Niewiele zabrakło, żeby chęć wychylenia piwka czy dwóch na brzegu Sanu zakończyła się dla 50-latka ze Stalowej Woli tragicznie. W pewnym momencie stracił orientacje, a na domiar złego wpadł do rzeki. Na szczęście na posterunku byli tamtejsi policjanci.
Mężczyzna wybrał się nad San, by napić się piwa. Po przyjemnym popołudniu w pięknych okolicznościach przyrody, wieczorem mężczyzna stwierdził, że się zgubił. W pewnym momencie poślizgnął się i wpadł do wody. Z rzeki wydostał się wprawdzie o własnych siłach, ale wrócić do miejsca zamieszkania już nie potrafił. Zadzwonił więc na numer alarmowy. Dyżurny utrzymywał z nim kontakt telefoniczny, ustalając kolejne szczegóły lokalizacji. W międzyczasie na poszukiwanie pechowego amatora chmielowego napitku wyruszyło kilka patroli. Z informacji, jakie pozyskał dyżurny wynikało, że zagubiony 50-latek znajduje się gdzieś pomiędzy stalowowolską elektrownią a mostem. Na tym też odcinku odnaleziono mężczyznę. Jeden z patroli trafił na niego po kilkunastu minutach poszukiwań, na cyplu, wśród zarośli. Mężczyzna był przemoczony, czuć było od niego alkohol. Policjanci wezwali ratowników, ci stwierdzili wychłodzenie organizmu 50-latka i przewieźli go do szpitala. Nie ma wątpliwości, że gdyby nie właściwa i szybka reakcja dyżurnego oraz błyskawiczna interwencja mundurowych, mogło dojść do tragedii
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze