Lawirujący od kilku lat między pierwszą a drugą ligą zespół AZS AGH Kraków to jeden z trzech teamów w tej lidze, który ma największe szanse na jej wygranie. Aby nadzieje podtrzymywać, takie pojedynki jak ten z jarosławskim beniaminkiem musi bezwzględnie wygrywać. I wygrał, ale AZS PANS rozegrał niezłe zawody. Zwłaszcza przez trzy kwarty. Tego samego nie można, niestety, powiedzieć o Niedźwiadkach Przemyśl. Ponieśli kompromitującą, najwyższą z dotychczasowych, porażkę w Kielcach z UJK. Różnica? 69 punktów.
Porażka pod Wawelem w starciu z AZS AGH musiała być wpisana przez jarosławian w scenariusz tego sezonu. Owszem, sensacje się zdarzają, ale akuratnie w tej lidze od kilku sezonów bardzo rzadko. I sensacji nie było, bo jakościowo trener Tomasz Zych ma o wiele mocniejszą ekipę, z większością zawodników z I-ligową przeszłością, niż trener Tomasz Fortuna. Ale to nie znaczyło, że beniaminek miał unieść ręce i prosić o jak najniższy wymiar kary. Przegrał różnicą 27 punktów i wizualnie ten rezultat wskazuje, że było prawie do jednego kosza. Ale to krzywdzące dla gości. Przez trzy kwarty walczyli bardzo dzielnie. Na tyle, na ile pozwoliły im umiejętności i możliwości.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze