Reklama

Nauczyciele: – My też jesteśmy rodzicami [ZDJĘCIA ZE STRAJKU]

09/04/2019 20:00

Od poniedziałku w przemyskich szkołach jest komplet nauczycieli, garstka uczniów i odwołane lekcje. Wszystko przez strajk. – My też mamy dzieci i rozumiemy problemy rodziców – mówią pedagodzy, którzy uczestniczą w proteście.

W Przemyślu do strajku przystąpiło 28 spośród 32 publicznych szkół i przedszkoli. Rodzice byli już na to przygotowani i większość z nich nie posłała dzieci do szkoły. W poniedziałek w strajkujących placówkach przebywało 284 dzieci i młodzieży, co stanowi ok. 3 proc. ogółu uczniów w całym mieście. We wtorek było ich jeszcze mniej – tylko[paywall] 166.

– Do pracy zgłosiło się 133 nauczycieli, czyli ok. 10 procent wszystkich zatrudnionych w przemyskiej oświacie. Wszystkim dzieciom, które przyszły dzisiaj do przedszkoli i szkół zapewniono opiekę nauczycieli. We wszystkich placówkach, w których działają stołówki, uczniom zapewniono wyżywienie, poza jednym przedszkolem i jedną szkołą podstawową – informował w poniedziałek Witold Wołczyk, rzecznik urzędu miejskiego. Kolejnego dnia sytuacja była niemal identyczna.

Dzieci miały też zapewniony posiłek. W niektórych szkołach średnich nie pojawił się żaden uczeń. W podstawówkach i przedszkolach zgłaszało się kilka lub kilkanaście osób.

Reklama

W mieście już w poprzednim tygodniu powołano sztab kryzysowy na wypadek strajku. Spotkania odbywają się codziennie. W tej chwili w najtrudniejszej sytuacji są dyrektorzy gimnazjów i sami gimnazjaliści.

W środę (10 kwietnia) zaczynają się egzaminy końcowe i nie do końca wiadomo, czy będzie miał kto zasiąść w komisji. We wtorek wciąż trwały rozmowy, m.in. z dyrektorami szkół niepublicznych, aby zapewnić pełne skład komisji we wszystkich szkołach.

 

Po kieszeni za strajk

Nauczyciele zapewniają, że zdają sobie sprawę z tych utrudnień. Co więcej, dotykają one również ich samych. – My też mamy dzieci i rozumiemy problemy rodziców – mówią. Jedna z nauczycielek zaznacza, że ma syna gimnazjalistę i sama nie wie, jak sytuacja się potoczy w kwestii egzaminów. Inna ma dziecko przedszkolne i musi zorganizować opiekę dla niego. Mimo tego, do strajku przystąpiły, bo wierzą, że robią to w słusznej sprawie.

Reklama

– Strajk wiąże się również z konsekwencjami finansowymi dla nas, bo za te dni nie otrzymujemy wynagrodzenia – zaznacza Dorota Tomaszewska, przewodnicząca komitetu strajkowego w Przedszkolu nr 3. Od nauczycielki z innej placówki usłyszeliśmy, że za każdy dzień potrącane jest 120 zł.

 

Co z egzaminami?

W poniedziałek rozpoczną się egzaminy dla 8-klasistów. Część humanistyczną i matematyczno-przyrodniczą będzie łatwiej zorganizować, bo można zgromadzić dużą liczbę uczniów na jednej sali. Gorzej z językiem obcym. Tu uczniowie mają do odsłuchu nagranie. Nie można go puścić na sali gimnastycznej, bo jest tam zbyt duży pogłos. Sala musi mieć odpowiednią akustykę. Co za tym idzie – potrzeba więcej pomieszczeń i więcej komisji.

– Kolejna sprawa to dzieci z orzeczeniami, które wymagają nauczyciela wspomagającego. Jeśli taki nauczyciel będzie strajkował, dziecko pewnie samo sobie nie poradzi – zauważa Halina Kasyan, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 6. Jak zaznacza, obecnie rozmawia z emerytowanymi nauczycielami, którzy wyrazili chęć pomocy.

Reklama

Do matur pewnie strajk się zakończy, ale czy abiturienci zostaną sklasyfikowani na czas? Zakończenie roku szkolnego dla maturzystów przewidziane jest na 26 kwietnia. Wcześniej muszą się odbyć rady klasyfikacyjne. – Jeśli tak się nie stanie, uczniowie nie zostaną dopuszczeni do matur, bo nie mają ukończonej szkoły. Nie mam pojęcia jak do tego podejdzie Centralna Komisja Egzaminacyjna i ministerstwo – mówi Mariusz Zamirski, dyrektor II LO w Przemyślu.

Nauczyciele starają się być solidarni. Do strajku przystąpili także członkowie „Solidarności”, choć ten związek w niedzielę podpisał porozumienie z rządem. Pedagodzy podchodzą do tego krytycznie. – Zwiększenie pensum, czyli liczby godzin lekcyjnych, o jedną trzecią oznacza zwolnienie co trzeciego nauczyciela. Moja podwyżka równa się zwolnieniu mojej koleżanki – zauważa Adam Pawłowski z SP 6.

Reklama

 

 - - -

W powiecie lubaczowskim strajkują niemal wszystkie placówki. W samym Lubaczowie normalnie pracuje tylko miejski żłobek. Jak się dowiedzieliśmy w urzędzie miejskim, w SP nr 1 strajkuje 50 proc. nauczycieli, a do szkoły przyszło 3 uczniów. W SP nr 2 strajkują wszyscy, a zgłosiło się 2 uczniów. Żaden z rodziców nie posłał dzieci do przedszkoli.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Tadeusz - niezalogowany 2019-04-09 20:13:39

    Trzymajcie się.Jesteśmy z wami.Moi najbliżsi a a także przyjaciele.Nie dajcie się złamać.Nie wszyscy muszą żyć na kolanach.Można też żyć godnie.Boso ale w ostrogach jak mawiał mój Dziadek 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Ja - niezalogowany 2019-04-09 21:54:05

    Każdy chce godnie zarabiać. Ale żądania te są za wysokie na jeden raz. Niektórzy nauczyciele nie zasługują na to, stracili swoje powołanie. Krzyczą, obrażają dzieci. Nie tłumaczą odpowiednio a potem zadają zadanie i wymagają. Rodzice tolerują to i nie interweniują i tak się dzieje.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    V - niezalogowany 2019-04-10 07:11:39

    Kolego Ja, a kto stwierdził że tłumaczą nieodpowiednioTy? To dotłumacz w domu synowi lepiej i niech zagnie nauczyciela na następnej lekcji jak będzie wymagał. 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama