzie po kursach w ZDZ-ach.To jest amerykański wzorzec demokracji. Kto pieniążki ma ten jedzie do Afryki / na safari/, wcześniej skończy dobrą szkołę i dobry uniwersytet, a kto pieniążków nie ma do szkoły publicznej w której nauczy się jako tako pisać, czytać , liczyć i....... na zlewozmywak. Bogaci właściciele hoteli,restauracji firm budowlanych i innych nie potrzebują ludzi dobrze wykształconych. Wszystko wraca na swoje tory, dzieci biedoty do roboty fizycznej, ile już teraz jest rodziców których nie stać na kształcenie dzieci zdolnych? Przecież nauczyciele maja w tym temacie wiedzę. Chcieliśmy demokracji to ją mamy.
Nie po to dzieci chodzą do szkoły żeby rodzić miał tłumaczyć. Ja nie pisałem żeby dokopać nauczycielom, też uważam że powinni zarabiać więcej. Ale na raz to chyba za dużo chcą. Przez tyle lat bez podwyżek nie żądali w taki sposób. Chodziło mi z tłumaczeniem, że niektórzy nauczyciele odbebnią swoje a potem wymagają. Zadania zadadzą i potem jedynki lecą. A naprawdę są tacy. Potrafią wynik napisać jak im obliczenia samemu nie wychodzą. A z obrażaniem dzieci i wyzywaniem też prawda. Owszem nie wszyscy ale tak się dzieje teraz w szkołach.
Powołania to proszę sobie szukać u księdza.
Kataster mamy jak w banku, po spełnieniu żądań budżetówki. Ciekawe za, co go zapłacą miliony emerytów i rencistów? Zastawią domy i mieszkania na poczet podatku?
Nigdy nie uczęszczałam na korepetycje, udało mi się zdać maturę na bardzo wysokim poziomie, dzięki temu, ze były organizowane zajęcia pozalekcyjne przygotowujące do egzaminów, dostałam się na wymarzone studia - wszystko dzięki nauczycielom którzy dobrze przekazali wiedzę i byli zaangażowani całym sercem w przygotowania :) rozumowanie, że 50% która nie chodzi na korepetycje i kończy w zawodówce jest błędne :)
ogromny Szacun dla nauczycieli!!!!!!!!!!!!! Trolle pisowskie zawsze bedą obracały "kota ogonem" Neokomuna sprawia, że przegra.
Nie mam nic przeciwko podwyżkom ale z automatu niech każdy nauczyciel założy działalność gospodarczą i zacznie wystawiać rachunki lub paragony za prywatne korepetycje które nie są tanie Przestaną wspierać szarą strefę a podatki które zapłacą z korepetycji wystarczająco wespra państwo na ich podwyżki.
Trzymajcie się.Jesteśmy z wami.Moi najbliżsi a a także przyjaciele.Nie dajcie się złamać.Nie wszyscy muszą żyć na kolanach.Można też żyć godnie.Boso ale w ostrogach jak mawiał mój Dziadek
Każdy chce godnie zarabiać. Ale żądania te są za wysokie na jeden raz. Niektórzy nauczyciele nie zasługują na to, stracili swoje powołanie. Krzyczą, obrażają dzieci. Nie tłumaczą odpowiednio a potem zadają zadanie i wymagają. Rodzice tolerują to i nie interweniują i tak się dzieje.
Kolego Ja, a kto stwierdził że tłumaczą nieodpowiednioTy? To dotłumacz w domu synowi lepiej i niech zagnie nauczyciela na następnej lekcji jak będzie wymagał.