Mieszkańcy Przemyśla musieli przeżyć niemałe zdziwienie, kiedy w niedzielę, 19 października, w okolicy g. 18 usłyszeli charakterystyczny dźwięk syren alarmowych. Za naszą wschodnią granicą toczy się wojna, a całkiem niedawno doszło przecież do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony... Nie wiadomo było więc, czy niedzielny alarm to ćwiczenia, czy może autentyczne ostrzeżenie przed zagrożeniem. Okazuje się, że był to efekt awarii miejskiego systemu ostrzegania i alarmowania ludności.
Powody błędnego, niezamierzonego wybudzenia systemu dziś, 21 października, wyjaśnił magistrat. Okazuje się, że w jednej z syren miejskiego systemu ostrzegania i alarmowania ludności na ul. Grunwaldzkiej doszło do samoczynnego, krótkotrwałego uruchomienia sygnału dźwiękowego.
"Niezwłocznie, po otrzymaniu zgłoszenia od mieszkańców, dyżurny Miejskiego Centrum Zarządzania Kryzysowego podjął działania i sygnał został wyłączony. Po wstępnej weryfikacji ustalono, że zdarzenie miało charakter techniczny i wynikało z chwilowej awarii układu sterowania jednej z syren. Nie był to alarm rzeczywisty ani ćwiczebny, a system nie przekazywał żadnego sygnału o zagrożeniu” – czytamy w komunikacie miasta.Reklama
Urzędnicy wyjaśnili, że zdarzenie zostało zgłoszone serwisowi obsługującemu system ostrzegania. Do niego należeć będą szczegółowa diagnostyka oraz podjęcie działań, które mają w przyszłości zapobiec podobnym incydentom. Miasto zapewnia też, że system ostrzegania i alarmowania ludności funkcjonuje prawidłowo, a niedzielna sytuacja była incydentem, który – miejmy nadzieję – się nie powtórzy. W przeciwnym wypadku mieszkańcy mogli stracić czujność i nie zareagować na sygnał alarmowy, który faktycznie informować będzie o zagrożeniu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze