Reklama

Fizjoterapeuci apelują: ofiarami zmian będą pacjenci

09/07/2026 09:57

– Walczę tyle lat, aby być sprawną. Wiele osób mi pomaga, ale nikt tak nie pomoże jak fizjoterapeuta – mówi pani Teresa zmagająca się ze stwardnieniem rozsianym. Fizjoterapeuci i pacjenci reagują na propozycję zmian finansowania planowaną przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Obawiają się wydłużenia kolejek i zmniejszenia dostępności rehabilitacji.


30 czerwca br. prezes NFZ przedstawił projekty zarządzeń wprowadzające zmiany w mechanizmie finansowania nadwykonań – planując wprowadzić roczny tryb rozliczania wniosków zamiast dotychczasowego kwartalnego. Co to oznacza? Podmioty wykonujące świadczenia na pieniądze z NFZ będą musiały czekać nawet ponad rok. Większości może nie być na to stać.

Planowane zmiany dotyczyć mają m.in. rehabilitacji leczniczej udzielanej osobom ze znacznym stopniem niepełnosprawności, co wywołało gwałtowny sprzeciw środowiska fizjoterapeutów oraz pacjentów i ich rodzin.

Reklama

Przerzucenie kosztów na placówki

2 lipca Krajowa Rada Fizjoterapeutów zaapelował do Prezesa NFZ o natychmiastowe wstrzymanie projektu zarządzenia.

– Zdaniem samorządu fizjoterapeutów obecny kształt projektu może doprowadzić do pogorszenia płynności finansowej wielu podmiotów leczniczych realizujących rehabilitację ambulatoryjną, domową i dzienną. W konsekwencji może to skutkować ograniczeniem liczby udzielanych świadczeń, wydłużeniem kolejek oraz zmniejszeniem dostępności rehabilitacji dla wszystkich pacjentów

– czytamy w apelu.

Środowisko wzywa do konsultacji i podkreśla, że zaproponowane rozwiązanie de facto przenosi na nich obowiązek państwa.

Reklama

– To nie podmioty lecznicze powinny kredytować system ochrony zdrowia. To Narodowy Fundusz Zdrowia ma ustawowy obowiązek zapewnienia finansowania świadczeń gwarantowanych i zapewnienia ich dostępności dla pacjentów

– podkreślają.

Obawy te podziela właścicielka Centrum Rehabilitacji w Przemyślu Marta Szlanda-Mikuła:

– Zgadzam się z opinią Krajowej Rady Fizjoterapeutów, że każde ograniczenie liczby przyjęć lub rezygnacja z wykonywania świadczeń oznacza wydłużenie kolejek i pogorszenie dostępności rehabilitacji. A warto pamiętać, że czas oczekiwania na świadczenia rehabilitacyjne i tak należy do najdłuższych w polskim systemie ochrony zdrowia. Rada wylicza, że w kolejkach oczekuje obecnie 1,42 mln osób. Ale skutki zmian mogą być dotkliwe dla wszystkich pacjentów. W tej chwili pod opieką mamy około 400 pacjentów ze znacznym stopniem niepełnosprawności objętych rehabilitacją domową, a po zmianach będziemy się musieli ograniczyć do 100

Reklama

– zaznacza.

Kolejki należy skracać

W czyim imieniu apelują środowiska fizjoterapeutów? Osoby ze znacznym stopniem niepełnosprawności to pacjenci zmagający się z poważnymi schorzeniami, którzy nie poruszają się samodzielnie i nie mają możliwości samodzielnego dotarcia do placówki rehabilitacyjnej, dlatego przysługuje im rehabilitacja w warunkach domowych – bez kolejki.

– To osoby najbardziej pokrzywdzone przez los i każda zmiana jest ryzykiem ujmy na ich powrocie do zdrowia. Jako organizacja pozarządowa sprzeciwiamy się nowemu rozwiązaniu. Uważamy, że roczny zamiast kwartalnego system rozliczania wpłynie niekorzystnie na funkcjonowanie placówek fizjoterapeutycznych. Nasi podopieczni już dziś – choć są przyjmowani poza kolejką – czekają na rehabilitację 3-4 miesiące. Osoby z umiarkowanym stopniem niepełnosprawności i inni podopieczni nawet półtora roku. W ostatnich latach wciąż się to wydłuża, co jest niekorzystne dla podtrzymania ich sprawności. Może odbić się na ich zdrowiu, a niepełnosprawność będzie się pogłębiała

Reklama

– mówi Andrzej Berestecki, prezes Towarzystwa Walki z Kalectwem oddział w Przemyślu oraz wiceprezes władz krajowych Towarzystwa.

– Tam, gdzie potrzeba rehabilitacji, kolejki należy skracać, dopłacać więcej, czynić ją powszechną. Nie można dopuścić do sytuacji, gdy rehabilitacja przychodzi za późno. To przykre, że państwo oszczędza na najsłabszych

– konkluduje A. Berestecki.

My sami nie wyjdziemy na ulice

Pani Teresa Cupak od 32 lat zmaga się ze stwardnieniem rozsianym. Choroba zaatakowała szczególnie jej ręce i nogi.

– Przy tej chorobie się upada, choćby nie wiem jak uważać. W 2022 złamałam kość udową, teraz drugą. Intensywna rehabilitacja 5 razy w tygodniu wyprowadziła mnie wtedy do pewnej samodzielności. Mogłam zadbać o siebie. Nie byłam zależna. Teraz mam ją tylko raz w tygodniu – to nic! Mięśnie potrzebują ciągłej stymulacji. Boję się, że sytuacja jeszcze się pogorszy. Tak wiele osób dotkniętych tą chorobą leży, a ja walczę tyle lat, aby być sprawną. Wiele osób mi pomaga, ale nikt tak nie pomoże jak fizjoterapeuta

Reklama

– podkreśla T. Cupak.

P. Teresa potrzebuje ciągłych ćwiczeń, aby utrzymać się w kondycji pozwalającej jej wykonywać codzienne czynności:

Nikt mnie nie wyleczy, ale praca z terapeutą chroniła mnie przed sztywnieniem kończyn. Bez tego w ogóle nie mogłaby stanąć na nogi. Obawiam się, że bez ćwiczeń wszystko się cofnie, a chciałbym być jak najsprawniejsza. Nie chcę zostać na wózku, a tylko rehabilitacja może mnie przed tym uchronić

– dodaje.

– My nie wyjdziemy na ulice, wielu z nas jest zamkniętych w domach. Takich ludzi jest bardzo dużo i trzeba nam pomóc

Reklama

– zaznacza.

Czas jest kluczowy

Ireneusz Stefański jest specjalistą fizjoterapii. Po 25 latach czynnej pracy w zawodzie, w tym pracy z pacjentami ze znacznym stopniem niepełnosprawności, dobrze rozumie ich potrzeby.

– Nasze społeczeństwo się starzeje i tym samym zwiększa się zapotrzebowanie na rehabilitację, co wydłuża zdecydowanie kolejkę oczekujących. Choć medycyna idzie do przodu – zawały, udary, przewlekłe choroby neurologiczne zdarzają się coraz częściej i niestety również u coraz młodszych osób. Osoba dotknięta tym problemem oraz najbliższa rodzina zmagają się z bardzo trudnym zadaniem. Co dalej? Jak wrócić do normalnego funkcjonowania? Bardzo często chorzy i ich rodziny pozostawieni są sami sobie i tym samym stają się bezradni. Natomiast głównie dzięki rehabilitacji można pacjenta przywrócić do sprawności oraz poprawić jego funkcjonowanie w życiu codziennym. Mamy mnóstwo pacjentów dobrze rokujących, których celem jest usamodzielnienie się i uniezależnienie od osób trzecich, w tym najbliższej rodziny. W tym momencie praca fizjoterapeuty jest kluczowa. Krótki termin rehabilitacji jest bardzo istotny – choćby po udarze układ nerwowy najlepiej się regeneruje przez pierwsze 3 miesiące i w zasadzie do pół roku. U takich pacjentów rehabilitacja polega m.in na uruchamianiu wzorców siedzenia, wstawania, chodzenia. Jeśli wzorca chodu się nie uruchomi w tym czasie, pacjent ma znikomą szansę powrotu do sprawności. Nie wyobrażam sobie, żeby pacjenci ze znacznym stopniem niepełnosprawności mieli ograniczony dostęp do tej rehabilitacji!

Reklama

– podkreśla.

Jesteśmy słabą grupą

Pacjentem Ireneusza Stefańskiego przez około 10 lat był Mirosław Bar. Porażenie spastyczne czterokończynowe – jest tym, z czym się zmaga, choć pierwsze problemy zdrowotne zaczęły się już w 1976 roku. Dziś jest sparaliżowany od szyi w dół i od 2010 r. pozostaje w stałym procesie rehabilitacyjnym.

– Jako osoba sparaliżowana samodzielnie nie wykonuję praktycznie żadnego ruchu, a ćwiczenie kończyn górnych i dolnych jest koniecznie ze względu na zapobieganie bolesnym przykurczom. Jest też potrzebne ze względu na pobudzanie krążenia, aktywizowanie komórek do szybszej regeneracji, wytwarzania mazi stawowej, co również zapobiega bólowi, ułatwia drenaż limfy. Stały dostęp do rehabilitacji to więc niezmiernie istotny element funkcjonowania osoby niewładnej. W wyniku ograniczenia rehabilitacji osoba z głębokim deficytem ruchowym zostaje ponadto narażona na wystąpienie dodatkowych chorób, jak kłopoty krążeniowe, naczyniowe, różne problemy wynikające z zastojów żylnych, które w konsekwencji mogą doprowadzić do stanu ciężkiego, jak chociażby zatorowość płucna lub udar niedokrwienny. Decyzja wprowadzająca zmiany byłaby kontrowersyjna, jeśli faktycznie miałaby skutkować ograniczeniem liczby godzin przeznaczonych na rehabilitację osób ze znacznym stopniem niepełnosprawności. Dziś to 80 godzin w roku, czyli tak na dobrą sprawę to niespełna 2,5 godziny w tygodniu. To już są i tak śladowe godziny ćwiczeń z rehabilitantem. Zapewne ograniczenie i tak już skromnej liczby godzin trzeba będzie uzupełniać prywatną rehabilitacją, która jest kosztowna. Uderzy to w tych najsłabszych, którzy sami nie pójdą protestować jak górnicy przed sejmem. Jesteśmy słabą grupą

Reklama

– mówi M. Bar.

AN

 

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 09/07/2026 12:23
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama