Reklama

W Rubinie karmią klientów od prawie 70 lat

17/08/2016 17:00

Aby nazwa baru – Rubin – współgrała z wystrojem wnętrza, właściciele wyłożyli przed laty ściany lokalu płytami w kolorze rubinowym. Nie zamierzają pozbywać się tego charakterystycznego elementu dekoracyjnego, który klientom kojarzy się z czasami schyłku PRL-u. Modyfikują natomiast kartę dań, unowocześniają zaplecze.

Rubin istnieje od 7 stycznia 1992 r., zatem jego historia sięga minionego wieku. Obecnie jego właścicielami są Iwona i Tomasz Czadowscy – matka oraz syn. Wcześniej bar prowadził Jerzy Czadowski, następnie państwo Czadowscy wspólnie, pani Iwona wraz z teściową – Krystyną Ciupińską i synem. – Prawdę powiedziawszy Rubin powinien być restauracją, jednak za czasów, kiedy staraliśmy się o stosowne koncesje, bardzo ciężko było je dostać. Nie mieliśmy zezwolenia na sprzedaż alkoholu, a lokal trzeba było otwierać. Obecnie nie ma przeciwskazań, by Rubin był restauracją, tyle że my nie chcemy[paywall] zmieniać nazwy, która się przyjęła – wyznaje Iwona Czadowska.

Relikt minionej epoki

Bar wyróżnia spośród innych wystrój z czasów schyłku PRL. Królują tu płyty laminowane w kolorze rubinowym, które niegdyś bardzo ciężko było zdobyć. – Celowo ich nie zmieniamy, utrzymując w lokalu klimat minionego wieku. Inne są natomiast stoliki, choć podobne do poprzednich. Z kolei fotele zastąpiły krzesła. Gdy Rubin stał się popularny, musieliśmy skrócić bufet, aby wygospodarować miejsce na toaletę dla klientów. Zmiany wprowadzamy również na zapleczu, tu idziemy do przodu i jesteśmy w XXI wieku – podkreśla właścicielka.

Reklama

Menu nie może być nudne

– W naszym menu mamy tradycyjne dania polskie i galicyjskie, oferujemy również wiele dań sezonowych, na przykład knedle z truskawkami, ze śliwkami, chłodnik, karp po żydowsku, surówki wiosenne, zimowe – wymienia Tomasz Czadowski. Popularnością wśród klientów cieszą się: placek węgierski, pierogi ruskie, z kapustą, z grzybami, z kaszą gryczaną i mięsem, w okresie letnim również z jagodami, gołąbki, comberek z królika w śmietanie. – W piątki podajemy barszcz ukraiński, w niedzielę rosół z makaronem, codziennie inną zupę dnia. Wczoraj była ogórkowa, dzisiaj krupnik. Serwujemy także zupy stałe – wyjaśnia Tomasz. – Nie może być nudno, z uwagi na klientów, którzy systematycznie nas odwiedzają. Staramy się podać wszystko szybko, ładnie – dodaje Iwona. 


fot.Aleksandra Białoń
Iwona oraz Tomasz Czadowscy na tle „rubinowych” ścian. Laminowane płyty, produkt z czasów PRL-u wyróżniają lokal spośród innych.

Reklama

Od zawsze związani z gastronomią

Czadowscy, zajmując się gastronomią, kontynuują tradycję rodzinną. – Mój pradziadek, Józef Krupa, otworzył lokal gastronomiczny w tym miejscu, czyli przy ulicy Kazimierza Wielkiego 19, niegdyś 41, już w 1947 roku. Posiadamy poświadczające ten fakt skany zezwolenia i karty rejestracyjnej – Tomasz odsyła do strony internetowej Rubina, gdzie można obejrzeć wspomniane dokumenty.

Lokal jest własnością Czadowskich, pomimo tego trudno byłoby im w obecnych realiach się utrzymać, gdyby nie dowozili posiłków na telefon. – To nas uratowało, bo czasy są ciężkie, ludzie mniej wychodzą, są coraz bardziej wygodni, poza tym w centrum nie ma gdzie postawić samochodu – parking jest płatny i zawsze zajęty, klienci kupują przez internet albo jeżdżą do galerii. Lata wstecz, zanim uszczelniono granicę, było lepiej. Jednak na dobre pogorszyło się po otworzeniu galerii, bowiem do centrum mało kto przychodzi – zauważa właścicielka Rubina. – Ponadto w supermarketach jest mnóstwo półproduktów, mrożonek – dodaje.

Reklama

Czadowscy postawili zatem na dowóz na telefon, ale i na jakość potraw. – Bazujemy na produktach wysokiej jakości, mięsach renomowanych firm, nie patrzymy, żeby było złotówkę czy pięćdziesiąt groszy taniej. Nie używamy półproduktów, konserwantów, substancji aromatycznych identycznych z naturalnymi.

W obecnej chwili Iwona i Tomasz zatrudniają 11 osób. – To dobra załoga, na której możemy polegać. Niektórzy pracują tu od początku, od stycznia 1992 roku. Nie szastamy ludźmi, mają pewną pracę, po tylu latach wiemy, czego się po sobie nawzajem spodziewać. Stała załoga ma znaczenie również dla klientów, którzy przyzwyczajają się do smaków, do ręki szefa – stwierdza Iwona. 


AB
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Nikita - niezalogowany 2016-08-17 17:48:24

    John Hell podobno zaprosił redaktorów tygodnika "Życie Podkarpackie" na ruskie pierogi...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Nikita - niezalogowany 2016-08-17 18:50:18

    Potrawy, których powinni unikać banderowcy:polski bigoszupa ogórkowaszary sos ruskie pierogikarp po żydowsku

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    g - niezalogowany 2016-08-17 20:20:18

    pyszny barszcz z uszkami!!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości