W ubiegłym tygodniu w rejonie przejścia granicznego w Medyce doszło do tragicznego w skutkach wypadku. Około godziny 4.30 funkcjonariusz Straży Granicznej, jadąc prywatnym samochodem od strony Przemyśla, potrącił pieszego, który zginął na miejscu.
Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że do wypadku doszło, kiedy funkcjonariusz, jadąc lewym pasem, wymijał się z jadącym z naprzeciwka busem, zza którego na jezdnię wyszedł pieszy. Pomimo natychmiastowej próby reanimacji 37-letni obywatel Ukrainy zmarł. Kierujący był trzeźwy.Od początku tego roku doszło tu do 6 kolizji i dwóch wypadków, w tym jednego ze skutkiem śmiertelnym. Trochę dużo, jak na niecałe dwa kilometry drogi.
– To cud od Boga, że przy tym, co się tu dzieje, do takich tragedii nie dochodzi co tydzień – mówi mężczyzna, który pracuje w jednej z firm działających w rejonie przejścia granicznego i z racji tego[paywall] widzi, co się dzieje za betonowymi zaporami, oddzielającymi pięć pasów jezdni od przyległego terenu. Żeby pokazać, o co chodzi, prowadzi do betonowej zapory oddzielającej drogę od pobocza. Ostatni, 358. kilometr drogi krajowej nr 28, prowadzi do granicy państwa. Pięć pasów jezdni, z czego cztery prowadzą w kierunku wyjazdowym, a jeden, oddzielony betonowymi zaporami, przeznaczony jest na wjazd. Trzy pasy jezdni zajmuje kolejka pojazdów ciągnąca się aż za zakręt. Ludzie kręcą się obok aut. Przechodzą przez jezdnię tam i z powrotem. Przełażą przez betonowe zapory i biegną, żeby w „Biedronce” zrobić ostatnie zakupy, a potem wracają z pełnymi torbami.
– Teraz to jeszcze nic, ale jak będzie zapust, to dopiero się zacznie – mężczyzna dobrze zna panujące tu zwyczaje. Faktycznie. Funkcjonariusz podnosi szlaban i kolejka nagle się ożywia. Kierowcy biegną do aut. Zapuszczają silniki i skokami podjeżdżają jeden za drugim. Do aut dojeżdżających pod szlaban dobiegają pasażerowie i wskakują w biegu. Któryś z kierowców wykorzystuje fakt, że stojący przed nim pewnie zaspał i omija go, żeby się wepchać w kolejkę. Sześć aut wjechało na teren przejścia. Szlaban opada i kolejka nieruchomieje. Kierowcy i pasażerowie znowu wychodzą. Jedni wygrzewają się w ostatnich promieniach listopadowego słońca, inni kręcą się po jezdni, telefonują. Do następnego zapustu.
– Jeżdżę na Ukrainę raz w tygodniu – mówi jeden z przemyskich przedsiębiorców. – Nieraz stoję w kolejce po parę godzin i widzę, jak ludzie się męczą. Normalną rzeczą jest, że komuś zechce się sikać. Mężczyźni biegną za rów albo korzystają z tylnego koła, ale kobiety mają problem. Muszą przejść pomiędzy autami na drugą stronę, przeskoczyć przez betony i szukać toalety w którymś z barów, a to niebezpieczne, zwłaszcza po zmroku. Czasem ktoś chciałby się napić kawy, wtedy zmuszony jest łamać przepisy i się narażać. Przy takim ruchu konieczna jest modernizacja przygranicznej infrastruktury. Przydałyby się toalety po prawej stronie drogi, jakiś bar z ciepłymi napojami, żeby ludziom ułatwić życie – podsumowuje przedsiębiorca.
– Na prośbę lokalnych władz w tamtym rejonie codziennie prowadzimy działania pod nazwą „granica” – wyjaśnia sierż. szt. Marta Fac, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Przemyślu.
– Ma to zapewnić bezpieczeństwo w ruchu drogowym w obrębie przejścia granicznego. Policjanci reagują na wszelkie wykroczenia popełniane przez kierujących. Najczęściej jest to utrudnianie i tamowanie ruchu, nieprawidłowy postój albo wyprzedzanie. Nagminne jest niestosowanie się do pionowych i poziomych znaków drogowych. Podczas występowania dużego natężenia policjanci kierują ruchem, nie dopuszczając do tworzenia się dodatkowych kolejek. Szczególną uwagę zwracają też na pieszych, którzy, zwłaszcza po zmierzchu, poruszają się po drodze bez elementów odblaskowych, często lekceważąc zasady bezpieczeństwa. Tylko w ciągu ostatniego miesiąca policjanci, nie licząc pouczeń, nałożyli dwieście trzydzieści mandatów karnych. Bezpieczeństwo na pewno polepszy się, kiedy nastąpi przebudowa tego odcinka, o czym poinformowano na spotkaniu z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad, które odbyło się niedawno – kończy sierż. szt. Marta Fac.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.wypowiem sie choć nie ja pierwszy ze to co się tam dzieje to powinno być opisane w niejednej gazecie jedziesz sobie wieczorem wychodzi ci jeden z drugim spoza auta i nawet nie wiesz kiedy jest na środku drogi a ty ze Stachem w oczach jedziesz pomału żeby kogoś nie potracić to ci się nawet z drogi nie usunie zero kamizelek.Stoją autami cofaja do tyłu ,jadą do przodu wpychają sie na chama do kolejki nie patrząc ze z tyłu lub z przodu jedzie samochód byle on sie wepchał....
Po dwóch tygodniach reakcja ŻP. Refleks. Ale gdyby wówczas jechał wasz ulubiony marszałek z Przemyśla, padlibyście na kolana. Dlatego nie kupuję i nie prenumeruję ŻP.
wina tych zdarzeń powinno obarczać się własnie pracowników granicy .Tworzenie sztucznych kolejek włoskie strajki itpa ludzie gniją w tych kolejkach w dalszym ciągu po kilka a nawet kilkanaście godzin , gdzie jeszcze ponad 5 lat temu gdy przejście graniczne było duzo mniej rozwinięte stara infrastruktura duzo mniej pasów pozwalających na obsługiwanie większej ilości osób w jednym czasie no i oczywiście ludzi jaka ilość osób samochodów towarów przechodziło czy przejeżdżało przez granice kilkanaście jesli nie kilkadziesiąt razy więcej ... różnica jest ogromna a kolejki takie same a kolejki pozostały te same
Policja powinna częściej interesować się tym co tam się dzieje i kierować ruchem a póki co wszyscy mają to gdzieś ciekawe jak długi jeszcze to potrwa
Gdzie jest policja i straz graniczna. Wina lezy po ich stronie bo na to sobie pozwolili i ukraincy robia ca chca
To samo jest na Korczowej na weekend . Powinni już dawno cos z tym zrobić. Kierowcy tirów stoja na drodze,nie myślac nawet sie usunać jak mijaja sie dwa auta.
Dla przykładu dać każdemu co łazi tam po drodze 500 zł mandatu i od razu się uspokoją... A jak nie pomoże dać kolejne i tak do skutku... Wtedy skończy się zagrożenie w ruchu lądowym...
Jasne! Najlepiej żeby zneśli kontrolę i zrobili autostradę... Najlepiej prosto pod sklep z fajkami i stację benzynową! ;) Na granicy priorytet to kontrola a nie mrówkowe biznesy. Prawdziwych turystów w Medyce jak kot napłakał.
Dodatkowe pasy ruchu w stone przejścia i więcej kontroli policji. Ja często jeżdżę na tej trasie i po zmroku mam cykora gdy zajęty jest pas w stronę granicy, muszę jechać lewym pasem. Z jednej strony auta jadące w str. Przemyśla z drugiej str. piesi i kireowcy wychodzący ze stojących w kolejce aut.
wypowiem sie choć nie ja pierwszy ze to co się tam dzieje to powinno być opisane w niejednej gazecie jedziesz sobie wieczorem wychodzi ci jeden z drugim spoza auta i nawet nie wiesz kiedy jest na środku drogi a ty ze Stachem w oczach jedziesz pomału żeby kogoś nie potracić to ci się nawet z drogi nie usunie zero kamizelek.Stoją autami cofaja do tyłu ,jadą do przodu wpychają sie na chama do kolejki nie patrząc ze z tyłu lub z przodu jedzie samochód byle on sie wepchał....
Po dwóch tygodniach reakcja ŻP. Refleks. Ale gdyby wówczas jechał wasz ulubiony marszałek z Przemyśla, padlibyście na kolana. Dlatego nie kupuję i nie prenumeruję ŻP.
wina tych zdarzeń powinno obarczać się własnie pracowników granicy .Tworzenie sztucznych kolejek włoskie strajki itpa ludzie gniją w tych kolejkach w dalszym ciągu po kilka a nawet kilkanaście godzin , gdzie jeszcze ponad 5 lat temu gdy przejście graniczne było duzo mniej rozwinięte stara infrastruktura duzo mniej pasów pozwalających na obsługiwanie większej ilości osób w jednym czasie no i oczywiście ludzi jaka ilość osób samochodów towarów przechodziło czy przejeżdżało przez granice kilkanaście jesli nie kilkadziesiąt razy więcej ... różnica jest ogromna a kolejki takie same a kolejki pozostały te same