Reklama

Nie jestem Tomaszem Judymem. Mam ogromne wsparcie w ludziach!

Pasja czy zawód? Z Renatą Garbarczyk, pedagogiem pracującym w Szkole Podstawowej im. św. Jadwigi Królowej w Krasiczynie, nominowaną w konkursie wydawnictwa Nowa Era – eduSensus Education Awards w kategorii „Pedagog Roku 2024”, rozmawiamy o wyzwaniach współczesnej szkoły, relacjach uczeń – nauczyciel – rodzic będących kluczem do sukcesu oraz o tym, co daje energię, by wciąż chciało się chcieć.

Kilka dni temu, 14 października, świętowaliśmy Dzień Nauczyciela. To dobra okazja do rozmowy o szkole i edukacji, która jest dla Pani środowiskiem pracy. Czy jako mała dziewczynka marzyła Pani o pracy w tym miejscu?

– Zawód nauczyciela zawsze gdzieś był w mojej głowie. W rezultacie w życiu dorosłym te dziecięce marzenia się ziściły. Ze szkołą jestem związana przez całe swoje życie zawodowe, z niewielkimi przerwami lub momentami, kiedy łączyłam pracę w oświacie z pracą w innej instytucji. Do szkoły w Krasiczynie trafiłam 4 lata temu, a wcześniej pracowałam w Zespole Państwowych Szkół Muzycznych w Przemyślu, gdzie uczyłam klasy I – III.

Reklama

Startuje Pani w ogólnopolskim konkursie wydawnictwa Nowa Era – eduSensus Education Awards, w kategorii „Pedagog Roku 2024”. Laureatów poznamy 18 października. Już sama nominacja to duże wyróżnienie. Konkurs promuje najbardziej kreatywnych, innowacyjnych pedagogów, aktywnie włączających do swojej pracy nowe technologie.

– Bardzo się cieszę z tej nominacji. By się znaleźć w grupie nominowanych, trzeba było spełnić szereg kryteriów, aby móc przejść do kolejnego etapu, czyli głosowania. Swoje typy wskazywać mogli internauci, dodatkowo obrady prowadzi też jury. Jako szkoła startujemy też w kategorii „Szkoła równych szans do 250 osób”. To pokłosie licznych działań, które wspólnie z uczniami podejmowałam w poprzednich latach. Były to warsztaty, spektakle, spotkania z ciekawymi gośćmi, wpływające pozytywnie na ich rozwój i postrzeganie świata.

Reklama

Ma Pani na koncie również inne wyróżnienie – Podkarpacki Certyfikat Edukacyjny. To znak jakości przyznawany nauczycielom innowatorom, którzy wprowadzają do szkół nowoczesne metody nauczania, rozwijają umiejętności cyfrowe, systematycznie się szkolą. Stara się Pani iść z duchem czasu?

– Certyfikat nadawany przez Podkarpackie Centrum Edukacji Nauczycieli uzyskałam jako jedyny nauczyciel w województwie podkarpackim. Udało mi się zrealizować[paywall] odpowiednią ilość szkoleń pod okiem mentorów. To szkolenia o różnej tematyce, między innymi uczące pracy z nowymi technologiami w szkole, czyli tego, jak wykorzystywać je w działaniach z uczniami i jak oni będą z nich korzystać. Jest wiele obaw co do tego, czy nowe technologie nie zdominują dzieciaków na tyle, że staną się jedynie biernymi odbiorcami informacji dostępnych w wirtualnym świecie. Uważam jednak, że nie można się przed tym bronić, bo kiedy na dobre wejdą do szkół, my, nauczyciele, nie będziemy już mieli prawa głosu. Teraz możemy mieć realny wpływ na to, jak sztuczna inteligencja będzie wykorzystywana w przyszłości w edukacji.

Reklama

Pani wyróżnienia to zapewne także efekt ogromnego zaangażowania w szkolne projekty i przedsięwzięcia, dzięki którym macie na koncie wiele wspólnych osiągnięć...

–  W tym roku kolejny raz startujemy w wojewódzkim konkursie „Odblaskowa szkoła”, w zeszłym udało się nam zająć 3. miejsce. Zajęliśmy też 1. miejsce w województwie w konkursie „Aktywni Błękitni”. Wiele sukcesów odnieśliśmy na szczeblu powiatowym, To na przykład 1. miejsce za spektakl w konkursie „Porozmawiajmy o uzależnieniach”. W tym roku dochodzą nowe pomysły, choćby gra terenowa na terenie krasiczyńskiego parku, do której zaprosiliśmy szkoły mające za patronkę św. Królową Jadwigę. Angażując uczniów w różnorakie działania, odciągamy ich trochę od komputerów, gier i internetu. Przygotowując się do konkursów, skupiają się na kwestii własnej edukacji, a nie tylko na biernym patrzeniu w monitory. Zatem nowe technologie tak, ale z uwagą na to, by uczeń nie był jedynie biernym odbiorcą internetowych treści.

Reklama

Angażuje też Pani uczniów w działania wolontariackie na rzecz seniorów. W dzisiejszych realiach to chyba nie takie łatwe namówić uczniów do takiej dodatkowej aktywności?

– Kiedy rozpoczęłam pracę w szkole w Krasiczynie, już funkcjonował tu wolontariat na rzecz podopiecznych Ekumenicznego Domu Pomocy w Prałkowcach. Przynajmniej raz w miesiącu, w piątki, jeździmy po lekcjach z uczniami do tej placówki. Spędzamy z seniorami czas w różny sposób. Gramy w szachy, warcaby, bierki, wspólnie śpiewamy przy akompaniamencie uczniów. A 9 października wspólnie z dziećmi świętowaliśny 100. urodziny jednej z podopiecznych. Jak udaje się nam namówić młodzież do pozaszkolnej aktywności? Nie było łatwo, ale mamy razem z paniami Katarzyną Ryniak, Marzanną Zacharą siłę przebicia i skutecznie osiągamy cel. Takie spotkanie niosą za sobą obopólne korzyści.

Reklama

Czy udaje się Pani „nie przynosić” pracy do domu”?

– Nie udaje się. Sporo czasu zajmuje szukanie koncepcji, co można zrobić w danym tygodniu, co ulepszyć w codziennej pracy w postaci zajęć korekcyjno-kompensacyjnych dla uczniów, którzy posiadają opinie lub orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego. To także rozmowy z wychowawcami o bieżących problemach w klasie, spotkania z rodzicami. A moje dodatkowe działania szkolne i pozaszkolne wynikają z moich zainteresowań i pasji.

Czy dzisiejsza młodzież jest trudna?

Reklama

– Myślę, że przed młodymi ludźmi czasem pojawiają się wyzwania, z którymi nie zawsze są w stanie właściwie sobie poradzić. Jeżeli mają odwagę poprosić o wsparcie kogoś z dorosłych – rodzica, wychowawcę, pedagoga czy innego ze szkolnych specjalistów – to na pewno ktoś wyciągnie ich z tarapatów. A jeśli tego wsparcia zabraknie, jeden problem może pociągnąć kolejne, co prowadzi do eskalacji nieszczęścia, z którym młody człowiek się mierzy. Zawsze mówię, że za sukcesem ucznia stoją: nauczyciele, specjaliści szkolni oraz rodzice. Wystarczy, że jeden z elementów tej układanki w którymś momencie nie działa tak, jak należy, i już sukces tego konkretnego młodego człowieka zaczyna się chwiać. Wychowanie ucznia wykształconego, z dobrą średnią, ale też pewnego siebie, znającego swoją wartość, potrafiącego później poradzić sobie w różnych sytuacjach życiowych, to naprawdę ciężka praca, na którą składa się każde z wymienionych ogniw.

Jest Pani typem pedagoga, któremu nie brakuje pasji i energii do wymyślania coraz to nowych inicjatyw. Jak się to robi, żeby wciąż chciało się chcieć?

Reklama

– Moim zdaniem za sukcesem jednostki zawsze stoją jeszcze jakieś inne osoby. W moim przypadku to rodzina, która mnie wspiera i na której mogę polegać, dyrekcja szkoły, która zgadza się na te wszystkie moje przedsięwzięcia, ale też koleżanki i koledzy z pracy, którzy podobnie jak ja mocno się angażują w szkolne sprawy i rozumieją, że praca w edukacji nie trwa tylko od dzwonka do dzwonka. Wspieramy się i to nas motywuje, mamy poczucie, że jesteśmy silną, solidną grupą. Możemy na siebie liczyć i w pracy, i po pracy. To daje mi poczucie, że nie jestem Tomaszem Judymem, który sam się ze wszystkim zmaga.

Jakie jest Pani motto w edukacji, w codziennej pracy z uczniami?

Reklama

– To zdanie „Za sukcesem lidera stoi zwycięski zespół”. Mieści się w nim wszystko to, o czym mówiłam.

Dziękuję za rozmowę i życzę kolejnych sukcesów.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 17/10/2024 14:40
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama