Są wakacje. To chyba najlepszy moment, aby rozwiązać problem, na który od dłuższego czasu narzekają rodzice dzieci uczęszczających do Zespołu Szkół w Ostrowie pod Przemyślem. Chodzi o dwa niezabezpieczone dwa stawy na jego terenie.
Może nie wszyscy wiedzą, ale na przełomie XIX i XX wieku podprzemyski Ostrów był znaczącą gospodarczo folwarczną wsią, z kilkusetmorgowymi użytkami rolnymi i lasami, kompleksem parkowo-dworskim, młynem, browarem i zajazdem[paywall].
W centralnej części wsi, obok dworu, znajdowała się murowana cerkiew pw. Zaśnięcia Panny Świętej Bogurodzicy z 1884 r. oraz drewniany kościół pw. św. Marii Magdaleny z 1879 r., wybudowany w południowej części parku dworskiego. Do czasów współczesnych zachował się jedynie okazały dwór i park krajobrazowy z końca XIX w., założony przez rodzinę Woźniakowskich (1780 – 1903), modernizowany później przez rodzinę Świeżawskich (1908 – 1944).
W wyniku nacjonalizacji własności ziemskich w 1944 r. odebrane rodzinie Świeżawskich gospodarstwo wraz z gruntami rolnymi i zespołem parkowo-dworskim przekształcono w wielofunkcyjny kompleks ze szkołą rolniczą w budynku dawnego dworu. W latach 60. ubiegłego wieku ulokowano tam szkołę podstawową. Obecnie w budynku funkcjonuje gimnazjum i szkoła podstawowa, wchodzące w skład zespołu szkół.
Część zabytkowego parku adoptowano na potrzeby prowadzenia zajęć wychowania fizycznego, tworząc boisko do piłki nożnej, koszykówki i siatkówki. Pośród parkowego drzewostanu znajdują się dwa stawy i to właśnie o nie rodzice dzieci uczęszczających do szkoły mają pretensje.
Dyrektor Zespołu Szkół w Ostrowie Grzegorz Kozioł absolutnie nie odżegnuje się od odpowiedzialności.
– Staramy się, jak możemy, ograniczać dostęp naszych dzieci do stawów. Ale wiadomo, nie da się wykluczyć, że jedno czy drugie może tam podbiec. Nawet, kiedy jest pod okiem opiekuna. To od dłuższego czasu spędza nam sen z powiek. Staw za boiskiem jest nie do ruszenia. Decyzja Podkarpackiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków jest jednoznaczna: nie może on zostać ogrodzony, bo jest naturalny i naturalnie wpisuje się w infrastrukturę zabytkowego parku. Nie ma z tym co dyskutować. W kwestii drugiego stawu, górnego, obok którego dzieci przechodzą, idąc do szkoły, wielokrotnie interweniowałem w gminie, licząc, że wreszcie uda się znaleźć pieniądze na jego ogrodzenie. Szło jak po grudzie, ale w końcu się udało. Są na to fundusze i prace przy budowie ogrodzenia mają ruszyć już w sierpniu. Mamy zgodę konserwatora. Powinniśmy zdążyć przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego – zapewnił dyrektor G. Kozioł.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.To co, że stawy są koło szkoły? Niegdysiejsza SP10 też była koło Sanu, a chłopaki z Kmieci pół dzieciństwa spędzali nad stawami Szwajkowskiego i nad Sanem w łozach koło żółtej rury. Czy komukolwiek to sąsiedztwo wody zaszkodziło? Nie sądzę.
Ot i czepiają się dyrektora, a cóż ten ma zrobić.? Park jest podległy konserwatorowi i niewiele się da tu zadziałać.
To co, że stawy są koło szkoły? Niegdysiejsza SP10 też była koło Sanu, a chłopaki z Kmieci pół dzieciństwa spędzali nad stawami Szwajkowskiego i nad Sanem w łozach koło żółtej rury. Czy komukolwiek to sąsiedztwo wody zaszkodziło? Nie sądzę.
Ot i czepiają się dyrektora, a cóż ten ma zrobić.? Park jest podległy konserwatorowi i niewiele się da tu zadziałać.