Reklama

Nieudany rympał

23/05/2019 07:57

Ubiegłej jesieni Karol opuścił zakład karny, w którym spędził ostatnie półtora roku. Będąc już za bramą, odwrócił się, wystawił środkowy palec w kierunku znienawidzonych murów i przysiągł sobie, że już nigdy tam nie trafi. Zapewne taka deklaracja mogłaby poprawić statystykę naszej polityki penitencjarnej, ale w przypadku Karola jego intencje należało rozumieć inaczej. Po prostu nie chodziło o to, że zrezygnuje z przestępczego życia, tylko teraz jest mądrzejszy i będzie działał tak, żeby nie dać się złapać.

To akurat wydawało się trudne, gdyż w zakresie artykułu 279. kk statystyki wykrywalności były raczej wysokie. Do wiosny jakoś wytrzymał. Ale kiedy trochę przygrzało marcowe słoneczko, Karol zaczął się rozglądać za jakąś robotą, co w jego przypadku znaczyło, że planuje skok. Nauczony doświadczeniem postanowił działać trochę dalej od domu i za cel obrał pewną posesję w sąsiedniej miejscowości. Od znajomych dowiedział się, że jej właściciel uchodzi za bogatego i ma w domu sporo cennych antyków. Zaczął od rozpoznania terenu. Najpierw upewnił się, czy na domu nie ma monitoringu. Później zdobył informacje o zwyczajach właściciela i dowiedział się, że gość mieszka sam i często wyjeżdża w weekendy. Plan zakładał, że dostanie się do domu przez okienko od garażu. Pamiętając o przyrzeczeniu, tym razem dobrze się przygotował. Miał kominiarkę, rękawiczki i niewielki łom kupiony na bazarze. Pewnej sobotniej nocy upewniwszy się, że właściciel wyjechał, przystąpił do dzieła. Z łatwością sforsował piwniczne okienko, ale okazało się, że będą kłopoty z drzwiami prowadzącymi z garażu do mieszkania. Obite solidną blachą, z porządnym zamkiem, nie chciały łatwo ustąpić. Karol w szparę wsunął łom i skoczył na niego całym ciężarem.Niestety łom okazał się zwykłym chińskim badziewiem i złamał się tak, że Karol skaleczył się w kostkę. Wściekły podniósł się z podłogi, ale nie miał zamiaru rezygnować. Przyświecając sobie zapalniczką, rozglądnął się po garażu i znalazł kawał solidnej rurki, za pomocą której próbował dokończyć robotę. Niestety nie mógł przewidzieć, że hałas, jaki zrobił przy pierwszej próbie, usłyszy sąsiad, który był ochroniarzem i wracał właśnie z nocnej zmiany. Ochroniarz w lot załapał, co się święci i najpierw zadzwonił na policję, a potem zaczął obserwować okienko, w którym widział rozbłyski światła zapalniczki. Kiedy Karol kolejny raz przymierzał się do drzwi, przez okienko wpadł strumień światła i usłyszał: – Stać! Policja! No i nici z przyrzeczenia.
jot podpis
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości