Reklama

Nie szczepisz się? Płacisz za pobyt w szpitalu

- Uchylający się od szczepień powinni płacić za leczenie z własnej kieszeni – uważa, podobnie jak prof. Anna Piekarska, kierownik Katedry i Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii szpitala im. Biegańskiego w Łodzi, lek. med. Marek Krupowczyk – rzecznik podkarpackich struktur „Porozumienia Zielonogórskiego”, zrzeszającego lekarzy rodzinnych.

Narodowy Program Szczepień wyraźnie przyśpieszył. Lekarze rodzinni z Porozumienia Zielonogórskiego zwrócili jednak niedawno uwagę, że istnieją osoby wykluczone z systemu opartego na powiadomieniach SMS-owych.

Bywa on czasami nie do przejścia dla ludzi starszych, nieporadnych cyfrowo. O realizacji programu szczepień, jego słabych punktach i zmęczeniu pandemią personelu medycznego i samych pacjentów rozmawiamy ze specjalistą medycyny rodzinnej, lek. med. Markiem Krupowczykiem – rzecznikiem podkarpackich struktur „Porozumienia Zielonogórskiego”, zrzeszającego lekarzy rodzinnych.

19 kwietnia lekarze rodzinni z Porozumienia Zielonogórskiego opublikowali na stronie internetowej informację, z której wynika, że wciąż istnieją osoby, które korzystają tylko z telefonów stacjonarnych, a nawet jeśli mają komórkę, to nie potrafią odebrać SMS-a. Również tego z powiadomieniem o terminie szczepienia czy jego przesunięciu. Takie osoby system niejako wyklucza z programu szczepień przeciwko COVID-19 i mogą one skorzystać z ich dobrodziejstwa wyłącznie dzięki swoim lekarzom rodzinnym, znającym ich sytuację i personelowi przychodni, do której należą. Czy dostrzega Pan taki problem w naszym regionie?[paywall]

Reklama

– Oczywiście. Jako przychodnia POZ kontaktujemy się między innymi z osobami starszymi. I niestety z tą komunikacją bywa różnie. Zdarza się, że takie osoby mają problem z obsługą komórki lub dysponują wyłącznie telefonem stacjonarnym. Problemem jest też to, że często nie dosłyszą, co się do nich mówi. Są po prostu pewne ułomności związane z wiekiem. Bywa, że seniorzy podają jako numer kontaktowy komórkę dziecka czy kogoś z rodziny, kto w momencie, kiedy akurat chcemy przekazać informację o szczepieniu, na przykład o jego przesunięciu, jest w pracy i ma wyłączony telefon. I wówczas kontakt jest zerowy.

Jakie słabe elementy systemu procesu realizacji systemu szczepień zauważa Pan jako lekarz rodzinny?

Reklama

– Panuje bałagan, wynikający między innymi z nieregularnych dostaw szczepionek. Góra mówi, że jeśli szczepionki nie dotrą, wystarczy przełożyć harmonogram, ale przełożenie go z dnia na dzień to wykonanie około 60 telefonów do pacjentów. Dla przychodni, które włączyły się do programu szczepień, to trochę życie na tykającej bombie, bo zmiana w terminach szczepień, która zaskakuje znienacka, wiąże się z nagłą koniecznością różnych działań związanych z odpowiednim przygotowaniem przychodni.

Mam wrażenie, że sytuacja i dezorganizacja przerosły nasze możliwości. Pracując w podstawowej opiece zdrowotnej, czyli przyjmując pacjentów i jednocześnie udzielając teleporad, trzeba się wyłączyć na 3 – 4 godziny trwania szczepień w jednym lub dwóch dniach w tygodniu, bo małe przychodnie zwykle realizują jakieś 30 – 60 szczepień tygodniowo. To spory, dodatkowy wysiłek, szczególnie, gdy personel nie jest liczny, i jednocześnie duża zmiana organizacyjna. Część przychodni, które podjęły ten wysiłek i zgłosiły się do realizacji programu szczepień, zaczyna się powoli z niego wycofywać. Osobną kwestią są problemy w kontakcie z narzuconymi nam hurtowniami, wszystko odbywa się drogą e-mailową, a nie wszystko da się w ten sposób załatwić, szczególnie gdy trzeba wykonać korektę.

Czy miał Pan taką sytuację, że z powodu niestawienia się kogoś na szczepienie niewykorzystaną dawkę musiał Pan zutylizować?

Reklama

– Nie zmarnowałem żadnej dawki szczepionki, dla mnie byłby to grzech.

Ludzie często nie stawiają się na szczepienie?

– Owszem, zdarzały się sytuacje, że zapisany pacjent po prostu się nie pojawiał. Bywa i tak, że ktoś zachoruje, czy to na COVID czy inną chorobę, albo wypadnie mu coś nagłego i trzeba dokonać korekty w harmonogramie i w ostatniej chwili szukać innej osoby na to miejsce. To kolejne zadanie dla personelu. W takiej awaryjnej sytuacji obdzwaniamy osoby z listy rezerwowej, ale czasem zdarzało się i tak, że wiele z osób z tej listy nie mogło lub nie chciało przyjść z marszu na szczepienie, więc czasem przypominało to łapankę.

Reklama

Krok dotyczący uwolnienia szczepień dla osób 18 plus w przypadku ryzyka zmarnowania szczepionki oraz szybszego otwierania programu szczepień dla kolejnych roczników uważa Pan więc za słuszny?

– Oczywiście, to bardzo dobre posunięcie. Nasze obawy jako lekarzy rodzinnych budzi natomiast pomysł otwierania punktów szczepień drive-through. Lekarz bierze odpowiedzialność za szczepioną osobę. Po wykonaniu iniekcji taka osoba powinna odczekać 15 minut w samochodzie, ale trudno obserwować jej stan, kiedy siedzi w pojeździe zaparkowanym w rzędzie innych aut. Czy każdy pacjent rzeczywiście odczeka przepisowe 15 minut. A jeśli na najbliższym skrzyżowaniu poczuje się słabo?

Reklama

Czy pacjenci stracili zaufani do szczepionki Astry Zeneki z powodu medialnych doniesień o przypadkach zakrzepów?

– Jako nieduży ośrodek zdrowia szczepimy tym, co akurat dostaniemy. Wyboru nie mamy żadnego, a ludzie woleliby jednak go mieć, chociażby ze względu na różniącą się procentowo uzyskiwaną odporność po zaszczepieniu. Szczepiliśmy głównie Pfizerem, ale następną 100-osobową grupę już Astrą Zeneką. Myślę, że obawy dotyczące tej drugiej są wyolbrzymione. Szczepi się nią cała Anglia. Z dotychczasowego doświadczenia wiem też, że niektórzy doświadczają skutków ubocznych po szczepieniu Astrą Zeneką, a inni po Pfizerze. To kwestia indywidualna.

Reklama

A co opornymi? Jak ich przekonać do zaszczepienia się?

–  To może być pewien problem. Ale podoba mi się pomysł prof. Anny Piekarskiej (kierownik Katedry i Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii szpitala im. Biegańskiego w Łodzi – przyp. aut.)., która wyszła z postulatem, by osoby uchylające się od szczepień w razie zachorowania płaciły za pobyt w szpitalu z własnej kieszeni. Jeśli Państwo uregulowałoby to odpowiednim zapisem czy rozporządzeniem, byłaby to jakaś motywacja dla nieprzekonanych. Jeśli ktoś ma swoją wizję, to niech się jej trzyma, ale nie szkodzi otoczeniu.

Reklama

Służba zdrowia jest już mocno wyczerpana pandemią. Pacjenci chyba też?

– Ludzie są zmęczeni. Cała ta sytuacja i związane z nią ograniczenia odbijają się na ich zdrowiu psychicznym. Muszą jednak pamiętać, że my także już jesteśmy zmęczeni. Wszystko trwa już zbyt długo.


ug
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    asdf - niezalogowany 2021-05-07 18:45:43

    Nazizm w Niemczech zaczynał od segregacji sanitarnej swoich obywateli .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    r n - niezalogowany 2021-05-07 19:12:29

    Obłędu, szaleństwa i paranoi ciąg dalszy !!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    orli miszkaniec kiedys - niezalogowany 2021-05-07 19:22:04

    kupo...cos tam z chęcią wezmie kase od kazdego. a moze panie sprzedawczyk nie zabierac skladek  od niezaszczenionych.  a moze nowy samochodzik. a na temat trenera panie sprzedawczyk nic (pytajnik).

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama